Prywatne firmy wojskowe w Rosji. Jak wygląda tamtejszy rynek i dlaczego doszło do bitwy pod Dajr al-Zaur?

Bitwa pod Dajr al-Zaur

W czwartej części serii artykułów dotyczących prywatnych firm wojskowych zajmiemy się specyfiką tego rynku w Rosji oraz pokażemy przykłady wykorzystania tamtejszych kontraktorów. Wcześniej opisywaliśmy genezę ich powstania oraz rolę pełnioną w polityce zagranicznej FR. Pierwszy artykuł z naszej serii dotyczącej PMC dostępny jest tutaj: Rola prywatnych firm wojskowych we współczesnych konfliktach, a drugi tutaj: Prywatne firmy wojskowe jako źródło przewagi geopolitycznej i biznesowej.

Bitwa pod Dajr al-Zaur

W Moskwie był już późny wieczór, gdy rozległ się dźwięk jednego z telefonów oligarchy.

– Żenia? Priwet. Wszystko zgodnie z planem? – spytał nerwowym tonem syryjski urzędnik.

– No da, wsio harasho. Wywalczyłem zgodę od ministra. – odparł Rosjanin.

– Kiedy przystępujecie do działania? – dopytywał dzwoniący z silnie wyczuwalnym obcym akcentem.

– Na początku lutego. Zrobimy to szybko i mocno. Chłopaki opracowują plan. Robimy temat i jak najszybciej uruchamiamy produkcje.

– Oby. Daswidania. – pożegnał się i rozłączył Syryjczyk.

****

7 lutego 2018, godzina 14:00, baza wsparcia sił specjalnych USA, ok. 30 km od Dajr al-Zaur, Syria.

– Fuck! These Russian motherfuckers are craaazy. – jeden z żołnierzy Zielonych Beretów nie ukrywał złości połączonej z niedowierzaniem. Obserwował właśnie na ekranie obraz przekazywany przez drona.

– Powiedz chłopakom, że jest ich teraz około pięciuset. Na pewno trzy czołgi i kilka transporterów opancerzonych. Łącznie grubo ponad 20 pojazdów! – wykrzyknął drugi „specjals”.

– QRF gotowy do wyjazdu! – rozległ się głos wbiegającego do kontenera żołnierza Marines.

– Niech Delta się przygotowuje. QRF w drodze. Całe lotnictwo stacjonujące w Al Udeid jest w gotowości. Fucking Syria…

Dajr az-Zaur to stolica naftowa Syrii, położona około 160 km od granicy z Irakiem. Latami zachodnie koncerny wydobywały z otaczających miasto pustynnych pól około dwadzieścia siedem tysięcy baryłek ropy dziennie. Wszystko to dobiegło końca w 2011 roku w wyniku sankcji nałożonych na reżim Bashara al-Assada. Jeszcze niedawno wydobycie i produkcję ropy w tej okolicy prowadzili prymitywnymi metodami dżihadyści z Państwa Islamskiego. Obecnie w zakładach Conoco, położonych jakieś 25 km od centrum Dajr az-Zaur, po wschodniej stronie Eufratu, stacjonują siły kurdyjskie wspomagane przez mały kontyngent wojsk amerykańskich. Ok. 30 km dalej znajduje się niewielka baza sił specjalnych, mająca zapewniać im wsparcie.

Siły USA rozmieszczone w zakładach Conoco składają się z około 30 żołnierzy najbardziej elitarnych formacji – słynnej Delty oraz kompanii rozpoznania 75-tego pułku Rangersów. 7 lutego 2018 roku naprzeciwko nich zgromadziło się około 500 wojskowych, wspierających rząd Baszszara al-Asada. Niektórzy z nich mówią po Arabsku. Ogromna większość po rosyjsku. Mają ze sobą 27 pojazdów, w tym czołgi i transportery opancerzone, a także wsparcie artylerii i moździerzy. Siły te od kilku dni gromadziły się po zachodniej stronie Eufratu, niemalże „uśmiechając się” do amerykańskich komandosów. Następnie przekroczyły rzekę łamiąc tym samym porozumienie z 2015 roku. Podzieliło ono Syrię na strefy podporządkowane odpowiednio rosyjskiej i amerykańskiej kontroli wojskowej, których granica przebiegała na Eufracie.

O 22:30 rozpoczął się szturm na pozycje amerykańskie. Niebo zalała masa pocisków artyleryjskich. „Specjalsi” natychmiast ukryli się w prowizorycznych pozycjach obronnych. Poprzez unoszący się w powietrzu pył i śmigające odłamki dostrzegli kolumnę nacierających na nich transporterów opancerzonych i czołgów T-72, uzbrojonych w działka kalibru 125 mm. Do ostrzału artyleryjskiego doszły jeszcze pociski wystrzelane z pojazdów i moździerzy. Delta i Rangersi zmienili pozycje. Niedługo potem odpowiedzieli ostrzałem z broni przeciwczołgowej i karabinów maszynowych. W międzyczasie amerykańscy dowódcy panicznie wydzwaniali do swoich rosyjskich odpowiedników nakazując im przerwanie ataku. W odpowiedzi słyszeli tylko: „To nie nasi żołnierze, nie mamy nad nimi żadnej kontroli.”

Niezidentyfikowany przeciwnik kontynuował natarcie. Z niedalekiej bazy wsparcia sił specjalnych USA wyruszyły do zakładów Conoco cztery pojazdy przewożące szesnastu żołnierzy Marines i Zielonych Beretów. Mieli ze sobą tyle amunicji, ile tylko mogli zabrać, pociski przeciwczołgowe oraz termowizję, za pomocą której poruszali się jadąc w ciemnościach bez świateł. Byli jedynym QRF-em (siłami szybkiego reagowania), mogącym dotrzeć na czas do kolegów.

Na niebie wkrótce pojawiły się przybyłe z bazy Al-Udeid w Katarze drony Reaper, myśliwce F-22 i F-15 (uzbrojone m.in. w pociski precyzyjne JDAM i GBU), a także bombowce B-52, helikoptery szturmowe Apache i ciężko uzbrojone, śmiercionośne samoloty AC-130. Amerykańskie lotnictwo przystąpiło do niszczycielskich ataków na domniemane siły rosyjskie napierające na pozycje Delty i Rangersów. Komandosi systematycznie identyfikowali cele i przekazywali je do znajdujących się w ich szeregach tzw. JTAC-ów, którzy koordynowali naloty wsparcia lotniczego. Cały czas sami odpowiadali też ogniem, szybko przy tym zużywając amunicję.

Wróg wydawał się niewzruszony gradem pocisków z nieba, pomimo ponoszenia znaczących strat. Około godziny pierwszej w nocy do komandosów broniących się w zakładach Conoco dołączyło wsparcie w postaci 16-osobowej QRF-u. Marines starali się niszczyć nacierające pojazdy przy pomocy pocisków Javelin. Zielone Berety wykorzystując termowizje i elektroniczne systemy namierzania sterowały ogniem z karabinów maszynowych, znajdujących się na pojazdach. Ku zdumieniu Amerykanów nieprzyjaciel opuścił pojazdy i próbował teraz dotrzeć do ich pozycji pieszo.

Po godzinie drugiej w nocy przeciwnik rozpoczął wreszcie odwrót. Wojska USA zabiły około 200-300 wrogich żołnierzy, samemu nie ponosząc przy tym żadnych strat. Jednak Grupa Wagnera okazała się wymagającym przeciwnikiem. Gdyby nie gigantyczne wsparcie lotnicze atak na zakłady Conoco mógłby zakończyć się porażką znacznie mniej liczniejszego oddziału Delty i Rangersów.

Przed uderzeniem Wagnerowców, w jego trakcie oraz po zakończeniu działań, dowództwo USA utrzymywało stałą łączność z dowództwem sił rosyjskich w Syrii za pomocą specjalnych linii telefonicznych. Odpowiedź była zawsze taka sama: „To nie są nasi żołnierze.” Ewentualnie: „Rozumiemy, że musicie odpowiedzieć ogniem. Żołnierze FR nie są zaangażowani w operację, o której mówicie.”

Także telefony rosyjskiego oligarchy – Jewgienija Prigożina, kontaktującego się zarówno z wysokimi oficjelami rządu al-Asada, jak i z Kremlem, pozostawały tego dnia rozgrzane do czerwoności. To „jego” żołnierze próbowali zdobyć zakłady Conoco.

Zakłady Conoco w pobliżu Dajr al Zaur
Zakłady Conoco w pobliżu Dajr al Zaur, Syria.

Cechy szczególne rosyjskiego rynku prywatnych firm wojskowych

Ciche przyzwolenie ze strony Kremla oraz powiązania z oligarchami i służbami specjalnymi pozwalają swobodnie operować prywatnym firmom wojskowym w Rosji, pomimo iż z punktu widzenia tamtejszego prawa ich działalność jest nielegalna (m.in. artykuł 13.5 Konstytucji FR zabrania funkcjonowania związków, których celem jest tworzenie formacji zbrojnych). W 2016 roku uchwalono jedynie prawo dotyczące krótkoterminowej wojskowej służby kontraktowej. Jest ono traktowane jako kompromis pozwalający na częściową legalizację PMC. Brak uregulowania prawnego pozwala kontrolować prywatne firmy wojskowe, gdyż ich funkcjonowanie jest de facto zależne od dobrej woli Kremla. Brak transparentności jest w tym przypadku oznaką słabości i skorumpowania państwa rosyjskiego. Władimir Putin musi z jednej strony równoważyć wpływy nieformalnych frakcji, a z drugiej dbać o to, aby działalność PMC nie stanowiła zagrożenia dla jego władzy. Rynek najemników jest bez wątpienia obszarem rywalizacji grup powiązanych z GRU, FSB, SWR, MON FR oraz wybranych oligarchów.

Nie oznacza to, że każde posunięcie rosyjskich prywatnych firm wojskowych jest z góry zaplanowane na Kremlu. Jednak ich działalność znajduje się pod mniejszą lub większą kontrolą władzy. Grupa Wagnera jest prawdopodobnie w całości instytucją przykrycia dla działalności rosyjskiego wywiadu wojskowego. Z kolei firma RSB-Group działa w oparciu o kontakty jej założycieli w służbach specjalnych. Należy przyjąć, że przynajmniej część kierownictwa jest oficerami służb pod przykryciem lub ich współpracownikami. Największy stopień autonomii wydają się posiadać takie firmy jak MAR, których zarząd chce budować dochodowy biznes, rozumiejąc jednak, że musi się to odbywać w oparciu o współpracę z którąś z frakcji tzw. „siłowików”. Cienką czerwoną linią dla działalności PMC wydają się być dwa warunki:

  • Absolutny brak ambicji do odgrywania nawet częściowo autonomicznej roli politycznej.
  • Gotowość do przeprowadzania operacji asymetrycznych, zgodnych z wolą Kremla. Firmy są przede wszystkim elementem systemu bezpieczeństwa FR, a dopiero w następnej kolejności podmiotami prowadzącymi dodatkową działalność komercyjną.

Oficjalnie jednak rosyjskie PMC nie są powiązane z Kremlem. Są na ogół zarejestrowane w Rosji jako firmy prowadzące tam działalność komercyjną. Posiadają też spółki-córki w kraju trzecim (na potrzeby prowadzenia zagranicznych operacji), będącym najczęściej rajem podatkowym. Sytuacja ta pozwala Moskwie utrzymywać, że działania PMC nie są w żaden sposób powiązane z władzą.

Inną cechą wyróżniającą rosyjskie prywatne firmy wojskowe jest to, że przynajmniej część z nich jest narzędziem ekspansji biznesowej oligarchów. Już w czasach Borysa Jelcyna, uzbrojone i nieformalne grupy działały na rzecz ochrony interesów wyrastających właśnie w przestrzeni postsowieckiej magnatów. W 2016 roku syryjski rząd podpisał umowę z firmą Evro Polis, w ramach której przekazał jej na okres pięciu lat 25% zysków z pól naftowo-gazowych, które Rosjanie odzyskają dla rządu Bashara al-Asada z rąk Państwa Islamskiego. Zadanie to powierzono Grupie Wagnera, która tak jak Evro Polis kontrolowana jest przez Jewgienija Prigożina – biznesmena, będącego częścią najbliższego otoczenia W. Putina.

W lutym 2018 roku doszło do opisanego na wstępie ataku najemników na instalacje w pobliżu Dajr az-Zaur. Fakt przeprowadzenia natarcia, pomimo spodziewanej odpowiedzi Amerykanów, determinacja najemników, kontynuacja szturmu wobec znacznych strat w ludziach oraz zachowanie dowództwa sił rosyjskich stacjonujących w Syrii, świadczą o tym, że akurat w tej operacji Wagnerowcy działali na rzecz prywatnego interesu ekonomicznego J. Prigożina. Na zachowanie wojskowych liderów (konkurujących z nim o kontrolę nad firmami wojskowymi) wpływ miała zapewne nieustannie tocząca się w otoczeniu Kremla rywalizacja frakcji oraz rola PMC w polityce Moskwy. Skoro firmy te mają przeprowadzać operacje nie posiadające oficjalnych związków z FR (tzw. deniable ops) to nie można było w jakikolwiek inny sposób odpowiedzieć na wezwania Amerykanów o zakończenie ofensywy Wagnerowców.

Nie oznacza to, że PMC działają wyłącznie po to, aby otoczenie Putina się wzbogacało. Jednak równolegle do ekspansji geopolitycznej, władza sankcjonuje rozwój imperiów biznesowych należących do powiązanych z nią oligarchów. J. Prigożin wykonuje usługi o znaczeniu strategicznym na rzecz Kremla, odprowadza rentę ekonomiczną, a w zamian za to, może w miarę swobodnie operować w biznesie i samemu się bogacić.

Podobny do syryjskiego model działalności PMC jest prawdopodobnie implementowany w większości krajów bliskowschodnich i afrykańskich, w których firmy te rozszerzają swoją obecność. Wzrost wpływów politycznych FR oraz projekcja siły na danym terenie, powiązane są z udziałem w zyskach z miejscowych zasobów naturalnych przez państwowe spółki oraz konkretnych oligarchów.

Oprócz różnic pomiędzy rosyjskimi, a zachodnimi PMC w zakresie umocowania prawnego, zależności od władz, oraz wymiaru ekonomicznego ich funkcjonowania, „towarzysze” ze Wschodu wykazują też większą tendencję do partycypowania w działaniach zbrojnych. Ich usługi są znacznie bardziej skoncentrowane na operacjach kinetycznych, podczas gdy zachodnie firmy wojskowe starają się minimalizować w swoich planach ryzyko reputacyjne i biznesowe. Kierują się przy tym logiką rynku. Po co opierać swoją działalność na operacjach ofensywnych, skoro można wykonywać usługi logistyczne, czy szkoleniowe? Zyski są zbliżone, a ryzyko dużo mniejsze. Amerykańskie firmy pamiętają przypadek marki Blackwater, która utraciła niemal wszystkie zlecenia w wyniku ostrej reakcji mediów na jej działania na Bliskim Wschodzie. Ponadto, Rosjanie praktycznie nie oferują usług związanych z odbudową kraju, co może częściowo wynikać z faktu, że nie jest to również istotny komponent aktywności ich regularnej armii.

Rosyjskie PMC

Obecnie szacuje się, że w FR operuje około dziesięciu do dwudziestu PMC. Są to m.in. Grupa Wagnera, RSB-Group, Redut-Antiterror, Feraks, Antiterror-Orel, Slawjanskij Korpus, MAR, Tiger Top-Rent Security, Phoenix, ENOT, Vegacy.

Antiterror-Orel został prawdopodobnie założony już w 2003 roku przez byłych żołnierzy mieszkających w mieście Orzeł. W jego szeregach można znaleźć personel wywodzący się z sił specjalnych wojsk powietrznodesantowych, GRU czy takich jednostek jak Rosicz, Witjaź i Wympieł. Antiterror-Orel podpisał kontrakt na dostawy usług w Iraku, gdzie operowała też ich spółka córka – założona w 2005 roku, Tiger Top-Rent Security. Później doszło do restrukturyzacji tej ostatniej firmy, w wyniku której powstało szereg obecnie funkcjonujących PMC – Moran Security Group, Ferax, Phoenix i Redut-Antiterror.

Wspomniany Moran został założony przez byłych operatorów FSB oraz Marynarki Wojennej FR około roku 2011, lecz prawdopodobnie funkcjonował już znacznie wcześniej. Firma wydaje się specjalizować w ochronie statków. Jest również aktywna w Iraku, Kenii, Nigerii i Republice Środkowej Afryki. W 2013 roku byli pracownicy Moran Security założyli z kolei Slawjanskij Korpus, który przyczynił się do powstania „słynnej” Grupy Wagnera.

Rosyjskie media donosiły o fiasku jednej z operacji Moranu. Firma została wynajęta przez Syryjczyków do ochrony infrastruktury energetycznej. Zadanie to powierzyła następnie Slawjanskiemu Korpusowi. Misja szybko przerodziła się jednak w operację ofensywną przeciwko syryjskim rebeliantom. Nieodpowiednio uzbrojeni i nieprzygotowani do takiego zadania najemnicy ponieśli dotkliwą klęskę i nie wywiązali się z całości kontraktu. Po powrocie do Moskwy FSB aresztowało Wadima Gusewa i Ewgenija Sidorowa – dwóch dowódców Korpusu, pomimo iż misja została zapewne uzgodniona przez Moran z FSB.

Redut Antiterror składa się z kolei głównie z byłych żołnierzy 45-tego Regimentu Sił Specjalnych Wojsk Powietrznodesantowych FR. Firma została założona w 2008 roku i posiada ścisłe związki z rosyjskim Ministerstwem Obrony.

RSB-Group wydaje się być najlepiej zorganizowaną rosyjską prywatną firmą wojskową i w wielu aspektach swej działalności przypomina zachodnie PMC. Została zarejestrowana w Moskwie w 2011 roku. Na potrzeby prowadzenia operacji międzynarodowych działa także na Brytyjskich Wyspach Dziewiczych. Posiada biuro w Senegalu i przedstawicielstwa w Turcji, Niemczech, Włoszech i na Cyprze. Za powstaniem RSB stoją byli oficerowie FSB. Funkcję prezesa pełni Oleg Krinitsyn. Firma uczestniczyła w walkach w Libii, Donbasie i na Krymie. W 2016 roku jako pierwsza prywatna firma wojskowa w FR utworzyła zespół zajmujący się cyberbezpieczeństwem. RSB jest ponadto oficjalnym partnerem ONZ.

Firma Mar jest mniejsza od Moran i RSB. Skupia się głównie na realizacji zadań na obszarze post-sowieckim. Brała udział w wojnie w Donbasie, prawdopodobnie w charakterze instruktorów i dowódców lokalnych oddziałów. Założycielem firmy jest Aleksey Maruszczenko, utrzymujący że firma jest zdolna do wystawienia około 70 operatorów.

Z kolei ENOT został założony przez byłych żołnierzy różnych formacji sił specjalnych FR. Jest powiązany z organizacją weteranów wojennych „Rezerwa”. Szefem ENOT jest Roman Telenkewicz, który jest równocześnie głową „Unii Ochotników Rosyjskich Działających na Donbasie”. Należy zakładać, że firma skupia osoby o poglądach skrajnie prawicowych i jest powiązana z tego typu organizacjami. ENOT brał udział w operacjach w Syrii, na Ukrainie oraz w szkoleniu formacji paramilitarnych na terenie państw postsowieckich.

Pracownicy rosyjskich prywatnych firm wojskowych

Pracownicy rosyjskich PMC to na ogół bardzo dobrze wyszkoleni profesjonaliści. Czynnikiem przyciągającym kandydatów są wysokie jak na tamtejsze warunki zarobki – ok. 150-250 tys. rubli/miesiąc. Do tej kwoty należy jeszcze doliczyć duże bonusy dochodzące nawet do 100% pensji, przysługujące za umiejętności specjalistyczne (np. obsługa czołgu) i udział w działaniach „na trudnym terenie”. Niedogodnością jest brak emerytury, a w przypadku śmierci najemników podczas wykonywania zadań są oni często pozbawiani możliwości pogrzebu z odpowiednimi honorami.

Kontraktorzy wywodzą się z reguły z elitarnych jednostek wojska lub służb specjalnych. Częstym wymogiem jest doświadczenie bojowe i bardzo dobra sprawność fizyczna. Jeden z cytowanych w mediach anonimowy pracownik twierdzi, że normy minimum to bieg na 3km w czasie 12:30 min., 20 podciągnięć na drążku i 40 pompek.

Profil kandydatów jest też zróżnicowany w zależności od PMC. Najmniej rygorystyczne wymagania zdaje się mieć Grupa Wagnera, która zatrudnia najwięcej osób. Pracę mogą tam znaleźć żołnierze o różnym stopniu doświadczenia, pracownicy organów ścigania, a nawet przestępcy i osoby wyciągnięte z aresztu w zamian za służbę kontraktową. Do pracy w Grupie Wagnera są także przyjmowani prorosyjscy Ukraińcy. To wszystko nie oznacza jednak, że nie ma w niej też przedstawicieli elitarnych jednostek specjalnych.

W innych rosyjskich firmach wojskowych, takich jak MAR czy RSB-Group profil potencjalnego rekruta jest natomiast bardziej zawężony. Preferowani są kandydaci z jednostek specjalnych, w szczególności tych podporządkowanych GRU, jednostek powietrznodesantowych oraz piechoty morskiej, z doświadczeniem na zagranicznych misjach i znajomością języka angielskiego. Bardziej profesjonalna kadra i mniejsza liczebność przyczyniają się do znacznie większej „szczelności” takich firm w porównaniu z Grupą Wagnera. Należy przypuszczać jednak, że duża uwaga medialna jaką przyciągnęła ta firma spowodowała reakcję ze strony kierownictwa GRU. Ochrona kontrwywiadowcza została poprawiona, a pracownicy zaczęli być poddawani badaniom na wariografie.

Rosyjskie prywatne firmy wojskowe operują dwutorowo. Z jednej strony oferują usługi skierowane do „normalnego” klienta z sektora prywatnego lub rządowego, takie jak: ochrona statków, operacje defensywne na lądzie, ochrona VIP, ochrona obiektów, szkolenie i konsulting, zbieranie danych wywiadowczych oraz rozpoznanie, czy usuwanie min. Jednak z drugiej strony, na polecenie rosyjskich władz są w stanie znacznie rozszerzyć wachlarz swoich usług. Klient otrzymuje wtedy pełną gamę usług z zakresu działań asymetrycznych:

  • Wsparcie i szkolenie lokalnych sił paramilitarnych.
  • Autonomiczne operacje ofensywne.
  • Operacje specjalne, w tym dywersyjne, sabotażowe oraz likwidacja celów.
  • Działania specjalistyczne: zespoły snajperskie, wsparcie przeciwlotnicze, ogniowe, UAV, artyleria precyzyjna.
  • Wywiad i rozpoznanie.
  • Operacje informacyjne: propaganda, dezinformacja, tworzenie przekazu medialnego.
  • Ochrona kluczowych obiektów i personelu.
  • Operacje w cyberprzestrzeni.

Powyższe zdolności są obserwowane w ramach aktywności rosyjskich prywatnych firm wojskowych na Ukrainie, oraz w Libii, Syrii, Sudanie, Republice Środkowej Afryki, Madagaskarze, Mozambiku i Wenezueli. Działania mogą być prowadzone autonomicznie lub w ramach połączonych operacji z regularną armią FR. Szerzej przyjrzymy się temu w kolejnym artykule, poświęconym w całości Grupie Wagnera.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Back To Top