Prywatne firmy wojskowe: jaką rolę pełnią najemnicy we współczesnych konfliktach?

Zdjęcie PMC

Artykuł jest pierwszą częścią serii publikacji przybliżających działalność prywatnych firm wojskowych oraz opisującej szanse i zagrożenia z tym związane dla Polski.

Wielkość rynku prywatnych firm wojskowych może wynosić nawet 400 miliardów USD. Jest to jedynie przypuszczenie poparte szczątkowymi danymi takimi jak wielkość wydatków amerykańskiego departamentu obrony na kontrakty z prywatnymi firmami wojskowymi, czy wydatki brytyjskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych na analogiczne usługi. Nie ulega jednak wątpliwości, że najemnicy stali się nieodłączną częścią globalnych konfliktów zbrojnych. W 2019r. ilość amerykańskich kontraktorów, stacjonujących na Bliskim Wschodze znacznie przewyższyła ilość rozlokowanych tam żołnierzy tego państwa (53 tys. vs 35 tys.). Według Washington Post, od 2001r. również ilość ofiar po stronie prywatnych firm wojskowych, działających na rzecz USA i poniesionych w tamtym regionie przewyższyła o ok. 1 000 ilość zabitych żołnierzy tego kraju. Firma G4S, znaczący gracz na rynku PMC, jest jednym z największych globalnych pracodawców i zatrudnia ponad pół miliona osób.

Najemnicy są stałym elementem większości konfliktów

W ujęciu historycznym powyższe informacje nie są niczym nadzwyczajnym, gdyż najemnicy byli nieodłącznym elementem konfliktów zbrojnych od niepamiętnych czasów. Nowym zjawiskiem jest jedynie ich korporacyjny sposób organizacji w formie prywatnej firmy wojskowej, czyli PMC (ang. Private Military Company, rzadziej spotyka się również określenia Private Military Firm lub Private Military and Security Company). Różni się ona od firmy ochroniarskiej tym, że działanie prywatnej firmy wojskowej jest z reguły obliczone na osiągnięcie efektów o wymiarze strategicznym. Dodatkowo, PMC charakteryzuje się dużą ilością pracowników będących byłymi żołnierzami (często elitarnych formacji armii wielu krajów) oraz odpowiednim przygotowaniem do prowadzenia działań w rejonach konfliktów zbrojnych.

Na tle historii najemnicy na polu walki byli raczej normą, a nie wyjątkiem. Pewną aberracją był właśnie stopniowy zanik tego typu wojowników (począwszy od drugiej połowy XVII wieku) na rzecz armii narodowych. Osoby walczące za wynagrodzenie traktowano wcześniej jako normalnych dostarczycieli usług, którzy w niczym moralnie nie ustępowali przedstawicielom innych zawodów. Dlatego rosnący w ostatnich trzydziestu latach popyt na wykorzystywanie prywatnych firm wojskowych należy rozpatrywać w kategorii powrotu do wcześniejszego porządku, a nie nowego zjawiska.

Już w roku 401 p.n.e. perski książę Cyrus wynajął greckich najemników, aby zagarnąć tron Imperium Perskiego z rąk swojego brata Artakserksesa II. W ten sposób powstała słynna armia dziesięciu tysięcy, która zwyciężyła w bitwie pod Kunaksą, a następnie udała się w marsz powrotny z Mezopotamii do Trapezuntu. Z usług najemników korzystali tak wielcy wodzowie jak Hannibal podczas Wojny Punickiej, czy Aleksander Wielki w momencie swojej inwazji na Azję.

Złotym okresem dla najemników było Średniowiecze. Wilhelm Zdobywca, przybijając do brzegów Brytanii nieopodal Hastings miał przy sobie armię, która była w połowie złożona z kontraktorów. Odegrali oni znaczącą rolę w podboju Anglii. Wykorzystanie najemników było zresztą koniecznością. Wilhelm nie miał wystarczającej ilości środków na utrzymanie dużej, stałej armii, a ilość dostępnych rycerzy i szlachciców w Normandii była niewystarczająca w stosunku do tak ambitnego celu jakim był podbój Brytanii.


Z usług najemników korzystali również papieże, organizujący krucjaty. Nawet Tomasz Morus snuł plany ich wynajęcia w celu ochrony swojej Utopii. Krytykiem wojowników walczących dla pieniędzy był Niccolo Machiavelli, który we Florencji zajmował się sprawami wojny i administracji. Jego życie przypadło na okres turbulencji, kiedy Italia pogrążona była w ogromnej ilości konfliktów pomiędzy państwami-miastami. Dowódcy oddziałów najemników często zmieniali strony. Będąc sam przez nich zdradzonym, Machiavelli był nieufny wobec tego typu wojsk. Z czasem przekonał władze Florencji do utworzenia oddziałów milicji, złożonych z mieszkańców miasta. Były one bardziej patriotyczne, ale mniej skuteczne od najemników.

Popularność i znaczenie najemników zaczęły stopniowo maleć po zawarciu pokoju Westfalskiego w 1648r. Państwa europejskie, spustoszone brutalną Wojną Trzydziestoletnią, która pochłonęła gigantyczną jak na tamte czasy liczbę ofiar (ok. 8 milionów) stopniowo ukształtowały porządek światowy oparty na państwach-suwerenach i ich monopolu na użycie siły. Systematycznie wprowadzano normy ukierunkowane przeciwko swobodnemu użyciu najemników. Tylko państwa mogły korzystać z wojsk kontraktowych (np. Wielka Brytania zakontraktowała dużą liczbę najemników na potrzeby Wojny o Niepodległość Stanów Zjednoczonych).

Rewolucja Francuska zapoczątkowała z kolei epokę armii narodowych, złożonych z własnych obywateli. Wszystkie wspomniane czynniki doprowadziły do tego, że w XX wieku najemnicy stali się czynnikiem o marginalnym znaczeniu. Osłabła również ilość konfliktów innych niż te pomiędzy państwami. Żołnierze zostali natomiast obdarzeni szacunkiem jako walczący w imię patriotyzmu, a „honorowe” zasady prowadzenia walki skodyfikowano pod postacią konwencji haskiej i genewskiej. Sztuka wojenna ewoluowała w stronę tego, co dziś rozumiemy pod pojęciem wojny konwencjonalnej. Najbardziej podziwianym strategiem wojskowym na Zachodzie stał się Carl von Clausewitz, który skupiał się głównie na konfliktach o wysokiej intensywności, w których wiodącą rolę odgrywali aktorzy państwowi. To jak bardzo przywykliśmy do prowadzenia wojen w ten sposób pokazało zaskoczenie jakie wywołało zajęcie przez Rosjan Krymu w 2014r.

Powrót najemników

Najemnicy zaczęli wracać do gry w drugiej połowie XX wieku, kiedy to byli wykorzystywani jako nieoficjalne siły wspierające interesy zachodnich krajów. Np. w latach 1962-1965, podczas Wojny Domowej w Jemenie Północnym rząd Wielkiej Brytanii wykorzystał najemników, aby udzielić niejawnego i nieoficjalnego wsparcia siłom rojalistów w celu ochrony własnych interesów naftowych.

Następnie koniec Zimnej Wojny doprowadził do znaczących cięć w budżetach obronnych wielu krajów, które miały miejsca w latach dziewięćdziesiątych. Dodatkowo, wśród elit politycznych narastało przekonanie o „końcu historii” i braku konieczności utrzymywania rozbudowanych armii. Rosła również niechęć zachodnich rządów do ponoszenia ofiar w wyniku partycypacji w międzynarodowych operacjach i misjach.

Innymi czynnikami sprzyjającymi wykorzystywaniu najemników jest wzrost znaczenia aktorów pozapaństwowych oraz globalny trend outsourcingu (dotykający również sektor rządowy) przy jednoczesnej:

  • słabnącej w ostatnich latach zdolności USA do sprawowania funkcji światowego policjanta.
  • niechęci ze strony UE do sprawowania takiej roli w swoim otoczeniu.
  • Inercji ze strony organizacji światowych, takich jak ONZ.

Z drugiej strony popyt na usługi związane z zapewnieniem bezpieczeństwa nie zmalał, lecz zmienił charakter. Znacznie zwiększyła się ilość konfliktów zbrojnych, szczególnie o niskiej intensywności. Zaobserwowano też duży wzrost przemocy pomiędzy niepaństwowymi aktorami. Ponadto konflikty etniczne, zagrożenia związane z klęskami żywiołowymi, wzrost zagrożenia terrorystycznego stwarzały dogodne warunki dla rozwoju prywatnych firm wojskowych. Zaczęły one wypełniać próżnię powstałą w wyniku wycofania się państw narodowych.

Z czasem również firmy prywatne, oligarchowie, milionerzy, czy organizacje pozarządowe zmuszone do obrony swoich aktyw i pracowników w rejonach podwyższonego ryzyka, czy na terenach tzw. „państw upadłych”, doszły do wniosku, że skoro rządy nie są w stanie zapewnić bezpieczeństwa za pomocą lokalnych sił policji lub wojska, rolę tę spełnią prywatne firmy wojskowe.

Rozwój organizacyjny firm PMC

Lata dziewięćdziesiąte to okres korporatyzacji rynku najemników oraz wyrabiania przez nich pozycji rynkowej poprzez skuteczną pracę na rzecz klientów. W tym okresie tymi ostatnimi były na często rządy krajów upadłych lub firmy wydobywcze operujące w szczególnie niebezpiecznych rejonach świata.

W roku 1992 firma PMC Executive Outcomes podpisała kontrakt z dwoma spółkami z sektora naftowego – Gulf Chevron i Sonagol w ramach którego zobowiązała się ochraniać infrastrukturę klientów w Soyo (Angola). W 1993r. najemnicy (wspierani przez armię Angoli), odzyskali instalacje wydobywce z rąk ruchu partyzanckiego UNITA (Narodowy Związek na rzecz Całkowitego Wyzwolenia Angoli). W następnych latach klientem Executive Outcomes stał się również rząd Angoli, który powierzył firmie misję szkolenia lokalnej armii, a następnie walki z UNITA. W ten sposób najemnicy wydatnie przyczynili się do zakończenia wojny domowej w Angoli, zmuszając rebeliantów i ich lidera Jonasa Savimbi do podpisania porozumienia pokojowego w Lusace, w listopadzie 1994r.

Na bazie powyższego „success story”, EO zostało następnie zakontraktowane przez rząd Sierra Leone, aby zwalczyć Zjednoczony Front Rewolucyjny (RUF) – armię rebeliantów, która kontrolowała znaczną część eksportu surowców (zwłaszcza diamentów) w kraju. Na uwagę zasługuje fakt rozszerzenia usług zaoferowanych przez firmę PMC. EO nie tylko szkoliło żołnierzy i brało udział w działaniach zbrojnych, ale dostarczało również dane rozpoznawczo-wywiadowcze oraz radar, umożliwiający przeprowadzanie nocnych ataków, helikoptery Mi-8 i Mi-24 Hind, bojowy wóz piechoty BWP-2 i czołg T-72. W niespełna rok, najemnicy przyczynili się do zaprowadzenia pokoju i przeprowadzenia w Sierra Leone pierwszych wolnych wyborów prezydenckich (w roku 1996). Niedługo później rząd Sierra-Leone ugiął się pod presją międzynarodową i wydalił pracowników EO z kraju na rzecz nieskutecznych sił pokojowych. Umożliwiło to odbudowę siłom RUF.

W latach 90-tych, EO współpracowało jeszcze z co najmniej siedmioma innymi rządami krajów afrykańskich. Działania firmy można uznać za pionierskie, jeśli chodzi o stopniową organizację usług najemników w formie PMCs. Nie oznacza to, że brakowało w tamtym okresie przykładów korzystania z usług „indywidualnych najemników”, nie posiadających zatrudnienia w firmach PMC (m.in. M. Gaddafi rekrutował chętnych najemników podczas wojny domowej w Libii).

Kontraktorzy podczas realizacji działań
Kontraktorzy podczas realizacji działań.

Boom na rynku usług PMC

W 2001r. USA rozpoczęły wojnę w Afganistanie, a w 2003r. dokonały inwazji na Irak. Oba konflikty okazały się przełomowe dla rozwoju rynku prywatnych kontraktorów. Najpotężniejsza armia świata stanęła wtedy w obliczu trzech wyzwań. Po pierwsze, obie wojny okazały się trwać dużo dłużej niż początkowo przewidywano. Amerykanie musieli zmierzyć się z trudnościami związanymi z walką przeciwko lokalnym siłom partyzanckim oraz odbudową kraju, które to opisywał m.in. Henry Kissinger po swoim pobycie w w Wietnamie w latach 60-tych. Drugie wyzwanie stanowiła świadomość, że amerykańska opinia publiczna nie będzie w stanie zaakceptować prowadzenia długotrwałych działań zbrojnych na dużą skalę w relatywnie marginalnych z punktu widzenia interesu USA regionach. Z czasem doszedł jeszcze trzeci problem – tzw. „imperial overstretch”, czyli posiadanie niewystarczających zasobów w stosunku do globalnych zobowiązań Stanów Zjednoczonych. Konflikty takie jak te w Afganistanie i Iraku pochłaniały ogromne środki, które były jednocześnie potrzebne w innych regionach. Wraz z postępującym zaangażowaniem USA w wojny na Bliskim Wschodzie, coraz bardziej palącym problemem stawała się szczególnie konieczność zwiększenia aktywności w regionie Azji w celu skutecznej rywalizacji z Chinami.

Jednym z rozwiązań wymienionych wyżej problemów było zmniejszenie ilości żołnierzy amerykańskich stacjonujących w Iraku i Afganistanie kosztem wysyłania kontraktorów. Jak podaje Sean McFate w pewnych okresach ci ostatni stanowili nawet 50% całości sił w Iraku i 70% sił w Afganistanie. Pracownicy prywatnych firm wojskowych pełnili rozmaite funkcje, od wsparcia zabezpieczenia medycznego, poprzez IT i logistykę, a ok. 15% z nich było tradycyjnymi najemnikami – uzbrojonymi pracownika cywilnych korporacji, wykonującym zadania analogiczne do regularnych żołnierzy. O skali zaangażowania kontraktorów w operacje militarne świadczy badanie RAND, które stwierdziło, że 25% z nich spełnia kryteria kwalifikujące ich jako ofiary PTSD, co przewyższa odsetek żołnierzy USA wykazujących podobne symptomy.

P.W. Singer zaproponował podział prywatnych firm wojskowych na trzy grupy, w zależności od stopnia zaangażowania w walkę. Pierwsza z nich to firmy biorące bezpośredni udział w działaniach zbrojnych. Drugi rodzaj to przedsiębiorstwa oferujące usługi doradcze, szkoleniowe, a także związane z analizami strategicznymi i operacyjnymi. Do ostatniej grupy Singer zaliczył podmioty oferujące usługi komplementarne, lecz nie prowadzące do bezpośredniego zwalczania wroga, jak logistyka, budownictwo, zabezpieczenie medyczne, transport, czy wywiad. Obecnie znaczna część firm łączy działalność w ramach wszystkich wymienionych kategorii.

Świadczy to o tym, że prywatne firmy wojskowe kontynuowały rozbudowę swoich usług i ekspansję na rynku. Większość ich oferty przestała polegać na bezpośrednim zaangażowaniu w walkę. Olbrzymia baza w Kuwejcie – Camp Doha została np. zbudowana i była ochraniana przez kontraktorów. Obsługiwali oni również w Iraku i Afganistanie nowoczesne uzbrojenie będące na stanie armii USA – bombowce B-2, helikoptery Apache, czy systemy Patriot i Aegis. Kontraktorzy ochraniali również tzw. „Zieloną Strefę” w Bagdadzie, czy kluczowy personel (np. Paula Bremera).

Prywatni wojownicy są nierzadko tańsi od utrzymywania regularnej armii. Z tego punktu widzenia zatrudniając PMC do walki w Iraku i Afganistanie, amerykański rząd otrzymał relatywnie niskokosztową siłę roboczą, po której nikt nie będzie specjalnie płakać i której śmiertelności można nie ujmować w oficjalnych statystykach. Pozwala to „ukryć” przed opinią publiczną skalę obciążenia społeczeństwa danym konfliktem zbrojnym i zmniejszyć polityczny koszt prowadzenia operacji.

Pierwsza dekada dwudziestego pierwszego wieku pozwoliła firmom PMC uzyskać legitymizację w postaci pracy na rzecz rządów najpotężniejszych państw „Zachodu”, z USA na czele. Sektor zaczął również tworzyć własne stowarzyszenia branżowe. Równolegle pojawiły się pytania dotyczące objęcia najemników regulacjami i konwencjami, co dodatkowo pogłębiło ich legitymizację, szczególnie w porównaniu z ignorowaniem i negowaniem działalności PMC w poprzedniej dekadzie. Od czasów wojny w Iraku i Afganistanie prywatne firmy wojskowe zaczęły być uznawane za pełnoprawne instrumenty prowadzenia polityki zagranicznej.

Co obecnie robią firmy PMCs?

W dzisiejszych czasach najemnicy są praktycznie wszechobecni. Z ich usług korzysta zarówno sektor publiczny jak i państwowy.

Według byłego pracownika prywatnej firmy wojskowej Seana McFate’a Zjednoczone Emiraty Arabskie zatrudniły doświadczonych w walce z kartelami narkotykowymi najemników z Ameryki Południowej, aby zwalczali w Jemenie wspieranych przez Iran Huti. Irbil w pewnym momencie stał się z kolei zagłębiem usług kontraktorów, gdzie zatrudnienie mogli znaleźć żołnierze chcący zaciągnąć się do Kurdyjskich bojówek, bronić pól naftowych na zlecenie jednej z firm, czy po prostu zwalczać terrorystów. W Nigerii walkę z Boko Haram wspierają siły specjalne z różnych państw NATO, lecz ograniczają się w znacznej mierze do szkolenia lokalnych oddziałów. Natomiast najemnicy prowadzą faktyczne działania zbrojne przeciwko terrorystom, wykorzystując do tego np. wsparcie śmigłowców Mi-24. Istnieje nawet firma typu PMC specjalizująca się w usługach dla terrorystów – Malhama Tactical, z siedzibą w Uzbekistanie. Jej pracownicy są Sunnitami, a ich klientem był m.in. Front Al-Nusra i Islamska Partia Turkistanu. W ostatnim czasie prywatne firmy wojskowe, łącznie z Grupą Wagnera pojawiły się m.in. w Mozambiku w celu zwalczania rosnącego powstania islamistów w tym kraju.

Krajem, w którym siedziby ma wiele firm zatrudniających najemników jest Wielka Brytania. Tamtejsze władze eksperymentują również z outsourcingiem usług policyjnych. W 2012r. Policja w hrabstwie Lincolnshire ujawniła plany zatrudnienia firmy G4S, która miała stworzyć i zarządzać siecią komisariatów policji. Pracownicy firmy mieli wykonywać praktycznie wszystkie czynności poza aresztowaniami. Plany te pokrzyżował fakt, że w tym samym roku G4S okazała się niezdolna do wypełnienia kontraktu polegającego na zapewnieniu bezpieczeństwa na potrzeby Igrzysk Olimpijskich w Londynie. Wydarzenia te były ciosem dla reputacji wspomnianej PMC. Inna firma z Wielkiej Brytanii – Xfor została z kolei zatrudniona do wystawiania mandatów za śmiecenie, co zaowocowało tym, że liczba takich kar wzrosła z kilkuset rocznie do ponad 60 tysięcy.

Dużymi klientami firm oferujących usługi najemników są firmy z branży wydobywczej. Wykorzystują oni prywatnych wojowników do ochrony infrastruktury, szlaków handlowych i przejmowania zasobów. Jednym z najgłośniejszych przykładów tego typu działań była obrona zakładów firmy Conoco w 2018r. Komponent sił amerykańskich, złożony z około 30 żołnierzy elitarnej Delta Force oraz US Army Rangers został wtedy zaatakowany przez siły około 500 najemników z rosyjskiej Grupy Wagnera, posiadających artylerię, wozy opancerzone i czołgi T-72. Amerykanie zdołali odeprzeć natarcie z pomocą ogromnego wsparcia lotniczego.

Z kolei sektor transportu morskiego wykorzystuje PMC do zapewnienia bezpieczeństwa statkom oraz zbierania danych wywiadowczych w celu minimalizacji ryzyka poruszania się po wodach podwyższonego ryzyka. Firmy takie jak BP, Exxon, DeBeers zatrudniają prywatne firmy wojskowe w celu zapewnienia ochrony, organizacji szkoleń dla pracowników oraz doradztwa w zakresie zarządzania ryzykiem związanym z zapewnieniem aktywom firmy bezpieczeństwa w każdym regionie świata.

Rynek prywatnych firm wojskowych charakteryzuje się dużą dynamiką i różnorodnością. Funkcjonują na nim duzi gracze z ustabilizowaną pozycją i długą historią (np. DynCorp, notowane na giełdzie w Nowym Jorku), spółki córki olbrzymich firm z sektora obronnego (np. Vinnell Corporation, będąca częścią Northrop Grumman), relatywnie nowe podmioty notujące olbrzymi rozwój (np. Triple Canopy) i małe firmy, oferujący usługi na rynkach lokalnych. Pracownicy PMC pochodzą praktycznie z każdego zakątku świata – od żołnierzy z Fiji wysyłanych na Bliski Wschód po Irakijczyków partycypujących w działaniach najemników w tym kraju.

Cienka linia oddzielająca najemników od żołnierzy.

Wykorzystanie najemników jest nierzadko postrzegane jako wątpliwe z prawnego, politycznego i moralnego punktu widzenia. Krytycyzm w stosunku do prywatnych żołnierzy sięga jeszcze czasów wspomnianego wcześniej Macchiavelliego, który w „Księciu” wyrażał wątpliwości, co do ich lojalności oraz przydatności.

Jednak w gruncie rzeczy różnica między najemnikami, a żołnierzami jest niewielka. Sama etymologia słowa żołnierz (dawniej żołdnierz, od niem. sold i söldner, oznaczających odpowiednio zapłatę i najemnika) wskazuje na fakt, że wynagrodzenie było od zawsze nieodłączną częścią motywacji ludzi do służby w wojsku. Każdy, kto służył w Wojsku Polskim wie, że dużo większe uposażenie przysługujące żołnierzom biorącym udział w zagranicznych misjach odgrywa bardzo istotną rolę przy podejmowaniu decyzji o wzięciu w nich udziału.

Nie ma w tym nic dziwnego. Motywacja finansowa jest powszechnie stosowana praktycznie we wszystkich armiach świata. Żołnierze w USA często ponownie zaciągają się do armii z powodu dużych bonusów im przysługujących, sięgających kilkudziesięciu tysięcy dolarów.

Nie oznacza to oczywiście, że wynagrodzenia jest jedyną rzeczą motywującą żołnierzy do służby. W Wojsku Polskim służy wielu patriotów, chcących działać na rzecz dobra wspólnego. Warto jednak zauważyć, że również najemnicy potrafią odmówić wzięcia udziału w działaniach stojących w sprzeczności z interesami politycznymi ich kraju. Przykładowo, część kontraktorów z Ukrainy odmawia walki na rzecz Rosji, a Amerykanie często nie chcą prowadzić działań korzystnych dla Chin, czy Iranu.

W opinii krytyków firm PMC, obawy związane z funkcjonowaniem tych podmiotów potwierdziły wydarzenia z września 2007r., kiedy to w wyniku działań grupy pracowników Blackwater na Placu Nisour śmierć poniosło siedemnastu irackich cywilów. Podobny, lecz dużo mniej znany, incydent miał jednak również miejsce z udziałem regularnych wojsk. W listopadzie 2005r. żołnierze US Marines zabili dwudziestu czterech nieuzbrojonych cywilów w Al-Hadisie. Być może przyczyny tych zdarzeń są niezależne od tego, czy działania są prowadzone z udziałem najemników, czy bez.

W kolejnych artykułach przeanalizujemy konkretne przypadki wykorzystania prywatnych firm wojskowych oraz przybliżymy ich sposób działania. Zastanowimy się również nad możliwością wykorzystania PMC w Polsce oraz pomysłem utworzenia rodzimej Legii Cudzoziemskiej.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Back To Top