Problemy w koordynacji działań służb na przykładzie potencjalnego zamachu terrorystycznego na wodach terytorialnych? cz. 2

Operatorzy jednostki specjalnej na pokładzie statku

W pierwszej części tekstu podkreślaliśmy, że szturm operatorów jednostek specjalnych jest tak naprawdę tylko jednym z elementów szerszych działań, które należy podjąć w przypadku zamachu terrorystycznego na wodach terytorialnych. Polska posiada poszczególne ogniwa potrzebne do przeprowadzenia takiej operacji, lecz nie funkcjonują one najlepiej w ramach wspólnego systemu.

Wskazaliśmy więc na konieczność wprowadzenia zmian, m.in. stworzenia mechanizmów ewaluacji zagrożeń, uporządkowania regulacji prawnych, oraz zwiększenia sprawności systemu dowodzenia i procedur sztabowych. Umożliwiłoby to jednostkom i służbom wcześniejsze opracowanie możliwych odpowiedzi na poszczególne rodzaje ataków, do których może dojść na wodach terytorialnych.

W drugiej części artykułu opiszemy natomiast jak powinny ze sobą współpracować Wojsko Polskie i Policja w trakcie neutralizacji zagrożenia na wodach terytorialnych. Temat ten wywołuje kontrowersje zarówno w CPKP „BOA” jak i w GROM-ie, oraz JW Komandosów, ponieważ każda z jednostek specjalnych uważa, że to ona powinna odpowiadać za przeprowadzenie szturmu 😉

Która z jednostek odpowiada za działania kontrterrorystyczne w przypadku zamachu na polskich wodach terytorialnych?

W Polsce istnieje zaciekła rywalizacja pomiędzy jednostkami specjalnymi. JW GROM stara się przejąć od policyjnych „specjalsów” „roboty” antyterrorystyczne na terenie Polski. Z kolei JWK z Lublińca dąży do przełamania „monopolu” „gromików” na operacje związane z uwalnianiem zakładników, oznajmiając nawet na swojej stronie, że również prowadzi tego typu działania.

W przypadku zamachu na wodach terytorialnych swoją gotowość do wzięcia udziału w „szturmie” mogłaby też teoretycznie zgłosić JW Formoza, która jest formacją przeznaczoną do działań morskich. Z kolei incydenty o charakterze terrorystycznym na obiektach MON leżą w gestii Oddziału Specjalnego Żandarmerii Wojskowej.

A przecież jest jeszcze…. Tzw. „Piątka”, czyli Wydział V ABW, która to służba odpowiada za zapobieganie zdarzeniom o charakterze terrorystycznym na terenie RP. Istny „hardcore” kompetencyjny, który prowadzi do nieustannej i niezdrowej rywalizacji pomiędzy poszczególnymi formacjami. Generuje również niepotrzebne wydatki na utrzymanie zbyt wielu „specjalsów”.

Przyczyn takiego stanu rzeczy jest wiele. Należą do nich przede wszystkim panująca w Polsce „moda na komandosów”, brak jasnego podziału kompetencji i nieustanna rywalizacja pomiędzy poszczególnymi jednostkami i służbami. Istotną rolę odgrywa również fakt, że pozycja danej formacji jest w zbyt dużej mierze uzależniona od jej „kontaktów” na szczeblu politycznym.

Dochodzi do tego jeszcze wyścig „ego”, brak wizji rozwoju Wojsk Specjalnych, a także bardzo ograniczona liczba działań bojowych, w jakich biorą udział wojskowi operatorzy. Mamy po prostu zbyt mało „roboty” w stosunku do liczby posiadanych formacji „specjalnych”. Na dodatek, nie potrafią one ze sobą współpracować, na wypadek gdyby rzeczywiście zdarzyło się coś „grubego”.

Kto byłby więc w razie potrzeby odpowiedzialny za przeprowadzenie operacji kontrterrorystycznej na obiekcie znajdującym się na polskich wodach terytorialnych? Sprawa ta została rozstrzygnięta dopiero w 2016 roku, kiedy to przyjęto ustawę antyterrorystyczną. Zgodnie z opisanymi w niej procedurami, to do Policji należy zarządzanie całościową reakcją na zamach terrorystyczny.

W związku z tym, rolę przewodnią wśród jednostek specjalnych pełnić będzie Centralny Pododdział Kontrterrorystyczny Policji „BOA”. Posiada on niezbędne zdolności do samodzielnego przeprowadzenia szturmu na mały obiekt znajdujący się na wodach terytorialnych. Policjanci będą jednak potrzebowali wsparcia ze strony wojska w trzech obszarach:

1) Logistyka. Kontrterroryści mają bardzo ograniczone możliwości w tym zakresie. Dlatego twórcy Ustawy AT zakładali wręcz, że to WP weźmie na siebie odpowiedzialność za logistykę w przypadku zamachu terrorystycznego.

2) Zdolności do przerzutu szturmanów. Bardziej złożone operacje wymagają większej liczby łodzi i śmigłowców, co przekracza zasoby samego „BOA”.

3) Dodatkowe zasoby ludzkie. W przypadku dużych działań morskich żadna z jednostek nie dysponuje wystarczającą liczbą szturmanów. Dlatego w takich sytuacjach niezbędna będzie współpraca pomiędzy formacjami.

Organizacja działań kontrterrorystycznych na wodach terytorialnych

Każdy rodzaj operacji wykonywanych przez jednostki specjalne ma swoją specyfikę i wymaga określonych umiejętności, oraz sprzętu. Dlatego nie jest tak, że każda formacja może robić wszystko. W operacjach morskich preferowane są zespoły dedykowane do tego celu. Ich przewagą jest przede wszystkim zdolność do infiltracji obiektów od strony wody.

W działaniach kontrterrorystycznych kluczowym czynnikiem jest ponadto jednoczesne „zalanie” obiektu jak największą liczbą „szturmanów”. Dąży się do neutralizacji „bad guy’ów” w tym samym momencie, aby terroryści zaalarmowani aktywnością w jednej części obiektu nie zaczęli np. zabijać zakładników, znajdujących się w innym sektorze.

Wynikają z tego dwie zasadnicze konsekwencje dla planowania takich operacji. Po pierwsze, im więcej obszarów wymagających „czyszczenia” posiada obiekt nawodny, tym liczba operatorów potrzebnych do jego zajęcia będzie większa. W przypadku liniowców przewożących powyżej tysiąca pasażerów mówimy już o setkach „szturmanów” niezbędnych do przeprowadzenia ataku.

Po drugie, ewentualny szturm nastąpiłby nie tylko z morza, ale również z powietrza (umożliwia to przerzucenie na obiekt większej ilości operatorów w tym samym czasie). W związku z tym, nie wszyscy członkowie jednostki kontrterrorystycznej muszą posiadać taki sam stopień wyszkolenia w zakresie infiltracji drogą morska. Pamiętajcie o tych dwóch rzeczach, czytając resztę tekstu.

Ich odzwierciedleniem jest m.in. struktura CPKP „BOA”. Posiada on Wydział Wodny, wyposażony w łodzie typu RIB, skutery i sprzęt abordażowy. Wejście od strony morza, w mniejszym zakresie ćwiczy również Wydział Wysokościowy. Pozostali funkcjonariusze szkolą się na wypadek konieczności szturmu na obiekt nawodny, czyniąc to jednak przy pomocy innych punktów wejścia.

Podobnie jest w JW GROM, która posiada dedykowany zespół wodny. Pozostałe dwie „paki” trenują operacje morskie rzadziej, ale są w stanie je przeprowadzić. W przypadku większych działań wykorzystuje się więc wszystkich operatorów, lecz planuje się atak w taki sposób, aby różnice w wyszkoleniu specjalistycznym nie miały przełożenia na jego całościowe powodzenie.

Istnieją jednak granice elastyczności. Jednostki przystosowane do działań morskich muszą m.in. wyposażyć każdego ze „szturmanów” w wyspecjalizowany sprzęt i zapewnić im odpowiednie przeszkolenie (np. kurs indywidualnych technik ratunkowych – ITR). Dlatego nie każdy członek jednostki specjalnej nadaje się do wzięcia udziału we wszystkich rodzajach operacji.

„BOA” posiada wystarczającą liczbę „szturmanów” do samodzielnego przeprowadzenia jedynie ograniczonych działań na wodach terytorialnych. Niezbędna może się więc okazać pomoc SPKP z Gdańska i Szczecina, które również szkolą się pod kątem operacji w środowisku morskim i dysponują dwiema dodatkowymi łodziami RIB.

Połączone siły tych trzech pododdziałów KT (Warszawa, Gdańsk i Szczecin to blisko 200 osób) i tak stanowić będą jednak dalece niewystarczające zasoby do przeprowadzenia dużych operacji na wodach terytorialnych. Teoretycznie do pomocy są jeszcze kontrterroryści z pozostałych regionów Polski, lecz nie są oni przygotowani do prowadzenia operacji na morzu.

Dlatego ustawa AT zakłada powołanie Grupy Kontrterrorystycznej, która może łączyć w sobie operatorów wywodzących się z różnych formacji. Do dowodzenia nią uprawniony jest jedynie policjant służby kontrterrorystycznej wskazany przez dowódcę „BOA”. W skład Grupy KT mogą jednak wejść:

  1. Funkcjonariusze Policji.
  2. Funkcjonariusze Straży Granicznej.
  3. Funkcjonariusze ABW.
  4. Żołnierze.
  5. Żołnierze ŻW.

Wsparcie Wojska Polskiego w sytuacji zamachu terrorystycznego na terenie RP

Wsparcie udzielone Policji przez Wojsko Polskie powinno skupiać się na pomocy logistycznej i dostarczeniu dodatkowych operatorów w przypadku konieczności przeprowadzenia szturmu na duży obiekt poruszający się lub ulokowany na wodach terytorialnych.

Wprowadzając w życie Ustawę AT jej autorzy zakładali wręcz, że do obowiązków WP będzie należało dostarczenie takich rzeczy jak namioty, agregaty prądotwórcze, żywność, wyposażenie punktu dowodzenia i udostępnienie pojazdów specjalistycznych. Tego typu sprzętu „BOA” ma niewystarczająco i właśnie tutaj pomoc przydałaby się najbardziej.

Policja nie dysponuje również obiektem, w którym można byłoby umieścić centrum operacyjne. Dlatego będzie zmuszona korzystać z pomocy wojska lub innych służb w tym zakresie. W takim miejscu lokuje się przede wszystkim kierującego działaniami AT, którego obowiązkiem jest zarządzanie operacją i utrzymywanie łączności z pozostałymi uczestnikami Grupy KT.

Z pomieszczenia tego mogliby korzystać również negocjatorzy, biorący ewentualnie udział w zdarzeniu. Bardzo ważne byłoby również wsparcie WP w zakresie zdolności do przerzutu operatorów. Przykładowo JW GROM dysponuje czterema łodziami, sternikami i własnym komponentem lotniczym.

Oczywistym jest również, że Wojska Specjalne powinny wspierać kontrterrorystów z „BOA” w działaniach kinetycznych. Wyzwania taktyczne związane z operacjami morskimi sprawiają, że liczba potrzebnych do ich realizacji „szturmanów” jest właściwie zawsze zbyt mała. I tutaj pojawia się pewien problem…

Większość „szanujących się gromików” powie Wam, że morskie operacje kontrterrorystyczne to ich domena, a JWK, Formoza, czy „BOA” mogą sobie co najwyżej tworzyć pierścień wewnętrzny (czytajcie: potrzymać im broń). Kłopot w tym, że podobnie twierdzą również chłopaki z Lublińca, i Gdyni, a regulacje prawne nakładają obowiązek podjęcia działań KT w Polsce na CPKP 😉

Jednostki specjalne RP są formacjami rozdrobnionymi i relatywnie małymi. W „BOA” służbę 24/7 pełni tylko jeden wydział. W JW GROM „na gotowości” jest zazwyczaj ok. 40-50 operatorów (i nie jest to gotowość utrzymywana w jednostce). W dłuższym horyzoncie czasowym, obie formacje (wspierane dodatkowo przez SPKP Szczecin i Gdańsk) będą w stanie „wystawić” maksymalnie 400 operatorów gotowych do działania na morzu.

W przypadku dużych operacji przyda się więc pomoc ze strony Formozy i JWK, które mogłyby np. pełnić rolę QRF (sił szybkiego reagowania w razie konieczności natychmiastowego wejścia do akcji).

W obecnych, bardzo rozdrobnionych strukturach, rola każdej z formacji Wojsk Specjalnych nie jest jednak jasno sprecyzowana. Co więcej, ich kompetencje nakładają się na siebie. Na poziomie systemowym (a nie deklaracji poszczególnych jednostek) nie jest więc jasne, którzy „specjalsi” w czym się specjalizują i jakie będą ich zadania w przypadku współpracy przy dużych operacjach.

Warto również odpowiedzieć sobie na pytanie dotyczącego tego, w jakich sytuacjach Polska jest gotowa do skorzystania z pomocy jednostek zrzeszonych w ramach unijnej grupy Atlas. Państwa bałtyckie, których operatorzy specjalizują się w operacjach morskich mogłyby np. zapewnić wsparcie liczące niespełna setkę ludzi.

Procedury związane z wykorzystaniem wojska w działaniach antyterrorystycznych

Procedura uruchomienia sił zbrojnych w przypadku zamachu terrorystycznego uzależniona jest od wprowadzenia trzeciego lub czwartego stopnia alarmowego, o czym decyduje Prezes Rady Ministrów, a w przypadku niecierpiącym zwłoki Minister Spraw Wewnętrznych. Minister Obrony Narodowej może wtedy wydać decyzję o udzieleniu przez Wojsko Polskie pomocy Policji.

Istotną kwestią jest to, jak szybko poszczególne jednostki będą w stanie wejść do akcji. Wybrany zespół bojowy JW GROM pełni na ogół dyżur w formacie trzy godzinnej gotowości. Z kolei w przypadku innych jednostek czas reakcji może okazać się dłuższy.

Nawet gdyby potrzebne formacje były jednak w stanie błyskawicznie osiągnąć gotowość bojową, procedury sztabowe mogą potrwać nawet kilkadziesiąt godzin (a bez ich zakończenia wojsko nie ma możliwości rozpoczęcia działań). Wynika to między innymi z organizacji systemu dowodzenia SZ RP (podział kompetencji pomiędzy Dowództwo Generalne RSZ i Dowództwo Operacyjne).

Współpraca Policji z Siłami Zbrojnymi musi być ponadto odpowiednio zorganizowana, aby wspólne działania przebiegały sprawnie. Inaczej, zarysowane przez nas wcześniej problemy kompetencyjne mogą rozsadzić funkcjonowanie Grupy KT od środka. O podziale „roboty” nie może decydować „przebicie polityczne” danej formacji.

Operacje, w których bierze udział 300+ operatorów są bowiem gigantycznym przedsięwzięciem logistycznym. Odpowiednie przygotowanie systemu bezpieczeństwa do prowadzenia takich działań na wodach terytorialnych wymaga więc wcześniejszych ćwiczeń ukierunkowanych na koordynację współpracy (zwłaszcza sztabowej) pomiędzy jednostkami i służbami.

Poszczególne formacje muszą schować własne „ego” do kieszeni i skupić się na wykonywaniu ściśle określonych wcześniej zadań. W przeciwnym wypadku wspólna operacja oznaczać będzie jeden wielki „chaos”. Brakuje np. jednolitego systemu łączności, którym posługiwałyby się wszystkie służby biorące udział w działaniach KT.

Dlatego będzie musiało to zostać wcześniej wypracowane. Czy wszyscy mają przejść na łączność jednej ze służb, czy zastosowany zostanie integrator łączności, o którym wielu szturmanów słyszało, ale mało który z nich widział jak on działa w praktyce. Problemy może sprawiać też odmienne zorganizowanie poszczególnych jednostek. Szybka anegdotka w tym temacie 🙂

Kilka lat temu jedna z formacji Wojsk Specjalnych zwróciła się do CPKP z zapytaniem o to, jakie należy przygotować siły w związku z planowanym, wspólnym szkoleniem. W odpowiedzi usłyszała, że ćwiczenia odbywać się będą w ograniczonym zakresie, dlatego wystarczy zebrać „jedynie” jeden, ew. dwa zespoły bojowe.

Obie strony nie zdawały sobie jednak sprawy z tego, że „zespół bojowy” w „BOA” liczy najczęściej 6-8 operatorów, podczas gdy np. w JW GROM jest to jeden z trzech głównych komponentów całej formacji, liczący kilkudziesięciu „szturmanów”.

W następstwie tej rozmowy w jednostce wojskowej wybuchł „pożar”. Oficerowie zastanawiali się co to za „niewielkie” ćwiczenia, skoro mają oddelegować do nich ponad setkę żołnierzy… Po pewnym czasie Policja doprecyzowała na szczęście, że chodziło im jedynie o max. kilkunastu operatorów 😉

Wykorzystanie Oddziału Specjalnego Żandarmerii Wojskowej w działaniach kontrterrorystycznych

Kilka lat temu jeden z nas rozmawiał z operatorem słynnej Hostage Rescue Team, wchodzącej w skład FBI. Gdy Amerykanin dowiedział się iloma jednostkami do odbijania zakładników dysponuje Polska, odparł: „To wy chyba jesteście bardzo bogatym krajem, co? Bo u nas w USA obszar dużo większy, a formacji przeznaczonych do tego typu zadań jest znacznie mniej”.

Problem „nadmiaru komandosów od wszystkiego” najlepiej widać na przykładzie Oddziału Specjalnego Żandarmerii Wojskowej, który również posiada w swoich zadaniach działania KT. Taki obowiązek nakładają na niego zresztą regulacje prawne, więc nie dziwimy się tamtejszym żołnierzom, że szkolą się w tym zakresie.

Jeżeli do zamachu dojdzie na obiekcie wojskowym to kierującym działaniami antyterrorystycznymi zostaje bowiem żołnierz ŻW wyznaczony przez MON lub Komendanta Głównego ŻW. I tutaj robi się ciekawie, gdyż to właśnie OS ŻW powinien prowadzić takie działania. Nie może on jednak formalnie uruchomić do pomocy innych jednostek specjalnych wojska.

ŻW może za to zwrócić się z prośbą o podjęcie działań do Policji, która może wspomóc się innymi formacjami. Wtedy jednak nie będzie wiadomo, kto ma dowodzić, ponieważ od strony formalnej Wojska Specjalne będą mogły współpracować tylko z Policją, ale nie z ŻW… Absurd. A OS ŻW będzie musiał rozwiązać jeszcze inne problemy, o których pisaliśmy wcześniej.

Dążenie niemalże każdej jednostki specjalnej do prowadzenia działań KT jest więc nieefektywne z punktu widzenia całego systemu. Dlatego logicznym wydaje się zniesienie podziału zadań kontrterrorystycznych ze względu na to, czy miejsce zdarzenia jest obiektem cywilnym, czy wojskowym i powierzenie wszystkich tego typu operacji, mających miejsce na terenie RP Policji.

Za dużo komandosów, za mało „roboty”…

Przez wiele lat Polska inwestowała znaczne środki w rozwój sil specjalnych. Dzięki temu, stworzono przynajmniej kilka jednostek, które prezentują dobry poziom wyszkolenia. Łącznie posiadają one wystarczające zasoby do przeprowadzenia nawet najbardziej skomplikowanych operacji na wodach terytorialnych.

Niestety, nie uchroniono poszczególnych formacji od wpływu niedociągnięć systemowych na ich funkcjonowanie. Brak całościowej koncepcji rozwoju i sprecyzowanych zadań dla poszczególnych jednostek powoduje spory kompetencyjne. Dochodzi do tego jeszcze chęć udowodnienia, że „ja też mogę mieć specjalsów”. A wiadomo – „moi specjalsi są lepsi od twoich specjalsów”.

Sytuację tę w odniesieniu do działań kontrterrorystycznych uporządkowała dopiero uchwalona w 2016 roku ustawa o działaniach AT. Nie rozwiązała ona jednak wszystkich problemów systemowych. Poprawy wymaga zwłaszcza koordynacja działań pomiędzy Policją, Wojskiem Polskim i innymi służbami tak, aby poszczególne ogniwa tworzyły wspólnie spójny system.

Wydaje się, że główny ciężar odpowiedzialności za ten proces powinno wziąć na siebie CPKP „BOA”. Wymaga to jednak od tej jednostki „wyjścia z cienia” jej wojskowych odpowiedników. W przeciwieństwie bowiem do JW GROM, która cierpi na kompleks wyższości, wielu policyjnych kontrterrorystów wykazuje dokładnie przeciwstawne zachowania wobec kolegów z Rembertowa…

Możecie z nami porozmawiać za pośrednictwem:

Zapiszcie się też na wysyłany przez nas co tydzień newsletter. Zawiera on komentarz do wydarzeń bieżących oraz ekskluzywne i prawdziwe anegdoty ze świata wojska i służb mundurowych.

0 komentarze “Problemy w koordynacji działań służb na przykładzie potencjalnego zamachu terrorystycznego na wodach terytorialnych? cz. 2

  1. Bardzo rzetelny artykuł!
    Prawda ,ze w PL jest za dużo jednostek specjalnych zarowno w mon jak i w ms…a zadarte nosy z rembeetowa oprócz szkoleń nie maja ,żadnego doswiadczenia w realu.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Do Góry