Problemy w koordynacji działań służb na przykładzie potencjalnego zamachu terrorystycznego na wodach terytorialnych? cz. 1

Zamach terrorystyczny na morzu

Dzisiejszy temat może wydawać się z pozoru niszowy, ale postaramy się Was przekonać do tego, że warto się nad nim pochylić. Jakie mamy ku temu argumenty? Po pierwsze, sprawne państwo musi stanowić jedność. Chronicznym problemem polskiej administracji jest z kolei to, że nie działa ona w sposób skoordynowany. Lewa ręka często nie wie co robi prawa.

Po drugie, natura większości poważnych zagrożeń (nie tylko terrorystycznych) wymaga współdziałania ze sobą poszczególnych służb. Dlatego nasz sektor bezpieczeństwa musi po prostu opanować tę „sztukę”. Bez sprawnej koordynacji działań nie będzie ambitnej polityki wschodniej, reagowania na kryzysy, a nawet ekspansji ekonomicznej na zagraniczne rynki.

Po trzecie, zdarza nam się krytykować luki w funkcjonowaniu poszczególnych instytucji bezpieczeństwa. Dlatego tym razem zdecydowaliśmy się omówić sytuację, do której poszczególne „firmy” są w miarę dobrze przygotowane, za co trzeba je pochwalić. W przypadku zamachu terrorystycznego na wodach terytorialnych zawodzi jednak „system”. Dlaczego? Opowiemy Wam w szczegółach jak to wygląda.

Siły specjalne to tylko jeden z elementów reakcji na zamach terrorystyczny

Wiemy, że czytanie o komandosach jest bardziej „sexy” niż czytanie o logistyce. I opowiemy Wam o tych komandosach, ale w drugiej części tekstu 😉 W pierwszej chcielibyśmy natomiast pokazać, że możliwość podjęcia szturmu w przypadku zamachu terrorystycznego jest zależna od utworzenia systemu ewaluacji zagrożeń i związanego z tym przygotowania jednostek, a także regulacji prawnych, logistyki i systemu dowodzenia, które umożliwiają reakcję.

Jednostki specjalne muszą wiedzieć na jakie wyzwania mają być przygotowane i co trenować. Przykładowo, JW GROM jest formacją ukierunkowaną na odbijanie zakładników za granicą. Z powodów opisanych przez nas w tym artykule, okazji do przeprowadzenia operacji typu Hostage Rescue jest jednak bardzo mało.

W praktyce więc wspomniana jednostka jest znacznie częściej wykorzystywana w tzw. „emejkach” (MA – Military Assistance), czyli szkoleniu formacji partnerskich, m.in. afgańskich. W odróżnieniu od np. „Zielonych Beretów” (Sił Specjalnych US Army), GROM nie kładzie jednak specjalnego nacisku na tego typu działania podczas szkolenia swoich operatorów.

Jest to przykład suboptymalnego wykorzystania zasobów z powodu braku gradacji zagrożeń. Do podjęcia działania jednostki specjalne potrzebują też stworzenia właściwych procedur, które umożliwiają i porządkują współpracę z innymi służbami. Wreszcie, należy im zapewnić odpowiedni system dowodzenia, transport do celu, łączność i logistykę torujące drogę do przeprowadzenie akcji.

Obrazuje to m.in. atak na wyspie Utoya dokonany przez Andersa Breivika. Wiecie co było jedną z przyczyn dużej ilości ofiar? To, że norweska jednostka specjalna dotarła tam z opóźnieniem, bo… piloci śmigłowców przebywali wtedy akurat na urlopie, a łódź którą wykorzystano w zastępstwie uległa awarii (choć tamtejsza Policja twierdzi, że nie miało to wpływu na szybkość reakcji).

I tutaj dochodzimy właśnie do sedna sprawy. Mamy w Polsce sprawne jednostki kontrterrorystyczne – policyjny CPKP „BOA” i JW GROM. Wbrew niektórym opiniom nie są one może najlepsze na świecie (każda z formacji ma swoje bolączki), ale z pewnością ich wyszkolenie i wyposażenie stoją na dobrym poziomie.

Mamy też odpowiednie środki logistyczne do przeprowadzenia operacji na polskich wodach terytorialnych, chociaż nie zawsze dysponuje nimi formacja, która będzie odpowiadać za szturm. Istnieje również podłoże prawne (ustawa antyterrorystyczna), która ustanawia procedury umożliwiające reakcję na zamach. Trzeba tylko „spiąć” wszystkie te elementy w jeden, sprawny organizm, bo istnieje w nim kilka luk.

Chodzi nam zwłaszcza o brak systemu przewydywania zagrożeń, nakładające się na siebie regulacje prawne, które mogą doprowadzić do chaosu kompetencyjnego w przypadku konieczności podjęcia szybkich działań na polskich wodach terytorialnych i problemy z organizacją łańcucha dowodzenia.

Brak systemu przewidywania zagrożeń

Zasadniczym mankamentem polskiego systemu bezpieczeństwa jest to, że działa on w sposób reakcyjny. Nikt w sposób zorganizowany nie stara się monitorować światowych zagrożeń pod kątem opracowywania możliwych scenariuszy odpowiedzi na konkretne, prognozowane z wyprzedzeniem incydenty.

Najlepszym tego przykładem jest terroryzm islamski. 11 września 2001 roku rozpoczął się nowy rozdział w walce z tym zjawiskiem, a kolejne 20 lat obfitowało w krwawe zamachy na terenie Europy. Tymczasem w Polsce ustawę o działaniach antyterrorystycznych, która przystosowała system prawny do zwalczania tego rodzaju zagrożeń uchwalono dopiero w 2016 roku (!).

Od kilku lat światowe kręgi analityczne rozbierają z kolei na czynniki pierwsze tzw. „działania hybrydowe”. Poziom zagrożenia tego typu atakami wydaje się być w Polsce wyższy niż niebezpieczeństwo związane z terroryzmem islamskim. Tymczasem służby jeśli już przygotowuje się na konkretne incydenty to mają one raczej podłoże agresji na tle religijnym.

Co więcej, scenariusze ćwiczeń dla jednostek specjalnych wojska i policji są często „sztampowe” i wynikają raczej z intuicji planujących je dowódców niż z rzetelnej analizy zagrożeń. Trzeba jednak dodać, że ich prognozowanie nie jest rolą „specjalsów”, a służb. To ABW powinno identyfikować możliwe wektory ataku wewnątrz kraju i przedstawić je np. kierownictwu CPKP „BOA”.

Zagrożenia mogące wystąpić na polskich wodach terytorialnych wiążą się nie tylko z możliwością zajęcia promu pasażerskiego przez terrorystów (choć oczywiście na to również musimy być gotowi). Pisaliśmy już wcześniej, że Bałtyk staje się powoli kluczowym akwenem z punktu widzenia chociażby bezpieczeństwa energetycznego Polski.

„Polityka energetyczna Polski do 2040 roku” przewiduje tam budowę dużej liczby farm wiatrowych realizowanych m.in. przez Polenergię, PGE i Orlenem. Niebawem planowane jest ponadto uruchomienie gazociągu Baltic Pipe, którego celem jest import gazu wydobywanego na norweskim szelfie. Będzie on przebiegał w znacznej mierze po dnie Morza Bałtyckiego.

W Świnoujściu funkcjonuje też terminal LNG, za pomocą którego Polska importuje gaz m.in. z Kataru, Norwegii i Stanów Zjednoczonych. Planowana jest jego rozbudowa i powstanie dodatkowo pływającego terminala FSRU w Gdańsku. Jak zadziała system bezpieczeństwa jeśli dojdzie do próby zajęcia i uszkodzenia jednej z tych instalacji przez grupę terrorystów/”zielonych ludzików”?

Wyobraźcie też sobie, że zamiast ujawnienia maili M. Dworczyka dochodzi do wycieku danych pokazujących rzekome szkody dla środowiska wodnego spowodowane przez polskie platformy wiertnicze. W wyniku tego incydentu aktywiści rozpoczynają blokadę tych obiektów, a pośród nich pojawia się aktywny strzelec pozorujący polskiego „narodowca”. Ćwiczymy to?

Inny przykład. W polskiej strefie SAR, która pokrywa się z rosyjską strefą ekonomiczną, nasze służby podejmują akcję ratowniczą. W odpowiedzi na to Moskwa ujawnia sfałszowany materiał video pokazujący wtargnięcie polskiego śmigłowa w ich strefę. Dokonuje też blokady wejścia do jednego z naszych portów przy pomocy komercyjnej floty statków „szukających schronienia przed złą pogodą”.

Wszystkie wymienione przez nas sytuacje są przykładami agresji na tle politycznym, a więc podpadają pod działania terrorystyczne, do których może dojść na polskich wodach. Jakie przepisy i procedury określają sposób postępowania w takich przypadkach?

Ponadto, scenariusze ćwiczeń bojowych prawie zawsze zaczynają się w momencie, w którym wszyscy już wiedzą, że atak nastąpił, a biorące w nich udział jednostki są de facto gotowe do działania i otrzymały zadania.

Zaciemnia to faktyczny poziom gotowości do podjęcia danego rodzaju operacji i uniemożliwia przećwiczenie procedur sztabowych, które wynikają z regulacji prawnych, podziału kompetencji pomiędzy Wojsko Polskie i Policję, oraz systemu dowodzenia.

Ustawa antyterrorystyczna jest podstawą działania jednostek specjalnych na terenie RP

Reagowanie na działania terrorystyczne na terenie RP powinno odbywać się w oparciu o ustawę z dnia 10 czerwca 2016 r. o działaniach antyterrorystycznych. Zgodnie z opisanymi w niej procedurami to do Policji należy zarządzanie całościową odpowiedzią na incydent, do którego doszło na morzu. Dotyczy to również dowodzenia działaniami bojowymi/kontrterrorystycznymi.

Rolę przewodnią w tym względzie będą odgrywały pododdziały kontrterrorystyczne Policji. Ich działania mogą być również wspierane przez Straż Graniczną, Wojska Specjalne i Oddział Specjalny Żandarmerii Wojskowej. Ustawa antyterrorystyczna wprowadziła też zapis o tzw. „specjalnym użyciu broni.”

Pozwala on na oddanie tzw. „strzału ratunkowego” i znosi zasadę minimalizacji szkody wynikającą z ustawy o środkach przymusu bezpośredniego i broni palnej. Umożliwia to ratowanie życia i zdrowia ofiar nawet, jeśli skutkiem tych działań będzie pozbawienie życia sprawców. Co to oznacza „po ludzku”?

Kojarzycie pewnie filmiki, w których operatorzy „czyszczą” pomieszczenia, prawda? No. To takie „czyszczenie” zostało usankcjonowane prawnie dopiero w Ustawie AT. Inaczej operator, który w sytuacji zakładniczej pozbawiłby życia terrorysty narażałby się na późniejsze pytania ze strony prokuratora: „A czemu nie strzelił Pan w nogę? Przecież napastnika wystarczyło jedynie obezwładnić.”

Następnie sąd zająłby się oceną tego, czy nie doszło do przekroczenia przez „szturmana” zasady minimalizacji szkody. Na tego typu dywagacje nie ma jednak czasu podczas prowadzenia operacji kontrterrorystycznej. Od 2016 roku sytuacja jest więc prosta. Operator ma prawo zabić sprawcę zamachu terrorystycznego, który stwarza zagrożenie dla niego, kolegów lub zakładników.

W Ustawie AT uregulowano również kwestię użycia broni przez Wojsko Polskie w przypadku uczestnictwa w działaniach o charakterze antyterrorystycznym na terenie RP. Żołnierze będą wtedy używali broni na zasadach przewidzianych dla Żandarmerii Wojskowej, czyli bardzo zbliżonych do ogólnych zasad użycia broni przez policjantów.

Wyjątkiem będą żołnierze Wojsk Specjalnych, których dotyczyć będzie ustawa o powszechnym obowiązku obrony RP. Zastrzeżono dopuszczalność użycia przez nich broni palnej w przypadkach określonych dla specjalnego użycia broni. Zapis ten powoduje, że przepisy warunkujące użycie broni w działaniach AT przez JW GROM nie różnią się teraz od analogicznych uprawnień pododdziałów KT Policji. Wcześniej nie było to do końca jasne.

Decyzję o dopuszczalności specjalnego użycia broni podejmuje kierujący działaniami antyterrorystycznymi, a rozkaz wydaje dowódca grupy kontrterrorystycznej w oparciu o ustawę antyterrorystyczną. Bez tych dwóch elementów nie ma możliwości „strzelania, aby zabić”. W teorii wygląda to więc dobrze – regulacje wyposażyły służby i siły zbrojne w realne procedury i narzędzia umożliwiające reagowanie na incydent terrorystyczny.

Tutaj jednak pojawia się pewien problem. O ataku na jednostkę pływającą niekoniecznie jako pierwsza dowie się Policja. Można sobie z łatwością wyobrazić sytuację, w której taka informacja dociera najpierw do Straży Granicznej. Kapitan napadniętego statku może również powiadomić o tym służbę dyżurną SAR lub Urząd Morski. Dlaczego stanowi to kłopot?

Słabe strony ustawy antyterrorystycznej

Uchwalając ustawę o działaniach antyterrorystycznych nie uchylono starych uregulowań odnoszących się do tego zagadnienia, a w szczególności Ustawy z dnia 04.09.2008 r. o ochronie żeglugi i portów morskich. Określa ona sposób reagowania na zdarzenia o charakterze terrorystycznym powstałe na skutek użycia statku lub obiektu pływającego jako środka ataku terrorystycznego.

Straż Graniczna lub Urząd Morski mogą więc zainicjować działania w oparciu o procedury wynikające ze „starej” ustawy, nie uwzględniając tego, że okoliczności zdarzenia wskazują na to, że bardziej zasadnym byłoby zastosowanie „nowych” regulacji. W takim przypadku odpowiedzią na incydent zarządzać będzie nie Policja, a Straż Graniczna, która dysponuje m.in. następującymi uprawnieniami:

  • Zatrzymanie statku;
  • Zmuszenie do zawinięcia do portu;
  • Pościg;
  • Oddania strzałów ostrzegawczych;
  • Otworzenie ognia do statku, z zastrzeżeniem, że użycie broni nie może zmierzać do jego zatopienia.

Straż Graniczna nie dysponuje jednak odpowiednimi zasobami, procedurami i systemem dowodzenia, które umożliwiałyby właściwą odpowiedź na zamach terrorystyczny na wodach przybrzeżnych. Ponadto, formacja ta nie posiada uprawnień do specjalnego użycia broni, a ewentualne uruchomienia i wykorzystanie w takim przypadku Sił Zbrojnych RP objęte jest innymi procedurami.

Sytuacja ta powodowałaby również absurd polegający na tym, że w sytuacji w której Polska utrzymuje dwie formacje wyspecjalizowane w działaniach odbijania zakładników (CPKP „BOA” i JW GROM) ciężar prowadzenia działań w przypadku zamachu terrorystycznego na wodach przybrzeżnych spadłby na barki Straży Granicznej.

Dlatego właśnie Ustawa o ochronie żeglugi i portów morskich nie jest właściwą podstawą prawną w przypadku olbrzymiej większości incydentów o charakterze terrorystycznym. Istnieje jednak jeden przypadek kiedy na jej bazie właściwym jest uruchomienie zdolności MON. Jest to procedura na wypadek zaistnienia incydentu określanego mianem „Maritime Renegade”.

Dochodzi do niego w przypadku, gdy obiekt pływający ma zostać przez terrorystów wykorzystany jako „broń” mająca spowodować jeszcze większe zagrożenie (np. detonacja w porcie, czy staranowanie innego statku). MON może wtedy podjąć decyzję o zastosowaniu na polskich obszarach morskich środków niezbędnych do zatopienia statku stanowiącego zagrożenie.

Zostawiamy na razie na boku kwestię tego, czy Siły Zbrojne dysponują zdolnościami do zneutralizowania każdego celu o charakterze „Maritime Renegade”. Policja i Straż Graniczna na pewno jednak nie posiadają i nie będą posiadać środków wymaganych do przeprowadzenia takiej operacji.

Działanie w oparciu o Ustawę o ochronie żeglugi i portów morskich jest więc zasadne i sensowne, lecz przy założeniu, że będzie ona stosowana JEDYNIE w tej jednej, opisanej przez nas sytuacji. Lepszym rozwiązaniem byłoby więc uwzględnienie możliwości reagowania na incydent typu „Maritime Renegade” w ramach Ustawy AT.

Ta ostatnia ma jeszcze jeden słaby punkt – zgodnie z nią działania antyterrorystyczne, mogą być prowadzone również poza granicami Rzeczypospolitej Polskiej, na akwenach w polskiej strefie odpowiedzialności SAR. Część polskiej strefy odpowiedzialności SAR pokrywa się jednak z fragmentem wyłącznej strefy ekonomicznej Rosji.

Z kolei polska platforma wydobywcza znajduje się w polskiej wyłącznej strefie ekonomicznej, ale poza strefą odpowiedzialności polskiego SAR, lecz w strefie odpowiedzialności rosyjskiego SAR. Wydaje się, że taka sytuacja może powodować komplikacje w obszarze stosunków międzynarodowych….

Problemy z organizacją systemu dowodzenia

W przypadku gdyby do zamachu doszło na obiekcie cywilnym znajdującym się na wodach terytorialnych, a reakcja opierała się na bazie Ustawy AT, nie ma wątpliwości, że do kierowania działaniami antyterrorystycznymi uprawniona jest jedynie Policja. Sprawność reakcji zależy jednak od organizacji systemu dowodzenia. A z tym bywa u nas różnie…

Szybkość z jaką informacja dotrze do Policji może być niewystarczająca. Pomimo tego, że procedura wyznaczania kierującego operacją nie jest nadmiernie sformalizowana i może zostać przeprowadzona telefonicznie to już na początku pojawić mogą się opóźnienia w podejmowaniu działań w obrębie samej formacji.

W warunkach panującej w polskiej administracji awersji do podejmowania decyzji, Komendant Wojewódzki Policji może wstrzymać się z wyznaczeniem kierującego działaniami i oczekiwać na reakcję Komendanta Głównego Policji. Problemy systemu dowodzenia obrazują ponadto organizowane od wielu lat przez Dowództwo Operacyjne Rodzajów SZ RP wraz z Urzędem Morskim ćwiczenia o kryptonimie „Kaper”.

Do czasu wejścia w życie ustawy o działaniach AT, odbywały się one jedynie w oparciu o ustawę o ochronie żeglugi i portów morskich. Od 2016 r. organizatorzy próbują uwzględnić w scenariuszu działania w oparciu o ustawę AT. Okazuje się jednak, że te akty prawne nie są ze sobą w żaden sposób powiązane.

I tak ustawa o ochronie żeglugi i portów morskich wskazuje, że podmiotem odpowiedzialnym za dowodzenie od momentu uruchomienia SZ RP jest Dowódca Operacyjny Rodzajów Sił Zbrojnych RP. W przypadku ustawy AT za kierowanie i dowodzenie całością działań odpowiada zaś Policja (a w przypadku zamachu na obiekcie militarnym ŻW).

W przypadku prowadzenia działań w oparciu o te dwie ustawy dowodzący nie mogą ponadto wydawać sobie wzajemnie poleceń. Nie wiadomo również kto ponosi ostateczną odpowiedzialność za konsekwencje operacji. Oprócz tego, SZ RP nie mają możliwości płynnego przejścia z trybu działania w oparciu o jedną ustawę do działań w oparciu o druga ustawę. Regulacje nie przewidują takiej możliwości.

Żołnierze nie będą więc mieli prawa do specjalnego użycia broni. Żeby mogli z niego skorzystać, muszą oni zostać najpierw skierowani do działań na podstawie Ustawy AT. Pamiętać należy, że operacja będzie jednak oceniana przez prokuraturę i sąd w oparciu o uprawnienia wynikające z ustawy, na bazie której podjęto czynności.

Dlatego naszym zdaniem ćwiczenia dotyczące reakcji na incydenty na wodach terytorialnych powinny być prowadzone jedynie w oparciu o Ustawę AT. W ich scenariuszach należy ponadto zacząć uwzględniać w znacznie szerszym zakresie procedury sztabowe. Podnoszenie sprawności systemu dowodzenia powinno być co najmniej tak samo istotne, jak trenowanie szturmu na obiekty znajdujące się na wodach terytorialnych.

Szerzej o problemach we współpracy jednostek specjalnych WP i Policji w sytuacji zamachu terrorystycznego na wodach terytorialnych opowiemy Wam w drugiej części artykułu. Tutaj chcieliśmy podkreślić, że Polska z powodzeniem zbudowała poszczególne elementy machiny pozwalającej na odpowiednią reakcję w takiej sytuacji.

Widzimy jednak, że musi ona zostać odpowiednio “naoliwiona”, gdyż niewłaściwa koordynacja działań antyterrorystycznych może utrudnić udane przeprowadzenie operacji. Moment szturmu wygląda efektownie na pokazach i filmikach, ale bez weryfikacji i poprawy sprawności wszystkich tych działań, które muszą go poprzedzić, cały system nie będzie funkcjonował dobrze.

Możecie z nami porozmawiać za pośrednictwem:

Zapiszcie się też na wysyłany przez nas co tydzień newsletter. Zawiera on komentarz do wydarzeń bieżących oraz ekskluzywne i prawdziwe anegdoty ze świata wojska i służb mundurowych.

2 komentarze “Problemy w koordynacji działań służb na przykładzie potencjalnego zamachu terrorystycznego na wodach terytorialnych? cz. 1

  1. Ustawa o ochronie żeglugi i portów morskich to “morskie bhp”. Po uchwaleniu ustawy o działaniach antyterrorystycznych nie ma w niej miejsca na omawiane tutaj działania.
    Przeniósłbym z niej obecne regulacje do ustawy antyterrorystycznej.
    Wróble ćwierkają, że niedługo ustawa morska ma zostać jeszcze bardziej rozbudowana (doprecyzowana) w zakresie działań maritime renegade. I nie, nie chodzi o współpracę specjalsów.

  2. (…)Wyobraźcie też sobie, że zamiast ujawnienia maili M. Dworczyka dochodzi do wycieku danych pokazujących rzekomy szkody dla środowiska wodnego spowodowane przez polskie platformy wiertnicze. W wyniku tego incydentu aktywiści rozpoczynają blokadę tych obiektów, a pośród nich pojawia się aktywny strzelec pozorujący polskiego „narodowca”. Ćwiczymy to?(…)
    W tamtych stronach można sobie wyobrazić sobie jeszcze inne scenariusze:
    – spowodowanie katastrofy ekologicznej poprzez rozszczelnienie pojemników z bronią chemicznej zatopionej w Zatoce Gdańskiej po ostatniej wojnie albo zbiorników z paliwem okrętów tam zatopionych… jak dobrze pójdzie to przyczyny nigdy nie wyjdą na jaw… te obiekty są już tak przerdzewiałe, że nikt się nie zdziwi, że w końcu puściły
    – prowokacja przy okazji awantury o Złota Komnatę… jak dobrze pamiętam to przy okazji (…)Złotego Pociągu(…) poszukiwacze skarbu podpalili las w okolicy sławnego 65 kilometra.
    – (…)podkręcenie(…) tematu nielegalnego wydobycia bursztynu… powszechnie wiadomo, że gdzie przestępczość zorganizowana to i terror kryminalny, włącznie z porwaniami dla okupu

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Do Góry