Okiem mundurowych, bez ściemy!

Pewnego razu jedna z polskich jednostek specjalnych miała do zrobienia tzw. „directa”, czyli akcję bezpośrednią. Traf chciał, że cel szturmu ukrył się na bardzo dużym obiekcie, na terenie którego znajdowało się kilkanaście budynków i ogromna przestrzeń otwarta, którą należało przeszukać… Rozpoznanie nie było zaś w stanie określić, w którym miejscu znajduje się „bad guy”. Zdecydowano…

Jeśli wierzysz w to, co robimy możesz wesprzeć naszą „pakę” wykupując subskrypcję do cotygodniowych felietonów, w których komentujemy wydarzenia bieżące. Otrzymasz wtedy dostęp do tego tekstu, a także do archiwum wcześniejszych felietonów.

Zaloguj Dołącz
Back To Top