Na czym polega Geoekonomia? I czemu polska polityka zagraniczna jej potrzebuje?

Polityka Handlowa

Chcieliśmy poruszyć ten temat już od jakiegoś czasu, ponieważ tak jak nikt w Polsce nie mówił o geopolityce dopóki Jacek Bartosiak nie zaczął jeździć po kraju ze swoimi wykładami tak dziwi nas kompletna ignorancja związana z geoekonomią. Gdy kilkukrotnie sami przekonywaliśmy wysokich urzędników państwowych do podjęcia inwestycji na wschodzie, dokonania przejęcia spółki o znaczeniu strategicznym, czy konieczności ochrony naszych interesów ekonomicznych w tym regionie, patrzyli na nas z ogromnym sceptycyzmem. Jakbyśmy mówili w innym języku. Twierdzili, że się „nie da” i „to bez sensu”. A naszym zdaniem jest właśnie na odwrót. Sami przeczytajcie i dajcie znać, co o tym myślicie 🙂

Co to jest Geoekonomia?

Geoekonomia opiera się na wykorzystaniu narzędzi ekonomicznych w celu osiągnięcia korzyści geopolitycznych oraz promocji interesów narodowych. Wyróżnia się przede wszystkim siedem instrumentów związanych z gospodarką, które mogą zostać zastosowane w ramach prowadzenia przez państwo wspomnianych działań. Są to:

  • Polityka handlowa.
  • Polityka inwestycyjna.
  • Sankcje.
  • Działania w cyberprzestrzeni, których celem jest infrastruktura finansowa i ekonomiczna.
  • Pomoc ekonomiczna.
  • Polityka fiskalna i monetarna.
  • Polityka energetyczna.

Naszym zdaniem narzędzia geoekonomiczne mogłyby znacznie wzbogacić polską politykę zagraniczną. Ponadto, nadają się one zwłaszcza do tworzenia instrumentów oddziaływania RP na Wschodzie oraz poprawy skuteczności prowadzonych tam działań. Jednak często w naszej debacie publicznej geoekonomia jest sprowadzana do wyczekiwania na nałożenie przez UE lub USA sankcji w odpowiedzi na określony rozwój wydarzeń w Rosji, na Białorusi, czy Ukrainie. Pokazuje to, że Polska nie wykorzystuje szeregu dostępnych dla niej narzędzi ekonomicznych w stosunkach z innymi państwami. Dodatkowo, polityka wschodnia uprawiana jest najczęściej w formacie multilateralnym, podczas gdy stać nas na jej prowadzenie w układzie bilateralnym.

PKB Polski to około 600 mld USD, podczas gdy Ukrainy ok. 160 mld USD, a Białorusi i Litwy jedynie ok. 60 mld USD. Z kolei PKB Rosji, która wydaje nam się często krajem potężnym jest tylko niecałe trzy raza większy od naszego. RP jest bez wątpienia w stanie odgrywać dużo bardziej aktywną rolę gospodarczą w regionie. Może to stanowić z kolei bodziec do dalszego rozwoju kraju.

Nie należy jednak mylić geoekonomii z polityką ekonomiczną państwa, która to kieruje się przeważnie rachunkiem ekonomicznym (i w pewnym stopniu społecznym). W geoekonomii nadrzędnym kryterium jest zaś interes państwa, a będące jej częścią posunięcia gospodarcze podporządkowane powinny być celom polityki zagranicznej. Idąc tym tropem potencjalna inwestycja może nie wydawać się najlepszym wyborem pod względem finansowym (ekonomiści będą przekonywać wtedy, że inwestując te same środki w co innego, otrzymamy np. wyższą stopę zwrotu). Jednak uzupełniając kryteria jej ewaluacji dodatkowo o czynniki geopolityczne, ten sam projekt może okazać się trafnym posunięciem geoekonomicznym.

Właśnie w takim kontekście należy postrzegać m.in. Centralny Port Komunikacyjny. Jest on inwestycją, w której nie chodzi jedynie o wybudowanie lotniska. W jej ramach ma powstać olbrzymia sieć kolejowa, choć takie przedsięwzięcia rzadko kiedy przynoszą w Europie zyski. Celem tych działań jest zmniejszenie zacofania infrastrukturalnego kraju i ograniczenie jego obecnego podziału na de facto trzy oddzielne obszary komunikacyjne, co jest jeszcze dziedzictwem okresu zaborów. Pozwoli to na wykorzystanie położenia geograficznego RP i stworzenie na jej terytorium węzła komunikacyjnego, wokół którego powstaną nowe łańcuchy dostaw. Wszystko to ma zwiększyć mobilność społeczną, pobudzić handel, a także umożliwić transfer technologii. CPK miałby więc stać się centralnym elementem hubu gospodarczo-komunikacyjnego w regionie Europy Środkowowschodniej i zwiększyć status geopolityczny Polski. Tego efektu nie osiągniemy poprzez rozbudowę lotnisk regionalnych, która okazałaby się jednak tańsza.

Czy Polska może stosować geoekonomię?

Może się wydawać, że stosowanie instrumentów takich jak sankcje czy strumienie inwestycji rozwojowych to prerogatywa krajów znacznie potężniejszych od Polski. Otóż tak nie jest. Stany Zjednoczone zanotowały jedne z największych sukcesów geoekonomicznych jeszcze w okresie pomiędzy Rewolucją Amerykańską, a I Wojną Światową. Był to więc czas kiedy państwo to dopiero „raczkowało”. Było relatywnie słabe, nie posiadało zdolności do projekcji siły militarnej i było narażone na zakusy ze strony europejskich potęg. Znajdowało się więc pod pewnymi względami w sytuacji porównywalnej do tej, w której tkwi obecnie Polska. Jednak Ojcowie Założyciele Stanów Zjednoczonych od początku rozumieli, że ekonomia może być bardzo ważnym narzędziem realizacji interesów geopolitycznych.

Thomas Jefferson pisał w 1797 roku w liście do Elbridga Gerriego, że Brytyjczycy i Francuzi (tłumaczenie nasze):

Pragną monopolu w handlu i wpływu na nas; I udało im się to uzyskać. Jeśli wziąć pod uwagę, że do nich należy warsztat, do którego udajemy się po wszystko czego potrzebujemy (…), że zmierzają szybko ku posiadaniu monopolu nad naszymi bankami oraz funduszami publicznymi, kontrolując przez to naszą politykę fiskalną (…), że przez wszystkie te środki nacisku na rozmaite gałęzie rządu, mogą go zmusić do podążania w pożądanym przez siebie kierunku (…) niemożliwym jest twierdzić, że stoimy na niepodległym terenie.

Thomas Jefferson

Te same mechanizmy Ojcowie Założyciele chcieli wykorzystać do własnych potrzeb. Aby zmniejszyć zagrożenie ze strony państw europejskich, USA zaczęły budować z nimi ścisłe relacje handlowe. Liczono, że poprzez zapewnienie krajom Starego Kontynentu równego dostępu do amerykańskich portów będzie można rozgrywać je między sobą. Każde z państw będzie zainteresowane tym, aby posunięcia rywala nie zagrażały bezpieczeństwu uzyskiwanych przez nie przychodów z handlu ze Stanami. Z kolei w 1803 roku USA zdecydowały się zakupić od Francji za kwotę $15 milionów terytorium Luizjany. Podjęto tę decyzję w znacznej mierze, aby zapewnić farmerom z dorzecza rzeki Ohio dostęp do Zatoki Meksykańskiej. Miało to umożliwić eksport nadmiaru produktów rolnych do innych krajów i dodatkowe zyski.

Polska w podobny sposób inwestuje w rozbudowę portu w Gdańsku, czy przekop Mierzei Wiślanej mający wspomóc rozwój Elbląga. Dlaczego zatem nie pójść dalej i nie poczynić inwestycji w porty w Odessie, Konstancie, Burgas, czy Warnie? Albo nie pomóc krajom Europy Środkowo-Wschodniej w sfinansowaniu infrastruktury łączącej Morza Bałtyckie, Czarne i Adriatyckie zapewniając sobie w ten sposób korzyści polityczne? Z kolei Białorusini przez długi czas wykorzystywali port w Kłajpedzie, aby eksportować własne produkty naftowe. Niedawno podjęli jednak decyzję o tym, że wysyłka będzie się odbywała poprzez porty rosyjskie. Warszawa mogła powalczyć o to, aby białoruskie towary i surowce przepływały przez nasz kraj.

W początkowym stadium rozwoju USA geoekonomia chroniła to państwo przed zakusami agresywnych nacji europejskich, podobnie jak chronić może ona teraz Polskę przed ekspansją wpływów rosyjskich i niemieckich. Dopiero po tym jak Amerykanie osiągnęli dominację na własnym kontynencie zaczęli używać narzędzi ekonomicznych do rozszerzania potęgi kształtującego się już wówczas imperium. Prezydent Wilson widział wręcz inwestycje jako instrument wspomagający budowę amerykańskich zdolności oddziaływania na świecie.

W 1943 roku USA powołały nawet Biuro ds. Wojny Ekonomicznej, które wysłało do wszystkich zakątków świata setki analityków mających za zadanie zbierać dane gospodarcze i budować sprzyjający klimat dla ekspansji ekonomicznej Waszyngtonu. Koncepcja rozpowszechniania wolnego handlu w celu utrzymania długotrwałego pokoju była w istocie również narzędziem geoekonomicznym. Handel ten nie było do końca „wolny”, lecz jedynie „bardziej wolny” niż wcześniej, a poszczególne zapisy konstruowane były tak, aby pielęgnować amerykańskie przewagi i kreować korzystny dla USA ład światowy.

W analogiczny sposób biorąc aktywny udział w budowie gospodarek państw Wschodu, Polska może partycypować w kreowaniu realiów politycznych w tych krajach. Funkcję rodzimego Biura ds. Wojny Ekonomicznej może pełnić MSZ i Wywiad, które to należałoby jednak w większym stopniu obsadzić ludźmi przedsiębiorczymi oraz znającymi się na finansach i ekonomii.

Polityka handlowa Polski jest uwarunkowana członkostwem w Unii

Pierwszym z wymienionych przez nas na wstępie instrumentów geoekonomicznych jest polityka handlowa. Jest ona natomiast kompetencją wyłączną UE, a więc rząd RP ma w pewnym stopniu związane ręce w odniesieniu do autonomicznego użycia tego instrumentu w stosunkach z innymi państwami. Nie jest jednak tak, że nic nie można w tej materii zrobić, szczególnie jeśli chodzi o politykę wschodnią. Unię Europejską łączy np. z Ukrainą porozumienie o wolnym handlu, czyli tzw. Deep and Comprehensive Free Trade Agreement (DCFTA), które reguluje swobodny przepływ dóbr, usług, kapitału i ludzi.

Wspomniana umowa jest generalnie korzystna z punktu widzenia interesów RP. W odniesieniu do osób przybiera jednak jedynie formę reżymu bezwizowego w zakresie pobytów krótkoterminowych. Przepływ pracowników pozostawiono w kompetencjach poszczególnych państw członkowskich. W związku z tym, Polska mogłaby np. ułatwić Ukraińcom uzyskiwanie w naszym kraju pozwoleń na pobyt oraz pracę, a także otrzymywanie przez nich obywatelstwa. Jest to szczególnie istotne w kontekście odczuwalnego już w naszym kraju kryzysu demograficznego mającego przecież wpływ na rynek pracy. Efekt ten będzie się jeszcze niestety pogłębiać.

Ponadto, aby odgrywać istotną rolę geopolityczną Polska powinna dążyć do bycia państwem raczej 50 milionowym, a nie tak jak ma to miejsce według obecnych trendów 25-30 milionowym. Stworzenie programów przyciągających m.in. Ukraińców do Polski, a następnie ułatwiających im naukę języka polskiego, historii i kultury naszego kraju leży w interesie RP. Osoby kończące wspomniane programy i gotowe na przyjęcie na siebie zobowiązania do wychowania dzieci w duchu zgodnym z polskimi wartościami powinny być w stanie w bardzo łatwy sposób uzyskać obywatelstwo. Na podobnej zasadzie Polska mogłaby zresztą stać się siłą napędową dążenia do zawarcia przez Unię porozumienia zbliżonego do DCFTA (lecz wobec panujących realiów politycznych mniej ambitnego) z Białorusią.

Warto wziąć pod uwagę, że politykę handlową do celów geopolitycznych aktywnie wykorzystuje Rosja. Nie waha się ona zamknąć dostęp do własnego rynku dla produktów rolniczych, czy win pochodzących z Gruzji, wywierając w ten sposób na nią presję. W 2013 roku Moskwa próbowała z kolei zapobiec podpisaniu przez Kijów umowy stowarzyszeniowej z UE poprzez uniemożliwienie eksportu do Rosji produktów pochodzących z tego kraju. Gospodarki obydwu wschodnich państw były w owym czasie silnie ze sobą zintegrowana, więc takie posunięcie narażało Ukrainę na duże straty handlowe. Krelm zagroził także zerwaniem współpracy pomiędzy Kijowem, a Eurazjatycką Unią Celną.

Powyższe przykłady ilustrują, że kraje będące adresatami polskiej polityki wschodniej są „rozrywane” poprzez dwie oddziałujące na nie przeciwstawnie siły. Z jednej strony UE jest magnesem kuszącym ekonomicznym liberalizmem, wspólnym rynkiem oraz przynależnością do „zachodniego” systemu gospodarczego. Z drugiej strony, Rosja stara się zatrzymać państwa postradzieckie we własnej strefie wpływów grożąc im konsekwencjami ekonomicznymi mogącymi zachwiać podstawami rządów krajów Europy Wschodniej. Taki los spotkał m.in. W. Janukowycza, który pod naciskiem Moskwy odstąpił od podpisania umowy stowarzyszeniowej z UE. Postęp w integracji Ukrainy z Unią ocalił dopiero Euromajdan.

Dlatego jasnym powinno być, że Polska nie może tylko i wyłącznie czekać na zryw społeczeństw na Białorusi, czy Ukrainie, które w optyce pewnych środowisk miałyby w końcu „przebudzić się” i zdecydować na wprowadzenie przemian demokratycznych. To my musimy systematycznie budować własne wpływy handlowe i ekonomiczne na Wschodzie. Pozwoli to nam być przygotowanym na zaoferowanie tamtejszym narodom pakietu pomocy ekonomicznej, który chociaż częściowo równoważyłby straty, jakich niechybnie doświadczą ze strony Rosji, gdyby zdecydowały się pogłębić współpracę z UE, NATO i Polską.

Polska polityka geoekonomiczna na Wschodzie
Polska musi systematycznie budować własne wpływy handlowe i ekonomiczne na Wschodzie.

Polityka inwestycyjna sposobem na zrekompensowanie ograniczonych możliwości zawierania porozumień handlowych

Ograniczone możliwości działania w zakresie polityki handlowej mogą zostać zrekompensowane przez odpowiednią politykę inwestycyjną. Rząd RP ma możliwości sterowania nią za pomocą trzech kanałów. Pierwszy to spółki skarbu państwa. Dziesiątka największych przedsiębiorstw w naszym kraju jest zdominowana przez firmy zarządzane przez państwo. Jest ono również głównym rozgrywającym na giełdzie papierów wartościowych w Warszawie. Łącznie skarb państwa kontroluje 353 firmy, które płacą ok. 10 mld PLN podatków i inwestują rocznie ok. 37 mld PLN.

Drugim kanałem inwestycyjnym jest kilka dużych banków oraz grupa kapitałowa PZU, w zarządach których to również rząd rozdaje karty. Dysponują one olbrzymimi, jak na region Europy Środkowowschodniej możliwościami udzielania kredytów. Trzecim instrumentem polityki inwestycyjnej, który Polska może wykorzystać na potrzeby prowadzenia działań geoekonomicznych są fundusze inwestycyjne. W szczególności chodzi tutaj o tzw. Sovereign Wealth Funds (SWF, państwowe fundusze majątkowe), czy fundusze celowe tworzone np. na potrzeby inwestycji na Białorusi. Nie powinny one jednak być skonstruowane na takich zasadach jak Fundusz Trójmorza, o czym pisaliśmy w jednym z wcześniejszych tekstów.

Znaczny stopień upaństwowienia polskiej gospodarki wpisuje się w szerszy trend światowy, w ramach którego coraz większa ilość dużych firm oraz wehikułów inwestycyjnych znajduje się pod kontrolą państwa. Widoczne jest to szczególnie w Chinach i Rosji, które m.in., dzięki temu posiadają dodatkowe możliwości oddziaływania geoekonomicznego na inne państwa. Umowy zawierane przez takie firmy jak np. Gazprom, China National Petroleum Corporation, Rosnieft, czy Sinopec konstruowane są w znacznym stopniu w oparciu o kalkulacje geoekonomiczne, a nie rynkowe.

Spółki skarbu państwa okupują obecnie światowe parkiety giełdowe za sprawą gigantycznych ofert publicznych (tzw. IPO) skierowanych do nowych akcjonariuszy. Odpowiadają ponadto za znaczną część zagranicznych inwestycji bezpośrednich, na których przyciągnięciu szczególnie zależy krajom rozwijającym się. Przykładowo wszystkie cztery największe chińskie banki są instrumentami wykorzystywanymi przez Pekin dla celów geoekonomicznych.

Co więcej, globalne rezerwy walutowe kształtują się na niespotykanym wcześniej poziomie ponad dwunastu bilionów USD, a polskie zapasy wynoszą rekordowe 160 miliardów USD. Państwa takie jak Norwegia, Katar, czy Rosja inwestują w związku z tym posiadane przez nich środki w projekty gwarantujące nie tylko bezpieczny i umiarkowany wzrost kapitału lecz także takie, których zabarwienie ma charakter geopolityczny. Tego typu motywy tłumaczą m.in. wariancję/zmienność w zachowaniach inwestycyjnych funduszy typu SWF. Warto pamiętać, że wspomniane podmioty nie są w żaden sposób związane zobowiązaniami wobec akcjonariuszy. Ponadto, dzięki wykorzystywaniu wiedzy będącej w posiadaniu państwa lub zdobytej przy pomocy agencji wywiadowczych mogą uzyskać dostęp do poufnych informacji mogących pomóc w podejmowaniu decyzji inwestycyjnych.

Rosja planowała uruchomić znaczącą część funduszy zgromadzonych we własnym SWF, aby udzielić Ukrainie bardzo dużej pożyczki w 2013 roku. Miało to na celu ratowanie tamtejszej gospodarki oraz budżetu przed niewypłacalnością oraz przede wszystkim przekonanie Kijowa do odejścia od podpisywania umowy stowarzyszeniowej z UE. Podobna polityka inwestycyjna jest nie tylko prerogatywą dużych graczy. Jeden z najbardziej aktywnych funduszy SWF posiada Katar, co pozwala mu odgrywać znacznie większą rolę geopolityczną niż mogłoby to wynikać z wielkości i zasobów tego kraju.

Tym co odróżnia Polskę od wymienionych wyżej upaństwowionych gospodarek jest to, że nasz kraj nie wykorzystuje tego faktu na potrzeby prowadzenia działań geoekonomicznych. A przecież Warszawa mogłaby zaproponować Mińskowi np. ogromny pakiet inwestycyjny. Czy stać nas na taki krok? Oczywiście, że tak. Realokując chociażby środki przeznaczone do tej pory na program 500+ moglibyśmy zainwestować na Białorusi kwotę bliską połowie jej rocznego PKB. Z pewnością pozwoliłoby nam to usiąść do stołu negocjacyjnego z A. Łukaszenką. Błyskawicznie zniknęłyby też wtedy „problemy” z funkcjonowaniem Związku Polaków na Białorusi, poprawie uległoby traktowanie mniejszości polskiej w tym kraju, a napięcia w relacjach dyplomatycznych odeszłyby w niepamięć.

Analitycy są generalnie zgodni co do tego, że Białoruska gospodarka jest silnie uzależniona od rosyjskiego wsparcia, a bezspornym pozostaje fakt, że Moskwa posiada tam olbrzymie wpływy ekonomiczne. Warto przy tym pamiętać, że wysokość subwencji Kremla szacuje się na maksymalnie ok. 12% białoruskiego PKB. Jak widać na przykładzie podanych wyżej wyliczeń dotyczących programu 500+ Polskę stać zatem na podjęcie wysiłku umożliwiającego odgrywanie dominującej roli w Białoruskiej gospodarce. Wolę polityczną do podjęcia takich działań posiada jednak jedynie Rosja.

Warto też wspomnieć, że jednym z priorytetowych celów polskiej polityki zagranicznej powinno być osłabienie Rosji. Nawet jeśli uznalibyśmy, że nie chcemy inwestować na Białorusi w tak dużym stopniu jak Moskwa to pamiętajmy, że już znacznie mniejsze środki finansowe umożliwiłyby nawiązanie z Kremlem rywalizacji o wpływy we wspomnianym państwie. Taki ruch zmusiłby dodatkowo Rosję do zwiększenia środków potrzebnych do utrzymania Mińska we własnej strefie wpływów, która sama w sobie nie prezentuje się jako atrakcyjny wybór. Moskwa jest do tego niechętna, gdyż jej gospodarka jest słaba, a budżet niewystarczający w stosunku do potrzeb.

Wbrew pozorom politykę inwestycyjną można również prowadzić bez posiadania żadnych środków. Politycznych korzyści dostarczyć może już samo prezentowanie odpowiedniego podejścia do inwestycji zagranicznych w Polsce. Poprzez oferowanie preferencyjnych warunków przedsiębiorcom z takich krajów jak Ukraina, Białoruś, Gruzja, czy Litwa można przyciągnąć do naszego kraju firmy, które będą potem działać niczym lewar naciskający na własny rząd, aby ten zadbał o odpowiednie stosunki z RP.

Sankcje mogą nakładać nie tylko Amerykanie

Kolejnym instrumentem wykorzystywanym w geoekonomii są sankcje gospodarcze. Ich efektywność zależy naturalnie od wielkości rynku zbytu, którym dysponuje państwo je nakładające. Jeśli jest on atrakcyjny to ograniczenie dostępu do niego może okazać się rzeczywiście dotkliwe. Inny ciężar ekonomiczny pociągają za sobą zatem sankcje nakładane przez Pekin, a inny przez Zagrzeb.

Jednak i tutaj Polska idzie na łatwiznę utrzymując de facto, że jakiekolwiek sankcje mają sens tylko i wyłącznie przy udziale USA oraz UE i zależą od ich woli politycznej. Takie myślenie ignoruje fakt, że RP dysponuje znacznie większym potencjałem dyplomatycznym niż mogłyby na to wskazywać efekty obecnych działań. Nasze możliwości nacisku na wprowadzenie sankcji przez Brukselę lub Waszyngton nie są przez to w pełni wykorzystywane. Oprócz tego, niezależnie od interesów naszych sojuszników, pogłębiając relacje ekonomiczne z innymi krajami Polska jest w stanie doprowadzić do sytuacji, w której nałożenie przez nią sankcji będzie dla drugiej strony odczuwalne. Takie możliwości daje np. osiągnięcie pozycji zbliżonej do monopolistycznej w ramach eksportu określonego surowca lub komponentu.

Można to zilustrować na przykładzie chińskiego statku rybackiego, który w 2010 roku zderzył się z okrętami japońskiej straży przybrzeżnej nieopodal Wysp Senkaku. Są one przedmiotem sporów terytorialnych pomiędzy oboma krajami i prawdopodobnie dlatego Japończycy zdecydowali się aresztować chińskiego kapitana. Odpowiedź Pekinu była jednak natychmiastowa. Wstrzymano eksport metali ziem rzadkich do kraju kwitnącej wiśni, dla którego są one kluczowym komponentem wykorzystywanym w przemyśle elektronicznym. Wytworzone produkty są następnie eksportowane do USA i Europy. Tokyo ugięło się pod presją i zdecydowało się uwolnić chińskiego kapitana.

Pomimo tego, po upływie roku Pekin zdecydował się na kolejny krok – stworzył bardzo korzystne warunki dla funkcjonowania firm wykorzystujących metale ziem rzadkich. Skłonił w ten sposób japońskie firmy – Hitachi Metals i Toyotę do przeniesienia centrów produkcyjnych do Chin. Pekin za jednym razem wysłał sygnał dotyczący roszczeń terytorialnych oraz wzmocnił swój potencjał w zakresie wykorzystywania globalnych łańcuchów dostaw na rzecz wywierania nacisków geoekonomicznych na Japonię.

Przeciwnicy mogą rzec, że Chiny dysponują znacznie większym potencjałem niż Polska, a w związku z tym stosowane przez nie instrumenty nie mają prostego przełożenia na politykę RP. Jednak Ukraina również była w stanie wyrobić sobie silną pozycję eksportera silników okrętowych na potrzeby rosyjskiej marynarki. Wstrzymanie przez Kijów dostaw napędów opóźniło budowę fregat projektu 22350 o co najmniej cztery lata.

Sankcje poddawane są też często krytyce z uwagi na wątpliwości, co do ich skuteczności. Tolerancja w stosunku do nakładanych embarg jest rzeczywiście inna w przypadku państw autorytarnych, gdyż posiadają one większe możliwości znoszenia krótkoterminowych niedogodności ekonomicznych kosztem długotrwałych korzyści geopolitycznych. Jednak sankcje powinny być przede wszystkim rozważane w kontekście kosztu alternatywnego. Należy ocenić inne opcje, którymi dany kraj może odpowiedzieć na posunięcia drugiej strony. Uderzenie wojskowe? Protest dyplomatyczny? W tym kontekście widzimy, że w polityce najlepszym wyborem może czasem okazać się po prostu ten, który jest najmniej zły.

Zasadnym jest też pytanie o cel wprowadzania sankcji. Czy jest nim np. obalenie rządów W. Putina? Jeśli tak, to rzeczywiście sankcje mogą okazać się niewystarczające. Jednak czy założenie takie jest w ogóle realne? Zadanie Rosji strat w wysokości 100 milionów USD czy spowolnienie rozwoju jej floty można również uznać za pewien sukces. Zawsze lepiej jest osiągnąć cel w 15% niż w 0%.

Czemu Polska nie uprawia Geoekonomii?

Być może po lekturze tego tekstu niektórzy z Was pomyślą tak: co oni gadają? Polska prowadzi przecież działania geoekonomiczne. Na Litwie operuje Orlen, a na Ukrainie PZU. Kurcze jest tam nawet od lat aktywny polski bank – Kredobank! Nasze doświadczenie jest jednak takie, że sposób w jaki to wszystko działa od kuchni nie spełnia naszych oczekiwań i nie odpowiada potencjałowi kraju.

Opowiemy Wam szybką anegdotę, która wydarzyła się naprawdę. W konsekwencji nagłych wydarzeń w jednym z kluczowych z punktu widzenia interesów RP krajów, kancelaria premiera wysunęła niespodziewanie pomysł zainwestowania tam miliona złotych. Zapytano jedną z instytucji zajmujących się bezpieczeństwem państwa o opinię na co należy przeznaczyć te środki. Wcześniej kierownictwo tej samej instytucji uważało wewnętrznie, że takie działania nie mają sensu. O opinię poproszono znienacka dwóch pracowników średniego szczebla, z których żaden nie miał doświadczenia w podejmowaniu tego typu decyzji oraz nie dysponował potrzebnymi informacjami.

W rezultacie wspomniana instytucja wysłała do KPRM pismo napisane tak, aby za wszelką cenę uniknąć jednoznacznej odpowiedzi, jak zainwestować wspomniany milion. W ten sposób, w przypadku niepowodzenia nie można byłoby przecież wskazać, kto ponosi odpowiedzialność za podjętą decyzję.

Rozproszone, nieskoordynowane, marginalne i podejmowane w oparciu o nieodpowiednie rozpoznanie działania ekonomiczne przy podejmowaniu których nie bierze się pod uwagę czynników geopolitycznych nie można nazwać geoekonomią. Naszym zdaniem właściwe wykorzystanie tego typu narzędzi umożliwiłoby rozbudowę realnych narzędzi wpływu RP w obszarze Europy Środkowowschodniej.

Jeśli spodobał Wam się ten artykuł, dajcie nam o tym znać w komentarzach lub na naszym koncie na Twitterze. Będzie to dla nas najlepszy znak, że warto omówić na blogu także pozostałe instrumenty geoekonomiczne.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Back To Top