Metody pracy służb wywiadowczych na przykładzie Kima Philbiego cz. 2

Kim Philby2

Artykuł jest drugą częścią serii, w ramach której przybliżamy sposoby pracy organizacji wywiadowczych na przykładzie dobrze udokumentowanej historii legendarnego oficera SIS – Kima Philbiego. Pierwszą część możesz przeczytać tutaj.

Jak werbował wywiad ZSRR?

Czerwiec 1934 roku. Kim Philby siedział na jednej z ławek w Regent’s Park – jednym z kilku królewskich parków w Londynie. Jest on położony w samym centrum miasta, na skraju City of Westminster i London Borough of Camden. W jego bliskim sąsiedztwie znajdują się obiekty uznawane za esencję brytyjskości i centra decyzyjne kraju: Pałac Buckingham, (oficjalna siedziba królowej) Westminster (siedziba Izby Gmin i Izby Lordów) Whitehall (ulica wokół, której skupione są budynki rządowe), czy 10 Downing Street (siedziba Rządu Jej Królewskiej Mości). Ciężko jest sobie wyobrazić lepsze miejsce na pierwsze spotkanie z człowiekiem, który według planów radzieckiego wywiadu miał rozsadzić angielski establishment od środka.

Arnold Deutsch był doświadczonym oficerem INO OGPU/NKWD (wywiadu zagranicznego ZSRR), specjalizującym się werbunku tajnych współpracowników. Operował pod głębokim przykryciem, bez użycia gwarantującego mu ochronę immunitetu dyplomatycznego i wykorzystując prawdziwe nazwisko. W razie dekonspiracji grożące mu konsekwencje mogłyby być daleko bardziej dotkliwe niż w przypadku oficerów „placówkowych” (ulokowanych w ambasadach), którzy mogą zostać co najwyżej wydaleni z kraju pobytu.

Umawiając się z Kimem Philbim, nie kierował się więc sentymentem, a względami operacyjnymi. Regent’s Park był jednym z największych otwartych terenów zielonych w Londynie. Dawało to możliwość odpowiedniego zabezpieczenia spotkania przez innych oficerów sowieckiego wywiadu. Ewentualna obserwacja ze strony MI5 (brytyjski kontrwywiad) miałaby problemy z wtopieniem się w otoczenie. Można byłoby ją też relatywnie łatwo zidentyfikować, gdyby zaczęła podążać za Deutschem spacerującym ze swoim rozmówcą.

Położone od północnej strony Regents Park wzgórze Primrose stanowiło dogodny punkt obserwacyjny. Na terenie ogrodów znajdowało się też wiele miejsc mogących stanowić „przykrywkowe” uzasadnienie pobytu w tym rejonie – m.in. słynne londyńskie zoo, położone w północnej części ogrodu. Kolejną zaletą było wiele różnych wyjść i potencjalnych kierunków ucieczki z parku. W bezpośrednim sąsiedztwie znajdowała się stacja metra – Regent’s Park oraz stacja kolejowa Camden Road.

Deutsch przedstawił się Philbiemu jako „Otto”. Pierwsze spotkanie miało mu posłużyć do głębszego poznania rozmówcy. Konwersacja dotyczyła zupełnie niezobowiązujących tematów – muzyki, sztuki, uroków życia w Paryżu i mankamentów Londynu. Philby opowiedział o swoich studiach i przeżyciach w Wiedniu. Z czasem rozmowa zeszła na tematy polityczne. „Otto” wydawał się znać prace Marxa i Lenina na wylot, ale Anglik nie chciał dać po sobie poznać, że choć trochę odstaje wiedzą. Pragnął również podkreślić swój rewolucyjny zapał. Wszystko układało się zgodnie z planem. Deutsch upewnił się, że jego rozmówca jest właściwym kandydatem na współpracownika. Zasugerował, że może mieć dla niego „ważną i ciekawą pracę”.

Radziecki wywiad bez wątpienia dysponował wcześniejszymi informacjami na temat Philbiego. Oficer, który miałby zwerbować eleganckiego, inteligentnego, obytego, pochodzącego z wpływowej rodziny z koneksjami i świetnie wykształconego Anglika musiał być dla niego odpowiednim partnerem do rozmowy. Pożądanym było, aby Deutsch oczarował Philbiego swoją osobowością, wiedzą, czy znajomością kultury. I dokładnie tego udało mu się dokonać. Oficer zdawał sobie sprawę, że podstawą udanego werbunku jest dobra relacja międzyludzka. Anglik pomyślał wtedy o swoim rozmówcy: „To wspaniały człowiek. Po prostu wspaniały”. Czuł, że Deutsch poświęcał mu całą swoją uwagę i był nim autentycznie zainteresowany. Był jak magnes, przyciągający do siebie innych ludzi. Philby nie miał żadnych oporów, aby już na pierwszym spotkaniu obdarzyć radzieckiego oficera zaufaniem. Co ciekawe, po latach znajomi będą w podobnym sposób wspominać także Philbiego.

Werbunek już na pierwszym spotkaniu był ryzykowny z wielu powodów. Deutsch chciał najpierw potwierdzić wcześniejsze rozpoznanie kandydata i nawiązać z nim znajomość. Philby okazał się bardzo obiecującą i zmotywowaną do współpracy osobą. Dlatego zwlekanie z próbą werbunku nie miało sensu. Już na drugim spotkaniu „Otto” spytał go, czy zechciałby zostać tajnym współpracownikiem radzieckiego wywiadu. Młody Anglik nie potrafił odmówić. Pragnął kontynuować znajomość z fascynującym człowiekiem oraz realizować swoje rewolucyjne ideały. Pociągał go również tradycyjnie zakorzeniony w nim brytyjski elitaryzm. Philby zawsze dążył do bycia częścią zamkniętego, wpływowego klubu, m.in. uczęszczając do prestiżowej szkoły Westminster School, a potem studiując na Cambridge. Mając przed sobą propozycję ze strony jak sam przyznawał „elitarnej formacji”, nie wahał się ani chwili. Werbunek zakończył się pełnym sukcesem.

Motywacja Kima Philbiego i sposób nawiązania kontaktu z radzieckim wywiadem

W wieku osiemnastu lat Philby zafascynował się Marksizmem. W tamtym czasie przeżywał on właśnie swój rozkwit w Europie i szturmem zdobywał umysły zachodnich studentów i intelektualistów. Późniejszy oficer SIS nie był wyjątkiem. Studiując na Uniwersytecie Cambridge wstąpił do Cambridge University Socialist Society, gdzie poznał m.in. Donalda Macleana. Uczestniczył tam w niezliczonych debatach na temat wyższości lewicowych ideałów. Philby uważał, że kapitalizm chyli się ku upadkowi, a biedni zbyt długo pozwalali się wyzyskiwać bogatym. Co więcej, brytyjskie elity miały być przesiąknięte Nazizmem, a jedynym sposobem na jego pokonanie był Komunizm. Jak sam wspominał: „Opuściłem uniwersytet z przekonaniem, że muszę poświęcić życie Komunizmowi.” Za £14 otrzymane za ukończenie studiów, zakupił dzieła Karla Marxa. Był przekonany, że jest w stanie zmienić świat.

Dzięki jednemu ze swoich uczelnianych wykładowców – marksistowskiemu ekonomiście Maurice Dobbowi, Philby nawiązał kontakt z Louisem Gibarti – przedstawicielem Kominternu w Paryżu. Ten z kolei wprowadził go w świat austriackiego podziemia komunistycznego. W 1933 roku, przyszły współpracownik INO NKWD wyruszył do Wiednia, aby z bliska obserwować tlący się tam bunt socjalistyczny wymierzony w kanclerza Engelberta Dollfussa.

Gibarti skierował młodego Anglika do rodziny Kohlman, u której miał się zatrzymać przebywając w Austrii. W ten sposób Philby poznał Alice „Litzy” Kohlman – córkę państwa Kohlman. 23-letnia rewolucjonistka szybko zaraziła gościa swoim sexappealem oraz poglądami politycznymi. Była jego pierwszą kochanką i jednocześnie przewodnikiem po świecie komunistycznego podziemia. Po kilku tygodniach i upadku buntu przeciwko Dollfussowi, Alice znalazła się jednak na liście poszukiwanych przez organy ścigania. Philby nie wahał się zaoferować jej ochronę w postaci brytyjskiego paszportu. Był też w niej autentycznie zakochany. Para wzięła ślub, a następnie udała się do Anglii.

Niedługo po ich powrocie do Londynu, Litzy umówiła się na spotkanie ze swoją przyjaciółką Edith Tudor-Hart (z domu Suschitzky), którą znała jeszcze z czasów pobytu w ojczyźnie. Pochodząca z Austrii koleżanka była córką wpływowego wiedeńskiego wydawcy i komunistyczną aktywistką. Po wyjściu za mąż za angielskiego lekarza – Alexandra Tudor-Harta i przeniosła się w 1930 roku do Anglii. Na co dzień zajmowała się fotografią. Jej prace były często sposobem na wyrażanie i propagowanie komunistycznych poglądów.

Co więcej, Edith Tudor-Hart była również współpracownikiem radzieckiego wywiadu, spełniającym najczęściej rolę kuriera. Jednak ze względu na swoje szerokie kontakty w podziemiu komunistycznym i w Anglii zajmowała się także rekomendowaniem interesujących osób, którzy mogliby być przydatni dla radzieckiego wywiadu. Pracując w Wiedniu dla Kominternu, Tudor-Hart poznała ponadto Arnolda Deutscha, któremu najprawdopodobniej poleciła kilka lat później Kima Philbiego i jego małżonkę. To ona pomogła zaaranżować pierwsze spotkanie oficera radzieckiego wywiadu z młodym Anglikiem w Regent’s Park. Co ciekawe, Edith Tudor-Hart od 1931 r. objęta była obserwacją ze strony MI5, co nie przeszkodziło jednak w werbunku Philbiego.

Arnold Deutsch

Arnold Deutsch był oficerem radzieckiego wywiadu, uplasowanym pod przykryciem na Wyspach Brytyjskich. Urodził się w 1904 roku na terenie Austro-Węgier. Jego rodzice byli prawdopodobnie słowackimi żydami, którzy osiedlili się w Wiedniu. Ich syn był ponadprzeciętnie uzdolnionym studentem odnoszącym świetne wyniki. Mając zaledwie 24 lata Arnold zdobył doktorat z chemii na Uniwersytecie Wiedeńskim, gdzie zaraził się również pasją do komunizmu. Równolegle studiował psychologię. Mówił też płynnie po niemiecku, francusku i angielsku.

Już w 1922 roku wstąpił do Kominternu. Oficjalnie był pracownikiem wiedeńskiego biura ds. obowiązkowego ubezpieczenia medycznego, lecz w rzeczywistości pełnił funkcję kuriera w Wydziale Łączności Międzynarodowej. Była to tajna komórka wspierająca podziemne ruchy komunistyczne w wielu krajach. Jej głównym zadaniem było finansowanie i organizacja działań sabotażowych i wywrotowych zagranicznych komunistów. Deutsch zajmował się m.in. transportem wiadomości, pieniędzy, fałszywych dokumentów. Odwiedzał regularnie takie kraje jak Grecja, Rumunia, Palestyna, Syria, czy Niemcy.

Jego doświadczenie, osobowość oraz zdolności czyniły Deutscha świetnym kandydatem na oficera wywiadu. W sierpniu 1932 roku został przyjęty do służby i przeszkolony pod kątem pracy pod przykryciem i tzw. HUMINT. Jego żona z kolei najprawdopodobniej ukończyła przeszkolenie w charakterze radiooperatora.

Świetne wyniki akademickie Deutscha umożliwiły uplasowania go w Londynie pod przykryciem słuchacza studiów podyplomowych z zakresu Fonetyki i Psychologii na University College w Londynie. Do Wielkiej Brytanii przyjechał w 1934 roku, używając prawdziwego imienia. Podlegał szefowi nielegalnej rezydentury (operującej bez oficjalnych związków z ZSRR) Adamowi Purpisowi.

Kreatywność, inteligencja i umiejętności międzyludzkie Deutscha pozwoliły mu wdrożyć w życie pomysł, którym było wytypowanie i werbunek obiecujących brytyjskich studentów, dysponujących potencjałem, aby w przyszłości objąć ważne stanowiska w państwie. Tacy współpracownicy mieli być ideologicznymi komunistami, którzy ukrywaliby jednak swoje poglądy i mogliby dzięki temu przeniknąć głęboko w ważne struktury brytyjskiego społeczeństwa.

Philby idealnie spełniał te wymagania. Był ambitny, pochodził z wpływowej rodziny, miał szerokie kontakty i był oddanym zwolennikiem komunizmu. Co ważniejsze jego rewolucyjny zapał był dyskretny. Nie obnosił się ze swoimi radykalnymi poglądami. Zawsze można było je też zdezawuować jako „młodzieńczy wybryk”. Poszukiwał kariery w dyplomacji, dziennikarstwie lub służbie publicznej. Każda z tych ścieżek wydawała się korzystna z punktu widzenia możliwości pozyskiwania informacji. Sowiecki wywiad sądził również, że ojciec Kima – Saint John Philby, czołowy brytyjski arabista i doracda Inb-Sauda, był powiązany z brytyjskimi służbami.

Deutsch świetnie nadawał się do roli werbującego. Był przystojny, błękitnooki, o jasnych falujących włosach. Oczytany, biegły w psychologii ludzkiej, o ciekawej osobowości i posiadający międzynarodowe doświadczenie, doskonale potrafił zdobyć czyjeś zaufanie i wywierać wpływ na innych. Umiał również dostrzec w człowieku potencjał. Nie bał się obierać sobie za cel ambitnych i niełatwych do zwerbowania kandydatów na tajnych współpracowników. Wszystko to pozwoliło mu przekonać Philbiego do podjęcia pracy na rzecz sowieckiego wywiadu. Anglik głęboko wierzył w autentyczną przyjaźń i troskę swojego oficera prowadzącego. Uwielbiał też z nim dyskutować. Jednak w rzeczywistości Deutsch manipulował Anglikiem w interesie ZSRR.

Arnold Deutsch
Arnold Deutsch (zdjęcie pochodzi z Spartacus International)

W 1936 roku oficer INO NKWD obronił doktorat z psychologii na University of London, a rok później został odwołany do Moskwy. Było to częściowo spowodowane „czystkami” Stalinowskimi, a częściowo ryzykiem dekonspiracji wywiadowcy w wyniku zdrady Ignacego Poreckiego i Waltera Kriwickiego. Na rzecz decydującego znaczenia tego drugiego powodu przemawia to, że Deutsch prawdopodobnie przetrwał przesłuchania w Moskwie i nie podzielił losów innych oficerów, którzy zostali zabici w wyniku „czystek”. Zabroniono mu jedynie wyjeżdżać i przydzielono do pracy w centrali. Wkrótce otrzymał też radzieckie obywatelstwo. Można domniemywać, że na początku lat 40-tych próbowano powtórnie uplasować oficera, tym razem w Argentynie, lecz zginął on podczas podróży w wyniku ataku niemieckiego niszczyciela.

Relacja pomiędzy oficerem prowadzącym, a współpracownikiem

Arnold Deutsch umiejętnie kierował rozwojem Philbiego. Nakazał jemu i Litzy zerwanie wszelkich kontaktów z komunistami. Tajny współpracownik miał wręcz dostarczać powodów do postrzegania go jako zwolennika Nazizmu. Miał ponadto pielęgnować swoje maniery i wygląd dobrze urodzonego intelektualisty – członka burżuazji. Infiltrując brytyjski establishment Philby miał rozsadzić go od środka i wydatnie przyczynić się do zwycięstwa rewolucji.

Jednym z istotnych zadań oficera prowadzącego jest szkolenie oraz utrzymywanie łączności z współpracownikiem. Kierując się tą zasadą Deutsch systematycznie przekazywał wiedzę swojemu podopiecznemu. Nauczył go wybierać odpowiednie miejsca i organizować spotkania, wykrywać podsłuch telefoniczny i obserwację ze strony lokalnych służb. Zademonstrował również rozmaite sposoby na to, aby w razie potrzeby zgubić „ogon”. Systematycznie ćwiczył wszystkie te elementy z Philbim. Przekazał mu też miniaturowy aparat Minoxa służący do kopiowania dokumentów. Sowiecki oficer opracował ponadto sposób zakamuflowanego utrzymywania kontaktu pomiędzy nim, a współpracownikiem.

Deutsch był olbrzymim profesjonalistą, oddanym swojej pracy. Odczuwał dużą potrzebę samorozwoju oraz udoskonalania technik pracy wywiadowczej. Opracował sposoby poprawy jakości dokonywanych przez współpracowników kopii dokumentów. Interesował się też nowymi odkryciami w dziedzinie nauki i technologii. Próbował je przenieść na grunt swojej pracy eksperymentując m.in. z wykorzystaniem promieni ultrafioletowych do fotografowania w ciemności.

Philby był zauroczony swoim mentorem. Głęboko wierzył, że jest on nim zainteresowany nie tylko ze względu na łączące ich więzi zawodowe lecz przede wszystkim międzyludzkie. Spotykali się często. Zwykle na otwartych i położonych na uboczu przestrzeniach Londynu.

Wkrótce Anglik otrzymał zadanie testowe. Miał przygotować listę swoich znajomych z uniwersytetów Oksfordzkiego i Cambridge (miały one posłużyć sowieckiemu wywiadowi do typowania kolejnych kandydatów do werbunku). Na spisie znaleźli się m.in. Donald Maclean i Guy Burgess. Polecono mu również przejrzenie dokumentów, które Saint John Philby trzymał w domu i dyskretne sfotografowanie tych, które uzna za najważniejsze. Nie znalazł w nich jednak nic związanego z podejrzewaną przez Moskwę szpiegowską karierą swego ojca. Moskwa uznała to za nieprawdopodobne. Niemniej Philby już od początku współpracy wykazywał zapał godny rewolucjonisty oraz pogardę i nienawiść wobec swojej „burżuazyjnej” rodziny oraz znajomych.

Już wtedy Moskwa liczyła na to, że Saint John Philby poprzez swoje koneksje wciągnie syna do brytyjskiego wywiadu (takie myślenie było pokłosiem sowieckiej praktyki zatrudniania w służbach członków rodzin funkcjonariuszy publicznych). W międzyczasie Deutsch nakazał jednak swojemu współpracownikowi podjęcie pracy w charakterze dziennikarza, co ten też uczynił. Znajomi nie wierzyli, gdy Kim Philby objął posadę w Anglo-German Trade Gazette, magazynie dotyczącym relacji handlowych pomiędzy UK, a Niemcami i częściowo finansowanym przez nazistowski rząd. Nie wiedzieli, że już wtedy ich kolega zaczął dostarczać Sowietom informacji na temat relacji międzynarodowych pomiędzy Wielką Brytanią, a Niemcami, a także sympatyków Nazistów w Anglii. Wkrótce Philby rozstał się również ze swoją żoną, która wyjechała do Paryża. Nigdy nie wziął z nią jednak rozwodu.

Droga Philbiego do SIS

W 1936 roku w Hiszpanii rozpoczęła się wojna domowa. Uzyskawszy wsparcie finansowe z Moskwy, Philby wyjechał, aby jako dziennikarz-freelancer relacjonować konflikt. Jego teksty przypadły do gustu szczególnie redakcji The Times, którą z czasem namówił do mianowania go ich specjalnym korespondentem w Hiszpanii.

Jednak było to tylko przykrycie, a prawdziwym zadaniem Philbiego było zbieranie informacji o siłach nacjonalistów gen. Franco (ruchach wojsk, morale żołnierzy, wsparciu udzielanym im przez Niemcy i Włochy). Notatki wysyłał wprost do ambasady ZSRR we Francji. Philby nawiązał również romans z Frances Doble – zwolenniczką Franco, która umożliwiła mu dostęp do jego wewnętrznego otoczenia.

NKWD próbowało wykorzystać swojego współpracownika do dokonania próby zabójstwa gen. Franco. Jednak z powodu wyraźnego sprzeciwu oficera prowadzącego od planu odstąpiono. Jego trzeźwa ocena sytuacji wskazywała, że zadanie było niemożliwe do wykonania i oznaczało prawie pewną śmierć Philbiego. Oficer podkreślił, że nawet gdyby współpracownik zdołał zbliżyć się do celu, pomimo swego zapału, nie posiada wystarczającej odwagi ani umiejętności, aby samodzielnie zabić gen. Franco.

W 1939 roku Philby powrócił z Hiszpanii do Londynu, gdzie cieszył się już uznaniem i reputacją dobrego korespondenta. Ustalono, że jego priorytetem będzie teraz infiltracja brytyjskich służb specjalnych. Wkrótce trafił do Francji, aby jako część British Expeditionary Forces relacjonować ofensywę Niemiecką dla „The Times”. Systematycznie nawiązywał również kolejne przydatne znajomości w świecie dziennikarskim. Ponieważ do SIS nie można było w tamtym czasie zaaplikować, a brytyjski system klasowy i powiązania w odpowiednich kręgach odgrywały ogromną rolę, Philby zaczął czynić dyskretne aluzje, sugerujące jego zainteresowanie pracą dla brytyjskiego wywiadu. Trafiły one na podatny grunt w postaci dziennikarki Hester Marsden-Smedley, która posiadała kontakty w MI6 i poleciła jego kandydaturę.

Niedługo potem do redakcji The Times zadzwonił Kapitan Leslie Sheridan z „Departamentu Wojny” pytając, czy Philby byłby gotów podjąć się niesprecyzowanego „zadania wojennego”. W rzeczywistości Sheridan, były dziennikarz Daily Mirror dowodził sekcję D/Q, odpowiadającą w MI6 za dezinformację i propagandę. Dwa dni później kandydat został zaproszony na rozmowę z Sarą Algerią Marjorie Maxse, odpowiedzialną za dział kadr Sekcji D (od ang. „Destruction”). Zajmowała się ona tajnymi operacjami paramilitarnymi. Po upływie kolejnych dwóch dni doszło do kolejnego spotkania, na którym oprócz Philbiego i Marjorie Maxse obecny był – Guy Burgess. Obaj panowie byli kolegami ze studiów na Uniwersytecie w Cambridge. W międzyczasie MI5 przeprowadziła rutynowe sprawdzenia i orzekła, że kandydat jest „czysty”.

Nie mogło być inaczej, gdyż w procesie rekrutacji Philbiego dużo ważniejszą rolę od rozpoznania kontrwywiadowczego odegrała tzw. Old Boy Network.Był to tradycyjny brytyjski system powiązań klasowych oraz biznesowych, obowiązujący pomiędzy absolwentami elitarnych, wyłącznie męskich szkół w Anglii. Wiadomo, że oprócz Guy Burgessa za Philbiego poręczył jeszcze co najmniejZastępca Szefa MI6 – Valentine Vivian, który znał osobiście jego ojca (w iście brytyjskim stylu, zapytany o kandydata miał po prostu odpowiedzieć: I said I knew his people”). I to w zupełności wystarczyło.

Kim Philby z powodzeniem spenetrował najbardziej tajemniczą i hermetyczną organizację w Wielkiej Brytanii – SIS. Jeszcze bardziej pogłębiło to jego sens elitarności. Nie tylko stał się członkiem wąskiego klubu oficerów brytyjskiego wywiadu. Należał do jeszcze węższego grona osób będących współpracownikami NKWD w ramach MI6.

Kadry decydują o wszystkim.”

Przykład Arnolda Deutscha dowodzi tego, że aby dana służba wywiadowcza odnosiła sukcesy niezbędna jest odpowiednia rekrutacja i szkolenie kandydatów na oficerów. Powinni to być ludzie ponadprzeciętni. Wyróżniający się otwartością umysłu, inteligencją, kreatywnością i zaangażowaniem w pracę. Bardzo pożądanym jest doświadczenie międzynarodowe, a jeśli kandydat nie miał możliwości jego nabycia musi odznaczać się ciekawością świata i polityki międzynarodowej.

Dopiero odpowiednia kadra oficerska pozwala myśleć o pozyskiwaniu wartościowych współpracowników. Osoba o mniejszym niż Deutsch potencjale i predyspozycjach do pracy operacyjnej nigdy nie wpadłaby na pomysł werbunku Kima Philbiego oraz nie potrafiłaby pokierować jego karierą w taki sposób, aby zinfiltrował on SIS i zapracował na miano jednego z najskuteczniejszych szpiegów w historii.

Na uwagę zasługuje również różnorodność ról odgrywanych przez oficerów i współpracowników sowieckiego wywiadu, w zależności od ich predyspozycji. Absolutną elitą są osoby, takie jak Deutsch, pracujące pod przykryciem i odpowiedzialni za werbunki. Muszą oni posiadać silną osobowość oraz odporność psychiczną. Fundamentalna jest zdolność nawiązywania i pielęgnowania relacji międzyludzkich. Jednak równie istotni są współpracownicy pełniący funkcje takie jak Edith Tudor-Hart, która wyszukiwała oraz wstępnie weryfikowała kandydatów. Zapewniało to odpowiednie wsparcie oficerów ofensywnych.

Pomimo tradycyjnej „skostniałości” sowieckich instytucji wydaje się, że wywiad charakteryzowała wyróżniającą się na tym tle efektywność organizacyjna. Moskwa nie wahała się stosować innowacyjnych i bardziej ryzykownych rozwiązań jakim były nielegalne rezydentury i ofensywnie pracujący oficerowie uplasowani za granicą pod przykryciem innym niż dyplomatyczne. Sowieci umieli również planować działania długofalowe, takie jak rekrutacja Kima Philbiego, który miał być latami przygotowywany do swojej docelowej roli. Wymagało to ambitnej i kompetentnej kadry kierowniczej.

Zachęcamy do przeczytania innych artykułów z serii dotyczącej działalności Kima Philbiego, które dostępne są tutaj.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Back To Top