Metody pracy służb wywiadowczych na przykładzie Kima Philbiego cz. 1

Kim Philby

Artykuł jest częścią serii, w ramach której przybliżamy sposoby pracy organizacji wywiadowczych na przykładzie dobrze udokumentowanej historii legendarnego oficera SIS – Kima Philbiego.

Kim Philby (1912-1988), a właściwie Harold Adrian Russell „Kim” Philby był wysoko postawionym oficerem brytyjskiego wywiadu (SIS, znanego również jako MI6) i jednocześnie tajnym współpracownikiem radzieckiego wywiadu. Co najważniejsze związał się on z INO NKWD zanim jeszcze wstąpił do SIS. Operując na polecenie Moskwy, Philby podjął się niezwykle trudnego wyzwania jakim była penetracja brytyjskiego wywiadu. Zadanie to wykonał z powodzeniem. Co więcej stał się jednym z najważniejszych oficerów MI6, będąc nawet typowanym na przyszłego szefa tej służby. Wymagało to ogromnych umiejętności operacyjnych, oddania komunistycznym ideałom oraz niesamowicie silnej osobowości.

Z punktu widzenia sztuki wywiadowczej życie Philbiego to fascynująca opowieść o wyzwaniach związanych z pracą pod przykryciem. Jest to również historia człowieka, który dzięki swoim umiejętnościom, ambicji i pracowitości osiągał niesamowite wyniki w pracy na rzecz sowieckiego wywiadu, zadając jednocześnie ogromne straty brytyjskim służbom specjalnym. Z moralnego punktu widzenia, Philby był oczywiście zdrajcą, pracującym na rzecz wrogiego imperium. Nie da się jednak zaprzeczyć, że był wybitnym oficerem wywiadu i najważniejszym członkiem tzw. „Piątki z Cambridge”.

Dlatego dziś przybliżymy Wam właśnie jego sylwetkę. Posługując się prawdziwymi epizodami z pracy Philbiego omówimy niektóre z metod pracy służb wywiadowczych.

Jak wygląda praca pod przykryciem w wywiadzie?

Początek lat 40-stych XX wieku był gorącym okresem rywalizacji światowych instytucji wywiadowczych. Wygrana w II Wojnie Światowej wymagała pozyskiwania informacji dotyczących działalności wroga. W cieniu operacji toczących się na froncie Kim Philby (kryptonim „Sonny”) robił wszystko, aby zapewnić przewagę informacyjną Sowietom i przyczynić się do zwycięstwa Komunizmu.

W pewien sobotni wieczór nie mógł jednak poradzić sobie z napięciem towarzyszącym tej walce. Przewracał się z boku na bok, nie mogąc zasnąć we własnym łóżku. Po raz kolejny przekonywał się z jakim stresem wiąże się praca pod przykryciem. Czuł jak ściska go w żołądku. Nie mógł się na niczym skupić. Był drażliwy. Systematycznie narastało w nim też fizyczne wyczerpanie, a jednocześnie nie mógł znaleźć żadnego sposobu na to, aby się zrelaksować. Cały czas zastanawiał się, co stało się z teczką zawierającą dane wszystkich współpracowników brytyjskiego wywiadu na terenie Związku Radzieckiego, którą niedawno wypożyczył z centralnej ewidencji MI6. Na jej podstawie sporządził następnie notatkę dla swojego oficera prowadzącego i jego przełożonych w Moskwie. Był pewien, że zwrócił materiały do archiwum. Nie mógł być tak nieostrożny, aby o tym zapomnieć. Jednak szef ewidencji – William Woodfield poinformował go w piątek, że brakuje jednego z dwóch egzemplarzy teczki. Z wpisów do rejestru wynikało, że ostatnim wypożyczającym był właśnie Philby.

Zgodnie z panującymi w archiwum zasadami, w poniedziałek Woodfield będzie musiał sporządzić memo dla Szefa MI6 – Stewarta Menziesa. Poinformuje w nim o prawdopodobnym zagubieniu teczki przez ostatnią wypożyczającą ją osobę, czyli Kima Philbiego. „Sonny” wiedział, że już za niecałe 40 godzin może zakończyć się jego kariera jako oficera SIS, a całe dotychczasowe życie wywrócić do góry nogami. Nie posiadał żadnego logicznego uzasadnienia na wypożyczenie teczki dotyczącej agentów na terenie Związku Radzieckiego. Na co dzień nie zajmował się ani ZSRR, ani nawet tradycyjnym werbunkiem i prowadzeniem źródeł osobowych. Był za to odpowiedzialny za przeciwdziałanie aktywności niemieckiego wywiadu na Półwyspie Iberyjskim. Dlatego memo Woodfielda z pewnością wywoła zdziwienie u „C”, jak potocznie nazywano Szefa MI6. Ten prawdopodobnie uruchomi wewnętrzne śledztwo mające na celu wyjaśnienie zaginięcia teczki.

Wątpliwości Moskwy

W międzyczasie, w Moskwie toczyła się burzliwa dyskusja. „Piątka z Cambridge” – Kim Philby i Guy Burgess w MI6, Donald Maclean w Biurze Spraw Zagranicznych (odpowiednik polskiego MSZ w Wielkiej Brytanii), Anthony Blunt w MI5 (brytyjski kontrwywiad) i John Cairncross w Bletchley Park (zespół kryptologów, który zajmował się odczytywaniem szyfrogramów, powstających m.in. na niemieckiej Enigmie) dostarczała nieprawdopodobnie przydatnych informacji wywiadowczych. Materiały wydawały się być zbyt dobre, zbyt obszerne i spływać zbyt regularnie. Sowieci zaczęli podejrzewać, że jest to brytyjska operacja dezinformacyjna.

Największe wątpliwości budził Kim Philby – w czasach studenckich zadeklarowany lewicowiec, który następnie sam nawiązał kontakt z ruchem komunistycznym, aby zaoferować swoją pomoc. Czy było możliwe, aby najpotężniejsza ówcześnie służba wywiadowcza – SIS przeoczyła ten fakt w trakcie rekrutacji „Sonniego” i „prześwietlania” jego osoby? Co więcej, Philby zdawał się być wschodzącą gwiazdą brytyjskiego wywiadu. Jego szybka kariera, profesjonalizm i osobowość budziły autentyczny podziw kolegów ze służby, którzy typowali go nawet na przyszłego „C”. W opinii Moskwy istniało duże prawdopodobieństwo, że Philby jest „oferentem”, który został podstawiony NKWD przez Brytyjczyków. Celem takiej operacji miała być dezinformacja oraz absorbowanie uwagi sowieckich służb, utrudniające realizację ich zadań. Podjęto decyzję o poddaniu źródła ryzykownemu testowi. „Sonny” otrzymał polecenie pozyskania listy wszystkich współpracowników SIS na terenie ZSRR, pomimo iż Moskwa zdawała sobie sprawę z tego, że nie posiada on dostępu do takich informacji.

Jednak Philby wywiązał się ze swojego zadania wzorowo. Niestety na jego nieszczęście okazało się, że w owym czasie MI6 nie posiadała żadnego współpracownika na terenie ZSRR. Brytyjczycy dysponowali jedynie kilkoma, małowartościowymi informatorami, w większości Polakami. Według informacji „Sonniego” w tamtym czasie ZSRR był dopiero dziesiątym krajem na liście priorytetowych zainteresowań SIS. Służba przykładała małą wagę do pozyskiwania informacji na terenie Związku Radzieckiego. W konsekwencji efekty jej pracy były marne. Wywołało to jednak ogromne niezadowolenie i złość Moskwy. NKWD nie mogło zaakceptować faktu, że dla tak profesjonalnej służby za jaką uważali MI6, ZSRR nie jest priorytetowym celem. Brytyjczycy po prostu musieli posiadać współpracowników na ich terenie. Megalomania i obsesyjna paranoja skłoniły radziecki wywiad do uznania, że „Sonny” musi kłamać i należało poddać go kolejnym testom.

Tym samym bardzo duży sukces Philbiego w pracy operacyjnej, wymagający ogromnych umiejętności i tolerancji do podejmowania ryzyka nie został doceniony przez jego przełożonych. Jak na ironię lojalność i profesjonalizm oficera były jednocześnie jego przekleństwem. Im bardziej „Sonny” starał się zadowolić NKWD, tym bardziej służba stawała się sceptyczna, co do jego dokonań. Moskwa popełniała ponadto dobrze znany analitykom błąd konfirmacji, polegający na wyrażaniu preferencji dla informacji, potwierdzających wcześniejsze oczekiwania i hipotezy.

Herb KGB

Wspomniana dwuznaczność jest stałym elementem życia Philbiego, którego sukcesy nigdy nie zostały za jego życia w pełni docenione przez Sowietów. Nawet po ucieczce do Moskwy „Sonny” nie był tam traktowany przez KGB (następczynie NKWD) w sposób adekwatny do jego osiągnięć. Zmagał się również z samotnością i rozczarowaniem idealisty, zawiedzionego tym jak w rzeczywistości funkcjonował komunizm, w który tak głęboko wierzył i dla którego zdecydował się na tak ogromne poświęcenia. Praca pod przykryciem to często świadome skazanie się na samotność, która w przypadku Philbiego trwała od początku jego współpracy z sowieckim wywiadem w latach 30-stych, aż do śmierci w 1988 roku.

Zadanie testowe

Jak można się domyślić, w praktyce wywiadowczej zadania testowe są z reguły zlecane źródłom osobowym na początku współpracy. Mają na celu zweryfikowanie możliwości pozyskiwania przez nich informacji, ich motywacji, sposobu pracy oraz wiarygodności dostarczanych materiałów. Dodatkowo, zadania próbne pomagają scementować relację pomiędzy oficerem, a współpracownikiem. Jednak poddanie Philbiego takiemu testowi po kilku latach trwania kooperacji było ewidentnym wyrazem ograniczonego zaufania, jakim darzyło go NKWD oraz chęci weryfikacji jego lojalności.

Prowadzącym „Sonniego” z pewnością nie było jednak łatwo wymyślić dla niego odpowiedniego zadania testowego. Podejrzewając operację dezinformacyjną ze strony SIS, NKWD musiało mieć możliwość stu procentowej weryfikacji efektów pracy współpracownika. W praktyce jednak było to problematyczne. Philby był uplasowany w strukturach zagranicznej służby wywiadowczej. Organizacje te są z reguły relatywnie niewielkie, mają zamknięty charakter, a ich działaniu towarzyszą rygorystyczne sposoby ochrony informacji niejawnych. W związku z tym, nie jest łatwo pozyskać współpracowników operujących w ramach podobnych instytucji. Zbieranie informacji innymi metodami jest również utrudnione.

Ponadto, wiedza funkcjonująca w ramach służb specjalnych oraz dotycząca ich działania jest z reguły kompartmentalizowana. Oznacza to, że wybrany oficer SIS posiada dostęp jedynie do wycinka informacji związanych bezpośrednio z wykonywanymi przez niego zadaniami i jego obszarem odpowiedzialności. Wiedza dotycząca szczegółów działalności kolegów jest limitowany. W związku z tym, nawet jeśli NKWD posiadałoby więcej niż jedno zaufane źródło w brytyjskim wywiadzie (co samo w sobie nie było łatwe), mogłyby one nie posiadać możliwości wzajemnej weryfikacji przekazywanych informacji.

Mając na względzie powyższe uwarunkowania Sowieci zdecydowali się powierzyć Philbiemu zadanie przekazania listy współpracowników SIS, działających na terenie Związku Radzieckiego. Uzyskanie takich materiałów byłoby dla NKWD praktycznie gwarancją lojalności „Sonniego” (ciężko jest sobie wyobrazić, aby jakakolwiek zachodnia służba specjalna świadomie ujawniła w ramach gry z inną służbą najbardziej wrażliwe informacje jakimi są tożsamości źródeł). Dodatkowo, potencjalne materiały przekazane przez Philbiego dotyczyłyby osób działających na terenie Związku Radzieckiego. W związku z tym, objęcie ich monitoringiem oraz należyte sprawdzenie na własnym podwórku byłoby znacznie łatwiejsze. Umożliwiłoby to jednoznaczną weryfikacje informacji przekazanych przez „Sonniego”.

Moskwa musiała sobie jednak zdawać sprawę, że zadanie powierzone Philbiemu było ryzykowne, trudne, a potencjalnie uzyskane przez niego informacje najwyższej rangi. NKWD wiedziało bowiem, że jako oficer Sekcji V (kontrwywiadu zagranicznego) jest on odpowiedzialny za przeciwdziałanie aktywności niemieckiego wywiadu na Półwyspie Iberyjskim. Dlatego „Sonny” nie posiadał ani bezpośredniego dostępu do danych źródeł SIS na terenie ZSRR, ani wiarygodnego uzasadnienia, dla którego ktokolwiek miałby przekazać mu dostęp do takich materiałów. Większość oficerów prowadzących prawdopodobnie nigdy nie poprosiłaby swoich współpracowników o podjęcie się podobnych zadań.

Co więcej, w każdej służbie wywiadowczej, obieg dokumentów jest ewidencjonowany i monitorowany. Nawet gdyby Philbiemu udało się uzyskać dostęp do odpowiedniej teczki z danymi agentów, na zawsze pozostawiłby po sobie „ślad” wskazujący na jego nieuprawnione zainteresowania. Dlatego większość współpracowników prawdopodobnie odmówiłaby realizacji takiego zadania, pomijając fakt, że jedynie najbardziej utalentowana garstka z nich byłaby w ogóle w stanie je wykonać.

„Sonny” należał jednak do grupy wybitnych oficerów wywiadu. Był przy tym bezgranicznie lojalny w stosunku do Związku Radzieckiego. Najpierw starannie „opracował” Woodfielda. Ustalił szczegóły z jego życiorysu, m.in. dotyczące wcześniejszej kariery w policji, aby wiedzieć jak pokierować rozmową. Dowiedział się również, że szef ewidencji miał słabość do ginu oraz sprośnych żartów. Następnie Philby nawiązał z nim kontakt. Pomógł mu w tym fakt, że w tamtym czasie archiwum SIS było umiejscowione nieopodal siedziby Sekcji V, w której pracował „Sonny”. Stopniowo rozmowy pomiędzy oboma pracownikami wydłużały się i schodziły w coraz większym stopniu na tematy towarzyskie.

Wkrótce Philby i Woodfield zaczęli regularnie spotykać się w pobliskim pubie. „Sonny” dbał o to, aby ginu oraz żartów było za każdym razem pod dostatkiem. Często „bezinteresownie” stawiał drinki i wydawał się być szczerze zainteresowanym życiem swojego kompana. Ten z kolei uznawał Philbiego za wymarzonego towarzysza rozmów w pubie. Nie przypuszczał, że wszystko to było częścią gry obliczonej na pozyskanie dostępu do informacji na zlecenie radzieckiego wywiadu. Po pewnym czasie obaj pracownicy SIS stali się świetnymi kumplami.

Woodfield nawet nie zauważył, że Philby zaczął stopniowo wypożyczać od niego coraz więcej materiałów. Początkowo były to rzeczy ściśle związane z obszarem odpowiedzialności oficera Sekcji V. Dlatego szef ewidencji nie dostrzegł nic niezwykłego w pobieraniu przez Philbiego teczek z archiwum. Z czasem jednak, wykorzystując znajomość z Woodfieldem „Sonny” poprosił o teczkę zawierającą współpracowników SIS na terenie w ZSRR. Teoretycznie nie powinien był on mieć do niej dostępu. Informacje tam zawarte nie dotyczyły również jego obowiązków służbowych. Jednak Woodfield nie stwarzał najmniejszych problemów w wydaniu materiałów, a jeśli nawet pojawiły się u niego jakiekolwiek wątpliwości, zachował je wyłącznie dla siebie. W końcu Philby był nie tylko jego dobrym kumplem, ale również szanowanym i pracowitym oficerem. Powszechnie cenionym w SIS profesjonalistą. Skoro prosił o jakieś materiały to znaczy, że musiał ich zwyczajnie potrzebować.

Cechy osobowości oficera operacyjnego na przykładzie Kima Philbiego

Dobry oficer operacyjny, pracujący pod przykryciem musi mieć odpowiednie cechy osobowości. Musi umieć nawiązywać trwałe relacje z ludźmi, wzbudzać ich zaufanie, być przez nich szanowanym i przede wszystkim umieć dopasowywać się do otoczenia. Ludzie mają z reguły naturalną potrzebę artykułowania własnego ‘ja’. Oficer pod przykryciem nie może pozwolić sobie na taki komfort. Staje się tym, kto może zdobyć sympatię i zaufanie osoby rozpracowywanej. Nadrzędnym celem jest dla niego zdobycie informacji i wykonanie zadania. Napotykani w danym środowisku ludzie są narzędziami umożliwiającymi jedynie osiągnięcie celu.

Dlatego idealny oficer operacyjny powinien posiadać odpowiednią osobowość, ale również ogromną wewnętrzną motywację i determinację. Umożliwiają one wykształcenie w sobie dalszych umiejętności niezbędnych do pracy pod przykryciem oraz długotrwałe podporządkowanie swojego prawdziwego oblicza na rzecz efektywności w wykonywaniu zadań. Z kolei silna osobowość i indywidualizm pozwalają oficerowi na dopasowanie się do otoczenia przy jednoczesnym zachowaniu wewnętrznej spójność i rozróżnienia pomiędzy tożsamością przykrycia, a tą prawdziwą.

Kim Philby przez wiele lat głęboko skrywał swoje komunistyczne poglądy. Ludzie, którzy go znali mówią, że często posługiwał się ironią oraz stronił od polityki, co utrudniało zorientowanie się im, co tak naprawdę myśli ich rozmówca. Była to najprawdopodobniej szczelna maska, za którą „Sonny” ukrywał swoją prawdziwą osobowość. Wiadomym jest, że był wręcz fanatycznym orędownikiem światowej rewolucji, pragnącym pokonać „światowy imperializm”. Ten idealizm oraz poczucie misji stanowiły codzienną motywację do pracy.

Philby był postrzegany przez znajomych jako kwintesencja brytyjskości. Podążając śladami ojca – Harriego Saint Johna Philbiego odebrał wykształcenie w prestiżowym Trinity College Uniwersytetu w Cambridge. Osoby poznające „Sonniego” nie musiały jednak znać jego życiorysu, aby zorientować się, że należał do wyższej sfery społeczeństwa. Zdradzały go charakterystyczny ubiór, fajka, elegancki akcent, inteligencja i wyrafinowanie. „Brytyjskość” Philbiego pogłębiały jego urok osobisty, maniery oraz poczucie humoru. Zawsze jako pierwszy proponował herbatę, dopytywał o to jak sprawują się dzieci i zapraszał na weekendowy lunch w jego domu.

„Kim”, bo tak zwracali się do niego znajomi był zwykle centrum grawitacyjnym lokalnego życia towarzyskiego. Potrafił wypić niesamowite ilości alkoholu, nawet jak na tamte czasy i standardy obowiązujące w SIS. Urządzał przyjęcia, gościł w swoim domu odwiedzających go znajomych i organizował mecze krykieta. Rzadko mówił też o polityce. Dające o sobie znak, od czasu do czasu, jąkanie się dodawało sylwetce Philbiego autentyczności i ludzkości. Nawet po tym, gdy zbiegł do Moskwy i stało się jasnym, że pracował na zlecenie sowieckiego wywiadu znajomi opowiadali o nim z entuzjazmem. Pozostał dla nich wiecznie żartującą duszą towarzystwa. Osobą wyzwalającą w ludziach naturalną dozę zaufania oraz wokół której przebywanie było czystą przyjemnością.

W pracy „Sonny” uchodził za dobrego przełożonego. Był pracowity, kompetentny i lojalny. Nie bał się odpowiedzialności i często winę za niepowodzenia brał na siebie, stroniąc od krytyki ludzi, z którymi pracował. Jeśli miał wobec kogoś uwagi to wyrażał je dyskretnie i na osobności. Inteligencja i dostrzegalna ambicja Philbiego nie przeszkadzały mu jednocześnie w byciu czarującym. Jego współpracownicy wspominali, że miał dar inspirowania otaczających go osób do bycia najlepszymi wersjami samych siebie.

Różnica pomiędzy oficerem, a współpracownikiem wywiadu

W literaturze Kim Philby często bywa nazywany „podwójnym agentem”, lecz jest to sformułowanie wprowadzające czytelnika w błąd i nieprawidłowe. On sam tak o sobie nie mówił i jako oficer wywiadu uważał to prawdopodobnie wręcz za obraźliwie.

Także polskie media są propagatorami mylącej terminologii związanej z działalnością służb specjalnych. Często słyszymy np. o „agentach ABW” dokonujących określonych czynności. Dlatego postaramy się nieco uporządkować znaczenie słów oficer, agent, źródło, czy współpracownik.

Większość służb wywiadowczych ma bardzo podobną strukturę organizacyjną. Zazwyczaj składają się na nią trzy piony główne:

  • Pion Operacyjny. Składa się z oficerów pozyskujących informacje wywiadowcze ze źródeł osobowych (HUMINT) oraz przeprowadzających operacje oddziałujące na otaczającą rzeczywistość.
  • Pion Analityczny. Pracują tam oficerowie zajmujący się analizą pozyskanych informacji oraz przygotowywaniem materiałów wywiadowczych adresowanych do odbiorców końcowych, np. prezydenta.
  • Pion Teczniczny. W jego skład wchodzą oficerowie odpowiedzialni za prowadzenie badań nad technologiami wywiadowczymi, a także pozyskiwanie informacji i przeprowadzanie operacji za pomocą środków technicznych.

Przykładowo w CIA są to odpowiednio Directorate of Operations, Directorate of Analysis i Directorate of Science and Technology, a w polskiej Agencji Wywiadu Departament Operacyjny, Departament Informacyjny i Departament Techniczny.

W wymienionych pionach głównych pracują na stałe oficerowie lub funkcjonariusze wywiadu. Są oni na co dzień ulokowani w jednym z oficjalnych budynków danej organizacji, jeżdżą po świecie „pod przykryciem” lub są uplasowani na stanowiskach zewnętrznych (również „pod przykryciem”). Przykładem takiego działania w czasach Philbiego była współpraca SIS z mediami, w ramach której lokowano oficerów jako zagranicznych korespondentów.

Kim Philby był właśnie regularnym oficerem brytyjskiego wywiadu SIS. W opisywanym w artykule przedziale czasowym „Sonny” pracował w Sekcji V, która zajmowała się kontrwywiadem zagranicznym. Podobne komórki znajdują się w wielu organizacja wywiadowczych świata i zajmują się rozpracowywaniem działań obcych służb za granicą. Na terenie Wielkiej Brytanii za działalność kontrwywiadowczą odpowiada z kolei tzw. Security Service (MI5), z którą to Philby współpracował w ramach swoich obowiązków.

W celu pozyskiwania informacji oficerowie wywiadu werbują źródła osobowe. Mogą być one również zwane agentami, współpracownikami, czy źródłami. Co do zasady nie są to jednak etatowi pracownicy danej służby specjalnej, a jedynie osoby wykonujące określone zadania na jej zlecenie. To właśnie w charakterze współpracownika wywiad NKWD zwerbował Philbiego. Był on szczególnym przypadkiem oficera SIS, który był jednocześnie współpracownikiem obcej służby. Jak każda taka osoba posiadał jednak oficera prowadzącego. Zadaniem takiego funkcjonariusza jest nadzór nad pracą źródła oraz jego szkolenie. Ma to zapewnić odpowiednie efekty działalności szpiegowskiej przy jednoczesnej minimalizacji ryzyka.

Należy jednak pamiętać o chronologii wydarzeń z życia Philbiego. Po tym gdy został on zwerbowany przez Sowietów zdecydowano, że dokona próby infiltracji SIS. Decyzja ta została podjęta wspólnie przez „Sonnego”, jego prowadzącego i Centralę NKWD. Po przejściu rekrutacji do MI6, Philby został pełnoprawnym oficerem brytyjskiego wywiadu. Wydaje się wysoce prawdopodobne, że na pewnym etapie współpracy z Sowietami, „Sonny” prosił o „ukadrowienie” go w strukturach radzieckiego wywiadu. Moskwa zapewniła go, że tak właśnie się stało, lecz w rzeczywistości jej obawy o lojalność Philbiego, które towarzyszyły całej jego karierze uniemożliwiły ten proces.

Dopiero po swojej ucieczce do Moskwy, „Sonny” dowiedział się, że nie jest pułkownikiem KGB, o czym wcześniej go zapewniano. Było to z pewnością dużym rozczarowaniem osobistym dla Philbiego, którego wieloletnia lojalność w stosunku do ZSRR była niekwestionowana. Dlatego wolał on myśleć o sobie jako o oficerze radzieckiego wywiadu, który „pod przykryciem” spenetrował SIS. Wiedział, że długotrwała praca w tym charakterze, na dodatek w strukturach obcej służby, jest ogromnym wyzwaniem i czymś dostępnym jedynie dla niezwykle wąskiej grupy osób. Ponadto, według niepisanych zasad obowiązujących w wywiadzie, oficer stoi zawsze w hierarchii znacznie wyżej niż współpracownik. Ten pierwszy jest postrzegany jako należący do elity patriota, natomiast drugi jako osoba sprzedającą własny kraj dla korzyści majątkowych.

Dlatego właśnie to nie agenci ABW wchodzą nad ranem do jakiegoś mieszkania. Dokonują tego funkcjonariusze ABW (posiadający stopnie podoficera lub oficera). Natomiast „agentem ABW” może być np. gangster, który w ramach niejawnej współpracy dostarcza swojemu prowadzącemu – oficerowi ABW informacji.

Kim Philby z pewnością jeszcze powróci na łamy Bezpieczeństwa i Strategii. Jego fascynujące losy będziemy analizować w kolejnych artykułach.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Back To Top