Jakie technologie umożliwiły powstanie dzisiejszej broni palnej?

Technologie, które umożliwiły powstanie broni palnej

Startujemy z cyklem artykułów związanych ze strzelectwem. Zanim jednak przejdziemy do kwestii związanych z obsługą broni krótkiej i długiej opowiemy Wam krótką historię rozwoju technologii, które umożliwiły powstanie pistoletów i karabinków w takiej postaci, w jakiej znamy je obecnie. Jeśli nigdy nie mieliście styczności ze strzelaniem – nie martwcie się. Zaczniemy od podstaw i postaramy się wytłumaczyć rozmaite zawiłości w przystępny sposób.

Osobista broń palna powstała tak naprawdę dzięki wynalezieniu armaty i prochu. Substancja ta, stanowiąca mieszaninę saletry, siarki i węgla, dotarła do Europy z Chin lub Bliskiego Wschodu na przełomie XIII i XIV wieku. Mieszkańcy Starego Kontynentu wykorzystywali wybuchowe właściwości prochu do wystrzeliwania pocisków z dużych dział. Były one znane w Europie pod nazwą „bombardy” i służyły do przełamywania linii obrony nieprzyjaciela podczas walk oblężniczych.

Jako amunicję wykorzystywano początkowo kamienne kule, które w późniejszym czasie zaczęły być wyrabiane z żelaza. Zasięg takiej broni wynosił od 200 do 600 metrów. Szczególnie imponującymi cechami bombard były ich rozmiary i kaliber. Bombarda o nazwie „Car-Puszka” miała np. 5,3 metra długości, ważyła ponad 39 ton i posiadała kaliber 900 mm. Wystrzeliwana z niej kamienna kula ważyła aż 800 kg.

Wkrótce zaczęto więc zadawać sobie pytanie, czy możliwe jest wyposażenie w „małą armatę” każdego wojownika, aby zwiększyć siłę ognia całego wojska?

Rusznica, hakownica i petrynał

Pierwszą ręczną bronią palną była rusznica (określana po angielsku mianem „hand cannon”, co podkreśla jej „armatni” rodowód). Składała się ona z drewnianego łoża, przypominającego podłużny pręt, którego przedłużeniem była lufa. Całość wyglądała podobnie do „małej bombardy”. Strzelając z rusznicy jej łoże (obudowę, w której osadzona jest lufa) trzymano pod pachą. Natomiast drugą ręką do zagłębienia, na które wysypywano czarny proch (nazywanego panewką) przykładano rozpalony lont, żarzącą się hubkę lub rozgrzany pręt.

Powodowało to wystrzał kuli z lufy. Ta ostania była wytwarzana przez okuwanie żelaznej sztaby wokół stalowego prętu. Metoda ta powodowała, iż takie lufy były wytrzymalsze i lżejsze od luf odlewanych. Rusznica była obsługiwana przez jednego strzelca, którego możliwości celowania były bardzo utrudnione.

Rusznica
Rusznica

Cięższą i większą wersją rusznicybyła hakownica (niekiedy rusznice uznaje się za lekkie odmiany hakownicy). Swą nazwę zawdzięczała ona hakowi umieszczonemu pod lufą, który spełniał funkcję podpórki. Miał on za zadanie stabilizować broń podczas wystrzału oraz zmniejszać odrzut, który był znaczny. Pociski używane w hakownicy były wykonane z żelaza lub ołowiu, a ich średnica dochodziła do trzydziestu milimetrów. Broń ważyła kilkanaście kilogramów, a jej długość wynosiła ponad 1,5 metra.

Od początku XIV wieku zaczęto również używać w Europie petrynału, zwanego także eskopetą lub kozą. Był on rodzajem broni krótkiej, która została zmniejszona w stosunku do rusznicy i hakownicy, aby używająca jej jazda mogła utrzymać petrynał w ręce podczas oddawania strzału. W tym celu wspomnianą broń wyposażono także w wydłużoną kolbę zakończoną spłaszczoną stopką, którą użytkownik mógł oprzeć o pierś.

Petrynał
Petrynał

Niska popularność pierwszych rodzajów broni palnej

Rusznica, hakownica i petrynał nie cieszyły się zbyt dużą popularnością. Świadczą o tym opisy ówczesnych bitew. W 1427 r. Niemcy wystawili przeciwko Husytom ok. 80 000 żołnierzy, z których zaledwie 200 było uzbrojonych w broń palną. Wojsko preferowało sprawdzone w boju łuki oraz kusze.

Z technicznego punktu widzenia wczesne rodzaje broni palnej były bardzo prymitywne. Charakteryzowała je słaba celność, żmudny proces ładowania (od przodu, przez lufę), a także długi czas potrzebny do oddania strzału. W związku z tym, w starciu z przeciwnikiem posługującym się kuszą lub łukiem jeździec uzbrojony np. w petrynał miał małe szanse na wyjście z takiego pojedynku zwycięsko.

Co więcej, hakownica często wymagała obsługi ze strony dwóch osób. Jej prosta konstrukcja wymuszała podpalenie prochu bezpośrednio „z ręki” – użytkownik trzymał w ręce lont i dotykał nim miejsca, w którym znajdował się materiał inicjujący. Taki proces uniemożliwiał jednoczesne celowanie i prawidłowe utrzymanie broni.

Dlatego strzelający zwykle zajmował odpowiednią pozycję i koncentrował się na mierzeniu do przeciwnika. W tym czasie druga osoba miała za zadanie zainicjować czarny proch poprzez włożenie żarzącego węgla, rozgrzanego żelaza lub lontu do pogłębionego otworu znajdującego się w górnej ścianie lufy. Powstała w ten sposób iskra powodowała wystrzał.

Wczesna broń palna wzbudzała jednak respekt z uwagi na huk oraz specyficzny dym powstający w wyniku inicjacji czarnego prochu. Pomimo niskiej popularności rusznic, hakownic i petrynału w ich rozwoju dostrzegano duży potencjał. W związku z tym dążono do usunięcia wad konstrukcyjnych, co w przyszłości miało poprawić szybkostrzelność, zasięg i skuteczność broni palnej.

Zamek lontowy

Niedogodności związane z koniecznością zapalania czarnego prochu „z ręki” utrudniały oddanie celnego strzału. Szukano więc rozwiązań, które usprawniłyby ten proces. W XV w. pojawiły się pierwsze proste mechanizmy, które umożliwiały inicjację wystrzału bez trzymania lontu w dłoni. Były to tzw. zamki lontowe. Pierwsze z nich były wzorowane na mechanizmach spustowych wykorzystywanych w kuszach.

Zamek lontowy
Zamek Lontowy

Sposób ich działania prezentował się następująco. Z prawej strony broni, za panewką, przytwierdzony był ruchomy pałąk (zwany kurkiem), który był wygięty w kierunku panewki. W kurku umieszczano lont. Używając ręki zbliżano następnie kurek do panewki, dzięki czemu rozżarzony lont trafiał bezpośrednio na proch powodując wystrzał.

W ten sposób poddane przeróbkom rozwiązania znane z kusz zaczęły przypominać mechanizmy, w których można było już wyodrębnić kurek, czyli element którego uderzenie w iglicę powoduje odpalenie naboju w dzisiejszej broni. Uzbrojenie wykorzystujące zamek lontowy było jednak w dalszym ciągu wadliwe i niezwykle wrażliwe na warunki pogodowe. Deszcz i wiatr uniemożliwiały oddanie strzału ponieważ powodowały albo zagaszenie lontu i zawilgotnienie prochu, albo jego zwiewanie.

Dążąc do ulepszenia mechanizmu zamka, z czasem zastosowano w nim sprężynę. Napierała ona cały czas na kurek, którego opadnięcie blokowała jedynie sprężyna spustowa. Naciśnięcie spustu powodowało jej zwolnienie, co sprawiało, że kurek błyskawicznie uderzał w panewkę. Zamek lontowy stosowany był w arkebuzach i muszkietach.

Od hakownicy do muszkietu

Rozwój hakownic doprowadził do powstania w początkach XVI wieku muszkietów. Dzięki zmniejszeniu grubości ścian lufy, broń ta była lżejsza od swojego pierwowzoru. Jej działanie oparte było o zamek lontowy. Dużą wadę tego rozwiązania stanowił jednak fakt, że musiał się on nieustannie palić. Wiązało się to z wysokimi kosztami eksploatacji wspomnianej broni. Dodatkowo, lont posiadał zasadniczy mankament taktyczny. Nie dojść, że wydzielał się z niego specyficzny zapach, to jeszcze był widoczny z daleka, szczególnie w nocy. Uniemożliwiało to utrzymanie obecności wojsk na danym terenie w tajemnicy.

Muszkiet
Muszkiet

W muszkiecie wprowadzono jednak istotne usprawnienia w działaniu panewki. Dodano do niej ruchomą pokrywę, która zapobiegała zwiewaniu prochu przez wiatr, oraz jego zamakaniu w trakcie deszczu. Broń ta była coraz bardziej popularna, dzięki czemu powstało wiele jej rodzajów, których waga oscylowała w granicach od 4 do 7 kg, a długość od 1,3 do 1,6 metra. Dlatego do stabilizacji muszkietu używano wbijanej w ziemię i zakończonej widłami podpórki zwanej forkietem, o którego opierano lufę. Jej kaliber wahał się od 18 do 20 mm. Skuteczny zasięg rażenia wynosił od 50 do 60 metrów.

Strzelca wyposażono ponadto w pas. Przytwierdzano do niego wymierzone ładunki prochu, mały pojemnik z prochem na podsypkę i worek na kule. Dzięki zastosowaniu w miarę podobnej ilości ładunku poszczególne wystrzały miały porównywalną siłę, tor lotu pocisku i zasięg. Zapewniało to lepszą powtarzalność działania muszkietu. Na pasie znajdowały się również inne przydatne strzelcowi akcesoria: buteleczka z oliwą, rurka do przechowywania żarzących się lontów, metalowe okucia stempla służącego do ubijania kuli i prochu, oraz korkociąg do usuwania niewystrzelonych kul z lufy.

Zamek kołowy, arkebuz, pistolet.

Na początku XVI w. wymyślono nowy rodzaj zamka, w którym zamiast lontu do kurka mocowano kawałek pirytu. Charakterystyczną cechą tego minerału jest to, że iskrzy pod wpływem pocierania nim o chropowate żelazo. Znajdowało się ono na mechanizmie kołowym, który to był każdorazowo nakręcany przed wystrzałem. Naciśnięcie spustu uruchamiało chropowate żelazne koło, które tarło o piryt. Powstawała w ten sposób iskra, która zapalała proch znajdujący się w panewce nad kółkiem.

Zamek Kołowy
Zamek Kołowy

Początkowo zamek kołowy wymagał użycia do nakręcenia znajdującej się w jego wnętrzu sprężyny, klucza. W wyniku dalszych modyfikacji stworzono jednak rozwiązanie, w którym była ona naciągana za pomocą zaciągnięcia kurka. Było to znaczącym ułatwieniem dla użytkownika broni. Wadą zamka kołowego było jednak to, iż był on podatny na zabrudzenia powstałe w wyniku ścierania się pirytu, a także oddziaływanie piachu i wody.

Opisywany mechanizm był też bardzo drogi. Zamek kołowy był przeciwnością prostego zamka lontowego, dlatego jego wykonanie było pracochłonne i skomplikowane. Wymagało posiadania umiejętności rusznikarskich oraz zegarmistrzowskich. Uniemożliwiło to wprowadzenie zamka kołowego na szeroką skalę w wojsku. Wykorzystywany był on jednak przez straż przyboczną i myśliwych.

Broń oparta o ten mechanizm sprawdzała się również przy okazji nauki strzelania. Wymagała ona wykonania znacznie mniejszej liczby czynności niż w przypadku broni opartej o zamek lontowy. Dlatego adept uczący się strzelania mógł skupić się wyłącznie na próbie oddania celnego strzału.

Mankamentem było jedynie to, że w rozwiązaniach wykorzystujących zamek kołowy często dochodziło do niewypałów. Ich źródłem była wspomniana podatność pirytu na zabrudzenia i zużywanie się urządzenia trącego. Dążąc do uporania się z awariami, stosowano dodatkowy zamek lontowy. Zdarzało się również, że instalowano dwa kurki – jeden przed panewką, a drugi za nią.

Zamek kołowy wykorzystywany był arkebuzach. Były one rodzajem długiej, ręcznej broni palnej. Często zdobiono je ornamentami z kości, rogu, metalu lub srebrnego i mosiężnego drutu. Arkebuz był lżejszy od muszkietu, a strzelanie z niego nie wymagało wykorzystania podpórki. Jednak z uwagi na opisane wyżej wady (przede wszystkim cenę) broń ta musiała w wojsku ustąpić miejsca wspomnianemu rywalowi, którego konstrukcja bazowała na zamku lontowym.

Dużą zaletą mechanizmu kołowego było jednak to, że wyposażona w niego broń była gotowa do strzału od razu po jej wyjęciu. Nie trzeba było odpalać w tym celu lontu, a jedynie nacisnąć na język spustowy. Z tego względu zamek kołowy miał wpływ na rozwój broni krótkiej – powstanie pistoletu również datuje się na początek XVI wieku. Było on przydatny szczególnie w działaniach jazdy konnej, ponieważ do jego obsługi wystarczała jedna ręka. Minusem było z kolei to, że kolejne załadowanie było już bardzo utrudnione z uwagi na konieczność umieszczenia pocisku od przodu lufy.

Zamek skałkowy

W poszukiwaniu tańszych i mniej awaryjnych rozwiązań na początku XVI wieku wynaleziono zamek skałkowy. W szczękach kurka umieszczona została skałka – kawałek krzemienia. Uderzając o metalową płytkę powodował on powstanie iskry zapalającej. Ta spadała z kolei na proch znajdujący się w panewce. Pokrywa od niej otwierała się w momencie uderzenia skałki o płytkę. Umożliwiało to zapalenie się materiału inicjującego, który był następnie przenoszony do lufy przy pomocy kanału zapałowego.

Zamek Skałkowy
Zamek Skałkowy

Dużą wadą tego mechanizmu było to, że ogień na panewce często parzył strzelca, gdyż wspomniany element znajdował się blisko spustu. Ponadto, część z gazów powstających w wyniku spalania się prochu wydostawała się na zewnątrz poprzez kanał zapałowy. Nie powinny one mieć jednak innego ujścia na zewnątrz niż to prowadzące poprzez lufę, gdyż powoduje to rozproszenie siły powstającej w wyniku eksplozji prochu. Wpływa to niekorzystnie na tor lotu pocisku.

Muszkiety wyposażone w zamek skałkowy nadal posiadały też niewygodny sposób ładowania, a używane w nich pociski i materiały miotające były niskiej jakości. Wystrzał był przez to raz silniejszy, a raz słabszy. To również pogłębiało zróżnicowanie toru lotu pocisku i odbijało się negatywnie na celności.

Wszystkie te niedostatki utrudniały wykorzystywanie muszkietów w trakcie działań wojennych. Jednak rusznikarze i konstruktorzy nieustannie dążyli do usunięcia wspomnianych wyżej wad. Przełomowe w dalszym rozwoju broni okazały się następujące osiągnięcia:

  • Zamek kapiszonowy, który pozwolił zwiększyć szybkostrzelność broni.
  • Gwintowana lufa i pocisk stożkowy, które wpłynęły na poprawę zasięgu i celności.
  • Ładowanie odtylcowe i amunicja zespolona, które zrewolucjonizowały sposób ładowania broni, co znacznie usprawniło jej obsługę i poprawiło szybkostrzelność.

Zamek kapiszonowy

Znaczącym postępem w zakresie poprawy szybkostrzelności broni okazało się wynalezienie zamka kapiszonowego. Kapiszon był niewielką, miedzianą miseczką zawierającą piorunian rtęci, czyli popularny inicjujący materiał wybuchowy. Był on nakładany na kominek prowadzący do ładunku w lufie. Uderzenie kurka w kapiszon powodowało, że iskra dostawała się do lufy poprzez kominek i zapalała znajdujący się tam proch. Skutkiem był wystrzał pocisku.

Zamek Kapiszonowy
Zamek Kapiszonowy

Zamek kapiszonowy znacznie usprawnił ładowanie broni, które w muszkietach było uciążliwe. Proch należało wsypać najpierw do lufy. Musiała ona być przy tym ustawiona pionowo, aby mógł on opaść na jej dno. Na to kładziono nabój, który trzeba było „przybić” (np. kawałkiem naoliwionej szmatki, zawieszonej na pałąku), aby nie wyleciał z lufy. Na późniejszym etapie kule były już większe. Wchodziły więc „na wcisk” i trzeba je było z kolei ubić.

W zamku kapiszonowy nie trzeba było na koniec tego procesu ręcznie nakładać dodatkowo prochu na panewkę. Wystarczyło założyć kapiszon na kominek, co trwało znacznie krócej. Jego zastosowanie spowodowało też, że broń stała się mniej wrażliwa na warunki pogodowe przez co była bardziej niezawodna.

Wprowadzenie luf gwintowych i pocisków stożkowych

W XIX wieku trwały intensywne prace mające na celu poprawę zasięgu i celności broni. Zadowalające wyniki w tych aspektach osiągnięto dzięki zastosowaniu pocisków stożkowych oraz luf gwintowanych. Ta ostatnia technologia pozwoliła wyeliminować efekt powstawania tzw. „gry”. W ten sposób nazywano przestrzeń pomiędzy pociskiem, a górną krawędzią lufy gładkiej trzymanej poziomo. Czemu było to niekorzystne?

Załadowanie pocisku do niegwintowanej lufy wymagało tego, aby posiadał on kaliber mniejszy od kalibru lufy, z której wystrzeliwany był pocisk. Składając się do strzału strzelec na ogół układał broń w pozycji poziomej. Dlatego pocisk znajdujący się w lufie opierał się wtedy na dolnej płaszczyźnie rury wylotowej. Prowadziło to do powstawania wolnych przestrzeni pomiędzy górną częścią lufy, a krawędzią pocisku. Wciskała się w nie część gazów powstających podczas spalania prochu, powodując w ten sposób odbijanie się pocisku od ścian lufy. Było to przyczyną dużego rozrzutu broni (kule nie lądowały w tym samym miejscu).

Lufa Gwintowana
Lufa Gwintowana

Aby wyeliminować ten problem, lufa gwintowana wprawiała wylatujący z niej pocisk w ruch obrotowy, który stabilizował jego lot. Przyczyniło się to do znacznej poprawy celności broni. Jednak dopóki stosowana była amunicja o kształcie kuli, nabój napotykał na bardzo duży opór powietrza i szybko tracił przez to prędkość lotu. Po wielu doświadczeniach i próbach okazało się, że najbardziej odpowiednim kształtem pocisku jest kształt walcowo- spiczasty. Zwiększyło to dodatkowo zasięg broni palnej.

Pocisk Stożkowy
Pocisk Stożkowy

Dobrym przykładem zastosowania zamka kapiszonowego oraz lufy gwintowanej był Lorenz M1854. Był to austriacki odprzodowy karabin jednostrzałowy. Oznaczało to, że tak jak w innych broniach pochodzących z tego okresu po każdym strzale należało go ponownie załadować od strony wlotu lufy pojedynczym nabojem. Lorenz uważany była za jeden z najcelniejszych karabinów europejskich tamtych czasów.

Karabin Lorenz M1854
Karabin Lorenz M1854

Z czasem zaczęto używać w nim pocisków stożkowych, ekspansywnych typu Minie, które stanowiły znaczną innowację w dziedzinie ładowania broni odprzodowej. Dzięki nim rozwiązano problem polegający na tym, że aby lufa gwintowana mogła nadać pociskowi ruchu obrotowego musiał on być ściśle dopasowany do jej rozmiarów. Taka amunicja wymagała jednak „dobicia”, co marnowało czas i energię strzelca.

Z kolei nabój mniejszy niż kaliber lufy, który można było przez to łatwo w niej umieścić nie mógł zostać wprawiony w ruch obrotowy przez gwint. Pociski Minie były jednak na tyle niewielkie, że można je było łatwo załadować, a podczas strzału uwalniane ciśnienie powodowało ich rozszerzenie i ścisłe dopasowanie do średnicy lufy. Stąd nazwa – pocisk ekspansywny.

W trakcie prac nad udoskonaleniem toru lotu pocisku poprzez zastosowanie lufy gwintowanej oraz zmianę kształtu amunicji, zdobyto także rozległą wiedzę specjalistyczną. Umożliwiło to powstanie nauki zwanej balistyką.

Ładowanie odtylcowe i nabój zespolony

Rozwiązaniem, które miało ogromne znaczenie dla rozwoju broni palnej było ładowanie odtylcowe. W 1940 r. niemiecki inżynier Johann Nikolaus Dreyse skonstruował karabin wykorzystujący wspomniany mechanizm i jego część odpowiadającą za odpalenie pocisku – iglicę. Uderzając w materiał inicjujący (piorunian rtęci) iglica odpalała go, co powodowało wybuch prochu.

Nie byłoby to możliwe bez jednoczesnego wynalezienia tzw. amunicji zespolonej. Składała się ona z pocisku, który był umieszczany w papierowym odpowiedniku dzisiejszej łuski, w której znajdował się również materiał miotający w postaci czarnego prochy i inicjujący (piorunian rtęci).

Amunicja Zespolona
Współczesna Amunicja Zespolona

W odróżnieniu od wcześniejszych rozwiązań nabój zespolony wprowadzano do komory nabojowej karabinu Dreyse od tyłu. Znacznie usprawniło to proces ładowania broni i umożliwiło zwiększenie szybkostrzelności. Strzelec mógł przy tym zajmować dowolną postawę, co dodatkowo zwiększyło jeszcze jego bezpieczeństwo. Każda sztuka amunicji zawierała też równą ilość prochu, co wpływało korzystnie na powtarzalność broni.

Pierwsze karabiny Dreyse posiadały oczywiście również wady. Podstawową z nich był problem z domknięciem komory nabojowej. Ryglowanie zamka było dalekie od doskonałości, co sprawiało, że część gazów uciekała do tyłu i wydostawała się na zewnątrz przez zamek, a nie lufę. Zmniejszało to prędkość wylotową pocisku, która była niższa, niż w broni wykorzystującej zamek kapiszonowy. Ulatujące gazy mogły także doprowadzić do poparzenia strzelca. Ze względu na to, że iglica w karabinie Dreysebyła narażona na oddziaływanie wysokiej temperatury (uderzała w materiał inicjujący, który znajdował się tuż za pociskiem, a nie tak jak w dzisiejszej amunicji na dnie łuski) ulegała ona częstym pęknięciom.

Konsekwencją wynalazku Dreyse był duży postęp w rozwoju broni palnej. Jednak armie mocarstw europejskich nie od razu wprowadziły na wyposażenie karabiny ładowane odtylcowo. O wyższości tego typu broni szybko przekonali się m.in. Austriacy walcząc z Prusami pod Sadową i ponosząc tam dotkliwą klęskę. Sztab pokonanej armii uznał za główną przyczynę porażki właśnie przestarzałe karabiny. W konsekwencji Josef Wanzl otrzymał zadanie modernizacji karabinów M1854. W tej sposób powstałKarabin Wanzla M1866, który ze względów ekonomicznych stanowił próbę przerobienia M1854 na broń posiadającą zalety karabinu Dreyse.

Rozwój technologii broni palnej na zawsze zmienił taktykę pola walki

Pojawiające się na przestrzeni wieków nowinki techniczne w dziedzinie broni palnej były na ogół przyjmowane sceptycznie w kręgach wojskowych. Część dowódców i żołnierzy nie miała przekonania co do skuteczności tego rodzaju uzbrojenia. Ciężko się temu dziwić skoro np. hakownica sprawdzała się na polu walki gorzej niż kusza czy łuk. Z kolei na działanie muszkietów duży wpływ miała pogoda. Ich wady wynikały przede wszystkim z trudności wiążących się z oddaniem strzału, ładowaniem, oraz celnością.

Na powolne upowszechnianie się broni miał ponadto wpływ czynnik ekonomiczny. Egzemplarzom wykorzystującym zamek lontowy zarzucano zbyt duże zużycie lontu. Z kolei początkowy sceptycyzm względem kartaczownicy wynikał z przekonania dowódców o tym, że wystrzeliwanie 200 strzałów na minutę to marnotrawstwo kosztownej amunicji. Nie kwestionowano jednak potencjału tkwiącego w użyciu broni palnej. W związku z tym, poszukiwano innowacji konstrukcyjnych, które miały zminimalizować wady charakterystyczne dla rozwiązań opartych o zamek lontowy, kołowy, skałkowy, czy kapiszonowy.

Przełomem okazało się wynalezienie luf gwintowych, ładowania odtylcowego i nowego rodzaju amunicji. Rozwój tej technologii spowodował poprawę szybkostrzelności, celności i donośności pocisku. Od momentu powstania karabinu Dreyse obserwujemy systematyczne upowszechnienia się broni palnej, która z czasem zdominowała pole walki i na zawsze zmieniła stosowaną na nim taktykę działania.

To tyle na początek. Wkrótce zamierzamy Wam opowiedzieć dokładnie o tym, jak rozwój broni palnej wymusił wprowadzenie zmian w taktyce pola walki. Poruszymy również temat stosowanych w lufach gwintów, a także rozwoju amunicji.

Możecie z nami porozmawiać za pośrednictwem naszego profilu na twitterze lub poprzez maila: info@bezpieczenstwoistrategia.com. Zapiszcie się też na wysyłany przez nas co tydzień newsletter. Zawiera on informacje o nowych artykułach oraz ekskluzywne i prawdziwe anegdoty ze świata wojska i służb mundurowych.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Back To Top