Jaka jest prawda o karabinku Grot i jak powinny wyglądać testy broni?

Karabinek Grot

Większość z Was na pewno słyszała o artykule Onetu na temat karabinka Grot. Tekst bazujący na tzw. Raporcie Mosznera miażdżył sztandarowy produkt radomskiej Fabryki Broni Łucznik, wskazując na liczne błędy konstrukcyjne zagrażające bezpieczeństwu użytkownika. W związku z tym, że zawsze podchodzimy do medialnych awantur z rezerwą, zaczęliśmy się zastanawiać… Czy Grot faktycznie jest taki zły? Czy testy broni przeprowadzone przez P. Mosznera były rzetelne? Czy firma z wieloletnim doświadczeniem w produkcji broni mogła umyślnie wypuścić na rynek produkt, który rozpada się w rękach?

Do naszych dyskusji włączyliśmy mnóstwo osób, które miały kontakt z Grotem lub interesowały się nim w ramach swojej służby lub pracy – policjantów, żołnierzy, operatorów jednostek specjalnych, instruktorów strzelania oraz specjalistów w zakresie techniki uzbrojenia. I wiecie co? Wychodzi na to, że zrobiła się z tego niezła „gównoburza”, która przysłoniła systemowe wyzwania, przed którymi stoi wojsko i zbrojeniówka. Część zarzutów dotyczących Grota faktycznie znalazła uzasadnienie, ale temat jest znacznie bardziej skomplikowany, niż mogłoby się wydawać na pierwszy rzut oka. Dlaczego? Odpowiadamy 😉

Jakie były powody nieudanego debiutu karabinka Grot?

Naszym zdaniem praprzyczyną problemów związanych z Grotem jest podnoszony już wielokrotnie przez analityków (m.in. Bartłomieja Radziejewskiego) problem „resortowości”. Państwo polskie nie posiada długotrwałej strategii działania w poszczególnych obszarach oraz mechanizmów koordynacyjnych, które spajałyby pracę poszczególnych instytucji w realizacji przyjętych założeń. Widzimy to na przykładzie problemów z wprowadzeniem do armii wspomnianego karabinka.

Naukowcy z WAT przygotowali dobry i innowacyjny projekt, który miał szansę przyczynić się do unowocześnienia polskiej armii. Okazała się ona jednak bardzo „oporna” na zmiany, co dało się niestety przewidzieć. Doszły do tego jeszcze partykularne interesy zbrojeniówki, dążenie ministerstwa do przekucia każdego działania w sukces polityczny oraz dobrze znane w sektorze publicznym osobiste rywalizacje. Wszystko to uniemożliwiło ostatecznie dopracowanie Grota oraz odpowiednie wdrożenie tej broni do Wojska Polskiego. Ale po kolei.

Kilkanaście lat temu specjaliści Wojskowej Akademii Technicznej uznali, że karabinki oparte na systemie Kałasznikowa są konstrukcjami nierozwojowymi i należy opracować własną broń, która zastąpiłaby wykorzystywane w Wojsku Polskim „kałachy” i Beryle. Ten niezwykle ambitny projekt miał umożliwić nie tylko przestawienie się z kalibru 7.62 mm na stosowany w NATO 5.56mm, ale również rozwój rodzimego przemysłu obronnego, zwiększenie niezależności RP w zakresie uzbrojenia oraz rozwój rozwiązań technologicznych na poziomie światowej czołówki.

Problemem było jednak to, że Wojsko Polskie miało dużo mniejsze ambicje. Chciało jedynie otrzymać usprawnioną wersję Beryla. Broń ta sprawdziła się w boju podczas misji w Iraku i Afganistanie. Daleko jej do ideału, lecz nie było palącej potrzeby zastępowania jej zupełnie nowym rozwiązaniem, budowanym na dodatek od podstaw. Armia mogłaby funkcjonować na dotychczasowych warunkach wykorzystując zmodernizowanego Beryla. Jeśli jednak chcielibyśmy kierować się ambicją wniesienia wojska na kolejny poziom rozwoju, jego unowocześnieniem oraz poprawą wyszkolenia i indywidualnych zdolności bojowych żołnierzy przy jednoczesnym wsparciu rodzimej zbrojeniówki, to Grot był bez wątpienia dobrym pomysłem.

Szereg innowacyjnych rozwiązań zawartych w konstrukcji nowego karabinka mógłby posłużyć za punkt wyjścia do reformy systemu szkolenia strzeleckiego w jednostkach Wojska Polskiego. Poza wyjątkami, które stanowią Wojska Specjalne, aeromobilne, czy wybrane oddziały rozpoznawcze jest ono archaicznie i stoi na bardzo niskim poziomie. Zmiany powinny być oparte m.in. o następujące zasady, które nie są obecnie stosowane:

  • Oparcie początkowych etapów szkolenia o zapoznanie się z bronią, dopasowanie jej do własnych potrzeb oraz reszty sprzętu (Grot mógłby być pod tym względem wręcz rewolucją w Wojsku Polskim).
  • Zwiększenie ilości treningów „na sucho”, obejmujących takie zagadnienia jak: postawa strzelecka, chwyt broni, „składanie się” do strzału, poruszanie się z bronią, czy obsługa manualna (praca przy wymianie magazynka itp.)
  • Stopniowanie trudności w miarę upływu czasu szkolenia: na początku strzelanie statyczne na celność, potem strzelanie dynamiczne, aż po realistyczne odwzorowanie działań (strzelanie „na zmęczeniu”, w pełnym oporządzeniu, czy w warunkach hałasu i słabej widoczności). Systematycznie należałoby też pracować nad „manualką”, aby maksymalnie skrócić czas potrzebny np. do wymiany magazynka czy usunięcia zacięcia.
  • Dostosowanie systemu szkolenia do zadań danej jednostki. Powinno to determinować np.:
    • Ilość strzelań odbywających się w ruchu.
    • Dystans, na którym wykonywane są ćwiczenia.
    • Ilość elementów walki na bliskich odległościach, które wchodzą w zakres szkolenia.
    • Wykorzystanie pojazdów podczas strzelania.
    • Strzelanie zza zasłon.
  • Większa ilość instruktorów, posiadających poszerzony zakres swobody przy organizacji zajęć.
  • Korzystanie z celowniczych przyrządów optoelektronicznych.
  • Przeznaczenie większej ilości amunicji podczas strzelań treningowych w przeliczeniu na jednego żołnierza.

Połączenie wprowadzenia Grota z reformą systemu szkolenia umożliwiłoby pełne wykorzystanie jego potencjału oraz skok „cywilizacyjny” pod względem jakości wyszkolenia polskiego żołnierza. Zrobiono jednak coś zupełnie odwrotnego. Konstruktorzy nie chcieli dostrzec tego, że armia ma zupełnie inną wizję wykorzystania ich broni. Z kolei producent zignorował głosy mówiące o tym, że karabinek posiada wady. Dowództwo wojska nie zamierzało zrobić nic, aby w sposób szczególny przygotować je na zakup wspomnianej broni. Na koniec przyspieszono jeszcze jej wprowadzenie, prawdopodobnie w pogoni za sukcesem politycznym.

Nie było nikogo kto skoordynowałby odmienne wizje poszczególnych organizacji biorących udział w implementacji Grota. Nie pomogły ponadto przeprowadzone w ostatnich latach w wojsku i zbrojeniówce „czystki”. Tego typu ruchy są charakterystyczne dla każdego okresu zmiany władzy w Polsce, lecz w ostatnich latach przybrały jeszcze na sile. Zabija to debatę wewnątrz poszczególnych instytucji, gdyż każdy głos krytyki może prowadzić do negatywnych konsekwencji służbowych dla jego autora. Konstruktywny dialog jest więc zastępowany przez „pudrowanie” rzeczywistości.

Uniemożliwiło to prawdopodobnie podjęcie reakcji na wady konstrukcyjne karabinka na wcześniejszym etapie jego wdrażania. Określenie Grota mianem „sukcesu” zostało z góry przesądzone, nie bacząc na rzeczywistość. Weryfikacja okazała się jednak brutalna.

Dlaczego broń modułowa?

W polskich jednostkach specjalnych (wojska, policji i innych służb) modyfikowanie posiadanego przez operatora uzbrojenia (w tym broni) jest standardową praktyką. Sprzęt dopasowuje się do potrzeb użytkownika, nigdy na odwrót. W wielu jednostkach już na kursie bazowym zachęca się kandydatów na operatorów do skonfigurowania broni „pod siebie”. Ma to im pomóc nie tylko w osiągnięciu maksymalnego komfortu w jej użytkowaniu, ale również pozwala zapoznać się ze wszystkimi wadami, zaletami i ograniczeniami posiadanego wyposażenia. Rozwija to kreatywność, która przyczynia się następnie do poprawy efektywności działania.

Dlatego twórcy Grota niewątpliwie wykazali się dalekowzrocznością projektując broń o ogromnych możliwościach dokonywania modyfikacji. Jest ona oparta o tzw. budowę modułową (MSBS – modułowy system broni strzeleckiej) pozwalającą na uzyskanie szeregu rozwiązań konstrukcyjnych w oparciu o elementy bazowe – zespół lufy, komory zamkowej, suwadła. Dzięki temu można tworzyć różne konfiguracje broni w układach kolbowych i bezkolbowych, np. karabinka z granatnikiem, subkarabinka, czy też karabinka maszynowego.

W porównaniu do karabinków wykorzystywanych w polskim wojsku wcześniej jest to znaczący przeskok technologiczny. Każdy żołnierz może w teorii dopasować broń pod wymiary własnego ciała i konkretne zadanie. Przykładowo, do prowadzenia walki w ciasnych pomieszczeniach i na małych odległościach lepiej nadaje się broń z krótszą lufą i złożoną kolbą, gdyż łatwiej jest się wtedy „składać” na załamaniach pomieszczeń. Z kolei dłuższa lufa może się okazać przydatna w działaniach w otwartym terenie, gdzie odległości od przeciwnika są znacznie większe.

Kolejnym rozwiązaniem wartym uwagi jest możliwość zmiany kierunku wyrzucania łusek oraz dostosowanie manipulatorów (np. skrzydełka przełącznika rodzaju ognia, zaczepu suwadła, zatrzasku magazynka) do użytkowników prawo- i leworęcznych. Pozwala to na zdecydowanie lepszą obsługę manualną (np. podczas zmiany chwytu broni lub postawy strzeleckiej) w porównaniu do karabinków opartych na konstrukcji kałasznikowa zaprojektowanych z myślą o strzelcach praworęcznych.

Modułowość sprzętu i możliwość jego spersonalizowania funkcjonuje obecnie w Wojsku Polskim w bardzo ograniczonym zakresie. Jeśli ma ono jednak być formacją nowoczesną, słynna zasada „ch…., ale jednakowo” musi odejść w niepamięć.

Jak Grot sprawdza się w boju?

Pierwsze testy Grota przeprowadziła Jednostka Wojskowa GROM. Numery seryjne broni, którą otrzymali operatorzy sugerowały, że były to jedne z pierwszych wyprodukowanych egzemplarzy. Podczas strzelania broń dosłownie rozpadała się w rękach. Jeden z żołnierzy podpiął magazynek z amunicją, przeładował, nacisnął spust… i nic. Po rozłożeniu karabinka okazało się, że przed oddaniem pierwszego strzału zdążyła już pęknąć iglica.

Opinia „specjalsów” była w związku z tym mało pochlebna. Wskazali oni jednak również kilka dobrych rozwiązań, które zastosowano w Grocie, np. jego ergonomię i celność. Rozumieli jednocześnie, że broń znajduje się dopiero w fazie testów i nie może być pozbawiona wad. Uwagi przesłane przez GROM do Fabryki Broni „Łucznik” opierały się przez to na konstruktywnych wnioskach i nadziei na wdrożenie poprawek w kolejnych wersjach. Operatorzy byli więc zdziwieni, gdy usłyszeli od producenta, że skoro popsuli tyle karabinków naraz, to najwyraźniej nie potrafią posługiwać się bronią palną.

Niemniej jednak Groty, które kilka lat później trafiły do WOT i regularnych jednostek zostały od tamtego czasu poprawione. Żołnierze korzystający systematycznie z karabinka wskazywali szereg zalet broni, takich jak:

  • Lepszy selektor ognia niż w „kałachach” i Berylach.
  • Dobrze skonstruowana dźwignia zrzutu magazynka.
  • Bardziej komfortowa kolba w porównaniu do Beryla, co wpływa na lepsze ułożenie broni w dołku strzeleckim i na policzku, zwiększając stabilność i celność.
  • Dobre mechaniczne przyrządy celownicze.
  • Możliwość odkręcenia lufy. Umożliwia to np. jej wymianę lub porządne wyczyszczenie.
  • Ergonomiczna konstrukcja broni.
  • Brak większych problemów z bronią (np. zacięć i awarii) przy wystrzeleniu około 500 sztuk amunicji w trakcie jednej sesji treningowej.
  • Odpowiednia praca broni, nawet jeśli była on brudna/niewyczyszczona po poprzedniej sesji treningowej.

Nadal jednak nie wyeliminowano wszystkich wad broni, z których za główne uważano:

  • Kiepskie spasowanie łoża względem komory nabojowej. Po pewnym czasie użytkowania elementy plastikowe luzują się i zaczynają „klekotać”.
  • Problemy z zamkiem: po opróżnieniu magazynka nie zatrzymywał się on czasem w tylnym położeniu i uniemożliwiał szybką wymianę magazynka.
  • Wypadający regulator gazowy. Żołnierze musieli improwizować, aby zabezpieczyć ten element przed zgubieniem.
  • Rdzewienie broni (zamka, urządzenia wylotowego, suwadła) w przypadku magazynowania jej w standardowych warunkach spotykanych w wojsku.

Wynika z tego, że twórcy Grota starali się stworzyć dobrą i trwałą broń, lecz prawdopodobnie zawiodły:

  • Brak odpowiedniej ilości czasu potrzebnego na dopracowanie szczegółów lub usprawnienie procedur wdrażania poprawek.
  • Współpraca z wojskiem.
  • Lekceważenie uwag zgłaszanych przez odbiorców końcowych Grota – szeregowych żołnierzy, zwłaszcza tych dotyczących warunków użytkowania broni.
  • Niewystarczające mechanizmy kontroli jakości.
Karabinek Grot
Modułowość karabinka Grot jest innowacyjnym rozwiązaniem, które stwarzało świetną okazję do zmiany systemu szkolenia żołnierzy w Wojsku Polskim.

Złożoność procesu konstrukcji broni obnażyła systemowe problemy

Państwa posiadające bogate doświadczenie w konstrukcji broni, takie jak USA kierują się przy tym następującą zasadą: lepiej jest zmodyfikować i dopasować już istniejące uzbrojenie na potrzeby danego zamówienia, niż tworzyć je całkowicie od podstaw. Wynika to nie tylko z kosztowności i czasochłonności procesu projektowania i produkcji broni „od zera”, ale również z zaufania jakim obdarza się istniejące produkty. Ich funkcjonalność została z reguły potwierdzona przez odbiorców zarówno na poligonach jak i w warunkach bojowych.

Modyfikacja jest więc z reguły obarczona mniejszym ryzykiem finansowym, technologicznym i PR-owym, niż ma to miejsce w przypadku tworzenia zupełnie nowej broni. Każdy element, mechanizm i zespół musi zostać wtedy poddany żmudnym i kosztownym badaniom. Decydując się na to drugie rozwiązanie, należy więc ściśle koordynować jego wdrażanie z odbiorcą. Zapobiega to ewentualnym „wpadkom”, które mogą zniechęcić potencjalnych klientów już na starcie.

Ścisłe konsultacje powinny trwać już od momentu projektowania broni, poprzez etap wprowadzania poprawek, aż po wydanie odbiorcy pierwszych egzemplarzy. W przypadku Grota natomiast widzimy trochę inną ścieżkę współpracy, np. przy okazji testów przeprowadzonych przez JW GROM, które wykazały wady konstrukcyjne. FB „Łucznik” odciął się od odbiorców, po czym powierzono mu dostarczenie dziesiątek tysięcy sztuk broni „na już”. Pójście „na skróty” miało ogromny wpływ na liczne mankamenty Grota, które mogły zostać w porę usunięte gdyby procesy kontroli jakości oraz koordynacja funkcjonowały lepiej.

Nasi koledzy ze zbrojeniówki wskazują też na szereg błędów, które popełniono na etapie projektowania i dostosowywania broni do postawionych wymagań. Pierwszy z nich to powołanie zespołów badawczych złożonych jedynie z ekspertów o profilu naukowym, wywodzących się z Wojskowej Akademii Technicznej. Osoby tam zatrudnione słabo orientują się w realiach, w jakich przychodzi posługiwać się bronią żołnierzowi WP. Dlatego zespoły badawcze powinny być uzupełnione o ekspertów od uzbrojenia, którzy posiadają doświadczenie praktyczne.

Następnym problemem jest sposób przeprowadzania ewaluacji pierwszych wyprodukowanych egzemplarzy Grota. Metodologia procedur sprawdzających, które zostały opracowane w ramach Systemu Tytan (wojskowy projekt badawczy mający na celu stworzenie “żołnierza przyszłości”, w skład którego wchodził MSBS Grot) i badania odbiorcze są niekiedy oparte na błędnych założeniach. Kiedy broń jest np. sprawdzana pod kątem żywotności, warunkiem zaliczenia testu jest wystrzelenie 10 000 sztuk amunicji. Jeżeli w jego trakcie połamie się jakiś element (np. szkielet), lecz karabinek dalej strzela, to badanie uważa się za zakończone z wynikiem pozytywnym.

Ponadto, testy są prowadzone w warunkach laboratoryjnych, a nie polowych. Odbiegają one od realnych warunków korzystania z broni w wojsku. Z tego względu niektóre mankamenty konstrukcyjne zostają ujawnione dopiero na późniejszych etapach i mogą zostać poprawione dopiero w kolejnych wersjach karabinka. Polscy naukowcy nie są pod tym względem ewenementem. Okazało się choćby, że w amerykańskim M16 dochodziło do wielu zacięć podczas prowadzenia działań w wietnamskiej dżungli, co wymagało zmian konstrukcyjnych.

Różnica jest jednak taka, że w USA znacznie usprawniono od tego czasu procedury testowania uzbrojenia. Ponadto, istnieje różnica pomiędzy nie uwzględnieniem warunków panujących w lesie tropikalnym, a zlekceważeniem okoliczności występujących na poligonie w Drawsku.

Jak należy przeprowadzać testy broni?

Przeprowadzenie rzetelnych testów broni palnej nie jest ani proste, ani tym bardziej tanie. Zachowanie odpowiednich standardów sprzyja jednak identyfikacji i eliminacji niedoskonałości. Dodatkowo, jest gwarancją jakości uzbrojenia oraz umożliwia ocenę tego, jak prezentuje się dany rodzaj broni na tle innych. Jak zatem powinny wyglądać testy z prawdziwego zdarzenia?

Najpierw ustala się kryteria oceny. Opiera się je na parametrach producenta lub wymaganiach postawionych zawczasu przez zamawiającego (np. oczekiwania armii dot. konkretnej żywotności broni lub jej niezawodności). Na potrzeby testów konstruuje się również schemat, którego celem jest ocena żywotności lub funkcjonalności poszczególnych elementów broni z osobna, np. czy i kiedy podczas testów lufy nastąpi pojawienie się skośników, utrata skupienia lub całkowite zniszczenie lufy.

Badaniu powinno podlegać kilka egzemplarzy danej broni na wypadek, gdyby jeden z nich posiadał ukrytą wadę konstrukcyjną. Oprócz tego, takim samym testom należy poddać inną broń o podobnym przeznaczeniu, aby określić punkt odniesienia dla uzyskanych wyników. W przypadku Grota mogłyby to być m.in. Beryle, HK G36 lub HK 416.

Dodatkowo, istnieje kilka „typowych” prób, które warto uwzględnić w każdym sprawdzianie. Są to między innymi:

  • Strzelanie bez czyszczenia i smarowania aż do uszkodzenia elementów broni. Po ilu wystrzelonych sztukach amunicji dane elementy uległy uszkodzeniu?
  • Próby zapiaszczenia i zabłocenia. Czy zapiaszczona/zabłocona broń strzela? Jeśli nie, ile czasu potrzeba na jej oczyszczenie i przywrócenie sprawności?
  • Użycie amunicji różnego rodzaju (pełnopłaszczową, antyrykoszetowa, itd.) i pochodzących od różnych producentów. Jest to istotne zwłaszcza przy testach lufy.
  • Próba udarnościowa, czyli zrzucenie broni z określonej wysokości na określony typ podłoża i sprawdzenie, czy broń jako całość lub jej poszczególne elementy nie popękają/połamią się.
  • Próba korozyjna w warunkach ustalonej wilgotności.
  • Próba temperatur skrajnych. Czy broń będzie sprawna w bardzo niskich i bardzo wysokich temperaturach?
  • Usuwanie awarii w warunkach polowych. Czy możliwe jest zastąpienie zniszczonego elementu (np. iglicy) z innego egzemplarza i przywrócenie sprawności broni bez konieczności wizyty u rusznikarza?

Tak skonstruowane badanie powinno zostać przeprowadzone w odpowiednich warunkach atmosferycznych, aby konieczność powtórzenia jednego z testów w przyszłości mogła odbyć w zbliżonych lub takich samych warunkach.

Wadliwa metodologia testu Grota przeprowadzonego przez Onet

Wiele wskazuje na to, że metodologia testów Grota musiała pozostawiać wiele do życzenia, lecz z rezerwą należy podchodzić również do doniesień Onetu i P. Mosznera.

Naszym zdaniem fundamentalnym problemem polskiej debaty jest to, że nie ma ona na celu obiektywnego przedstawienia rzeczywistości i wypracowania lepszych rozwiązań, lecz napędzanie sporu politycznego. Artykuł Onetu na temat karabinków Grot niestety wpisuje się w ten schemat. Składa się on z trzech części:

  • Opisu doświadczeń żołnierzy i użytkowników broni.
  • Testów broni przeprowadzonych przez zespół Pawła Mosznera,
  • Komentarza dziennikarzy.

Zawarte na początku uwagi dotyczące działania Grota nadesłane przez jego użytkowników są dobrym punktem wyjścia do dyskusji. Nie mogą stanowić jednak wiarygodnego źródła oceny wspomnianej broni, gdyż niemożliwym jest ustalenie okoliczności, w jakich doszło do poszczególnych zdarzeń. Trudno jest np. zweryfikować wątpliwości dotyczące wytrzymałości kolby, gdy nie wiadomo w jakich okolicznościach nastąpiły jej uszkodzenia:

  • Broń została rzucona, czy może odpięła się z pasa nośnego?
  • Na jaką powierzchnię upadł żołnierz z Grotem? Beton? Ściółka leśna?
  • Czy do upadku doszło podczas zajmowania postawy leżącej, czy żołnierz się po prostu przewrócił?

Dodatkowo, argument o powszechności i oczywistości upadku karabinka jest dyskusyjny. Jeżeli do broni dołączony jest dodatkowy osprzęt, np. latarka lub celownik optoelektroniczny, to takie zdarzenie zwiększa ryzyko ich odczepienia się, zgubienia lub zniszczenia. Niekontrolowany upadek broni jest ponadto źródłem wstydu dla strzelca, gdyż świadczy o braku profesjonalizmu. Dlatego testy wytrzymałościowe prowadzi się np. z pomocą maszyny zmęczeniowej w określonych wcześniej warunkach.

Druga część tekstu Onetu o Grocie składa się z kolei z testu przeprowadzonego przez zespół P. Mosznera, który nie spełnił jednak wymagań metodologicznych w tym zakresie (lub z jakiegoś powodu nie wspomniał o tym), w sczególności:

  • Brak wcześniejszego ustalenia kryteriów oceny.
  • Brak zaplanowanego schematu dot. tego, jakie elementy i w jaki sposób będą testowane.
  • Nieznana (lub zdawkowo opisana) przeszłość Grotów wykorzystanych do testów. Brak jest informacji o wcześniejszym użytkowaniu i eksploatacji broni, oraz warunkach jej przechowywania. Być może nowe karabinki zachowywałyby się inaczej?
  • Brak testów porównawczych na karabinkach innych producentów (np. HK 416 lub HK G36).
  • Brak podanych warunków atmosferycznych podczas prowadzonych testów, tj. temperatury, wilgotności powietrza, ciśnienia atmosferycznego.

Problemem jest też niewielki zakres prób wykonanych przez P. Mosznera:

  • Wystrzelenie w krótkich seriach ponad 30 magazynków po 30 naboi każdy.
  • Zapiaszczenie broni.
  • Zapiaszczenie kolby.
  • Zaczepianie bronią o różne elementy wyposażenia celem sprawdzenia doniesień o wypadaniu regulatora gazowego.
  • Strzelanie z broni skonfigurowanej niezgodnie z zaleceniami producenta – ustawienie wyrzutu łusek na lewą stronę, ale pozostawienie okna wylotowego tylko z prawej strony.

W związku z tym, ciężko nazwać test P. Mosznera rzetelnym badaniem, na podstawie którego dałoby się ocenić Grota. Najbardziej wiarygodnym jego elementem jest zaczepianie bronią o poszczególne elementy wyposażenia. Na tej podstawie można wysnuć wniosek, że regulator gazowy jest źle zaprojektowany i żołnierze muszą go zabezpieczać przed wypadnięciem.

Wątpliwości dotyczące poszczególnych prób Grota przeprowadzonych przez Onet

Co najmniej dyskusyjne jest przede wszystkim strzelanie z broni skonfigurowanej niezgodnie z zaleceniami producenta. Poprawnie i systematycznie realizowany bezstrzałowy trening strzelecki wyklucza ewentualność „błędu łatwego do popełnienia przez wycieńczonego walką żołnierza”. Wielokrotnie powtarzane czynności mają stać się dla niego „pamięcią mięśniową” i być wykonywane poprawnie nawet podczas funkcjonowania w warunkach skrajnego poziomu stresu psychofizycznego. Szkolenie ma wykluczyć elementy improwizacji, na rzecz odruchów. Trudno jest też mieć pretensje np. do producenta latarek, że jeśli baterie włoży się w nieodpowiedni sposób to latarka nie będzie świecić.

Próba zapiaszczenia Grota i kolby jest również daleka od ideału. Po pierwsze, zwykle ocenia się w ten sposób podatność karabinka na znajdujący się w powietrzu pył i piach, a nie na nasypanie do broni garści ziemi. Broń używana w miejscach takich jak Irak czy Afganistan musi być na tyle „szczelna”, aby podczas prowadzenia wielogodzinnych działań pozostawała ona zdatna do użycia pomimo wszędobylskiego „kurzu” unoszącego się w powietrzu. Dlatego np. w karabinku HK 416 okno wyrzutu łusek zabezpiecza się na czas niestrzelania z niego „klapką”.

Po drugie, jeżeli zdecydowano się już na wsypanie piachu do Grota, to należało podjąć próbę oddania strzału, a jeżeli to zawiedzie, oczyszczenia go, a następnie przywrócenia do stanu sprawności. Wskazane jest przy tym zmierzenie czasu, jaki jest potrzebny na wykonanie tych czynności. Nie zrobiono tego. Nie wiadomo również jak zachowałyby się przy takiej ilości piachu inne karabinki.

Ponadto, wątpliwości budzi próba polegająca na wystrzeleniu w krótkich seriach ponad 30 magazynków po 30 naboi każdy. W standardowym wyposażeniu żołnierz Wojska Polskiego otrzymuje od 6 do 8 magazynków. Wykorzystanie 30 magazynków musiałoby się wiązać z wzięciem udziału w długotrwałej i wyjątkowo zaciętej bitwie, podczas której amunicja wystrzeliwana byłaby „ciągiem” i musiałaby zostać dodatkowo dostarczona żołnierzowi.

Nawet gdyby taka sytuacja faktycznie zaistniała, każda broń siłą rzeczy nagrzałaby się do wysokiej temperatury. Zespół P. Mosznera stwierdził, że Grot bardzo dymił, ale o którą konkretnie część chodzi? Jaka była temperatura? Podczas tej próby Onet nie wspomina, aby doszło do samozapłonu amunicji znajdującej się w komorze nabojowej. Sami byliśmy świadkami, gdy podczas wystrzelenia mniejszej ilości amunicji z karabinka HK 416 doszło do samoistnego wystrzału w wyniku wysokiej temperatury, pomimo tego że broń była zabezpieczona (!).

P. Moszner wspomina również o odkształceniu się lufy. W którą stronę? Czy ten test był przeprowadzony tylko na jednym egzemplarzu broni? Czy z broni nie dało się już strzelać. Jak prezentowała się jej celność? Gdzie są zdjęcia na potwierdzenie wygięcia lufy?

Jest wiele podobnych pytań, a mało odpowiedzi… Dlatego bardzo dziwi nas fakt, że w trakcie publicznej debaty niewielu obrońców Grota używało argumentów merytorycznych. Nie spotkaliśmy się też z odpowiedzią ze strony Wojskowej Akademii Technicznej, czy Wojskowego Instytutu Technicznego Uzbrojenia.

Co wiemy, a czego nie wiemy w sprawie Grota?

Wiemy, że Grot oparty jest na innowacyjnej konstrukcji, lecz jej wykonanie posiada wiele wad. Największą wartością przeprowadzonych przez P. Mosznera testów jest właśnie to że zdobył się on na odwagę, aby publicznie przyznać, że wspomniany karabinek wymaga wielu poprawek. I za to należy mu się szacunek. Gdyby kadra dowódcza Wojska Polskiego zachowała się podobnie, udałoby się prawdopodobnie wyeliminować większość wad Grota jeszcze przed masowym wprowadzeniem go do armii.

Wiemy także, że sektor bezpieczeństwa nigdy nie będzie w stanie skutecznie realizować ambitnych projektów, jeśli nie będą one oparte o długofalową, skoordynowaną i konsekwentnie wdrażaną na różnych szczeblach strategię. Jeśli nie nadrobimy zaległości w tym obszarze, lewa ręka państwa polskiego nadal nieustannie nie będzie wiedzieć, co robi jej prawa ręką…

Nadal nie wiemy jednak jaką bronią jest tak naprawdę polski karabinek Grot. Test P. Mosznera nie pozwala na jego całościową ocenę na tle konkurencyjnych rozwiązań zagranicznych.

Jak Wam się podobał tekst? Chcecie zobaczyć więcej artykułów dotyczących broni? A może test Grota lub inne jbroni w naszym wykonaniu? Dajcie nam o tym znać w komentarzach lub na naszym profilu na twitterze. A jeśli chcecie otrzymywać informacje o nowych artykułach oraz ekskluzywne i prawdziwe anegdoty ze świata wojska i służb mundurowych, zapiszcie się na nasz dwutygodniowy newsletter tutaj.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Back To Top