Elektroniczny juan jako element tworzonego przez Chiny alternatywnego systemu finansowego i próba podważenia roli dolara. Cz. 1

Rola dolara jako globalnej waluty rezerwowej

E-juan to pierwsza elektroniczna waluta emitowana przez bank centralny. Jego inauguracja będzie istotną innowacją w świecie technologii i finansów. Dziś publikujemy pierwszą część obszernej analizy poświęconej temu zagadnieniu. Omawiamy sposób działania nowej chińskiej waluty oraz jego rolę w ramach rywalizacji geoekonomicznej pomiędzy USA, a ChRL. W kolejnej części, która ukaże się jeszcze w tym tygodniu zastanowimy się nad potencjalnymi konsekwencjami wprowadzenia e-juana dla funkcjonowania światowego systemu finansowego, roli dolara oraz bezpieczeństwa ekonomicznego Polski.

Czym jest chińska waluta DCEP/e-CNY?

DCEP (ang. Digital Currency, Electronic Payment), znany też jako e-CNY lub e-juan to projekt mający na celu stworzenie elektronicznego środka płatniczego, wydawanego przez Bank Ludowy Chin. Ma on funkcjonować na podobnej zasadzie co papierowy juan, a docelowo go zastąpić. Wartość e-CNY będzie całkowicie powiązana z kursem CNY (1 e-CNY = 1 CNY). Aby korzystać z DCEP użytkownik będzie musiał aktywować elektroniczny portfel, połączony z jego kontem bankowym. Płatności będą realizowane za pomocą kodu QR (zetknięcia smartfonu z innym smartfonem lub terminalem) lub kodu kreskowego. System ma umożliwiać dokonywanie wszystkich transakcji płatniczych – od zakupów w sklepie poprzez dystrybucję pomocy społecznej i handel międzynarodowy.

DCEP jest roboczą nazwą projektu zapoczątkowanego w 2014 roku, kiedy to chiński bank centralny rozpoczął prace nad elektroniczną walutą. Jednak jej docelową i używaną oficjalnie nazwą jest: e-CNY. Inauguracja e-juana planowana jest na moment inauguracji Igrzysk Olimpijskich w Pekinie w 2022 roku.

Budowa systemu elektronicznej waluty została już właściwiej zakończona, a projekt znajduje się obecnie w fazie testów. Przeprowadzono je już m.in. w Shenzen i Pekinie, gdzie DCEP umożliwiał dokonywanie zakupów w wybranych punktach sprzedaży i za pomocą platformy JD.com – największej sieci e-commerce w Chinach. Stopniowo poddawane próbom jest wykonywanie coraz bardziej skomplikowanych transakcji (płatności online, korzystanie z bankomatów, czy portfele których użytkowanie nie wymaga smartfona). Największy do tej pory sprawdzian rozpoczęto na początku marca bieżącego roku w mieście Chengdu. Do obiegu wprowadzono tam elektroniczną walutę o łącznej wartości 40 milionów juanów (ponad 6 milionów USD).

Elektroniczny juan ma być dystrybuowany dwustopniowo – chiński bank centralny dostarczy walutę czterem dużym, państwowym bankom (China Construction Bank, the Agriculutral Bank of China, Bank of China i Industrial and Commercial Bank of China) oraz dwóm największym systemom płatniczym – WeChat Pay i Alipay. Firmy te będą z kolei udostępniać e-CNY konsumentom. W zamian za wydawanie elektronicznego juana bank centralny będzie mógł skupować funkcjonującą w obiegu gotówkę. Docelowo DCEP ma zastąpić całą bazę monetarną, czyli tzw. M0. Jest to suma gotówki w obiegu i rezerw banków komercyjnych trzymanych na rachunkach w banku centralnym. Innymi słowy całość podaży pieniądza wyemitowanego przez Bank Ludowy Chin ma docelowo funkcjonować w formie e-CNY.

Rozwojowi i adopcji elektronicznego pieniądza sprzyjać będzie popularność dokonywania transakcji za pomocą telefonu. Blisko 800 milionów Chińczyków używa swojego smartfona w tym celu (znaczna część robi to codziennie), a liczba ta w dalszym ciągu rośnie. Jednocześnie ogromna większość płatności mobilnych odbywa się za pomocą systemów dwóch gigantów, którzy zdominowali rynek i będą jednocześnie dystrybutorami e-CNY – WeChat Pay i Alipay. Do dokonania transakcji z użyciem tych platform niezbędne jest jednak połączenie z Internetem. Stanowi to potencjalny problem dla dużej ilości mieszkańców Chin, którzy nie posiadają smartfonów (ok. 40% społeczeństwa – 700 milionów ludzi). Dlatego DCEP został zaprojektowany tak, aby dokonywanie transakcji nie wymagało połączenia z Internetem. Władze Chin liczą, że osoby niekorzystające ze smartfona będą posługiwać się e-CNY za pomocą tzw. portfeli hardware’owych, przypominających swoim wyglądem karty kredytowe. Wszystko to sprawia, że Chińczycy zmierzają w stronę społeczeństwa bezgotówkowego.

W ostatnim czasie ujawniono również współpracę Ludowego Banku Chin z bankami centralnymi ZEA, Hong-Kongu i Tajlandii oraz ze stowarzyszeniem SWIFT. Posiada ono infrastrukturę umożliwiającą globalny przesył danych w celu dokonywania międzynarodowych transakcji pomiędzy instytucjami finansowymi. Chiny dążą do tego, aby e-CNY stał się szeroko wykorzystywanym środkiem wymiany handlowej i stanowił alternatywę dla dolara. Dlatego też użycie elektronicznego portfela zawierającego juana będzie również możliwe z wykorzystaniem zagranicznego konta bankowego. Odróżnia to DCEP od platform WeChat Pay i Alipay, które funkcjonują jedynie w połączeniu z chińskimi kontami bankowymi. Co ciekawe 80% światowych banków centralnych pracuje obecnie nad stworzeniem elektronicznej waluty. Jednak zdecydowanym liderem w tym wyścigu są Chiny, co stawia ich w uprzywilejowanej pozycji pod względem kształtowania potencjalnych regulacji związanych z rozwojem nowych technologii finansowych.

Elektroniczny juan nie jest kryptowalutą

E-CNY jest czasem nazywany kryptowalutą, lecz w gruncie rzeczy znacząco różni się od tego typu instrumentów:

  • E-CNY będzie posiadać status oficjalnego środka płatności. Sprzedawcy będą prawnie zobligowani do jego akceptacji, tak jak jw przypadku papierowego juana. Natomiast akceptacja płatności za pomocą kryptowaluty, podobnie zresztą jak np. przy użyciu Alipay jest decyzją biznesową sprzedawcy.
  • Elektroniczny juan nie będzie notowany na giełdach kryptowalutowych, a jego kurs ma odznaczać się dużą stabilnością. Bank Ludowy Chin chce uniknąć sytuacji, w której wartość E-CNY wynikałaby częściowo z jego potencjału inwestycyjnego, podobnie jak w przypadku Bitcoina.
  • Wartość E-CNY wynikać będzie z kursu CNY, z którym to elektroniczny juan będzie powiązany. Natomiast kryptowaluty są walutami posiadającą niezależną wycenę. W przypadku Bitcoina wynika ona w pierwszej kolejności z ograniczonej dostępności energii, która jest potrzebna do rozwiązania problemu matematycznego. Umożliwia to „wykopanie” jednego Bitcoina. W dalszej kolejności wartość kryptowaluty wynika z relacji popyt/podaż warunkowanej jej atrakcyjnością jako formy inwestycji.
  • Anonimowość. Kryptowaluty są z reguły projektowane w sposób mający zapewniać użytkownikom jak największą anonimowość. E-CNY jest natomiast z założenia narzędziem umożliwiającym monitoring transakcji i w razie potrzeby szybką identyfikację każdej ze stron.
  • Stopień centralizacji. Kryptowaluty oparte są najczęściej o zdecentralizowane systemy. Żaden aktor nie ma posiadać możliwości kontroli „dziennika”, w którym zapisywane są dane o transakcjach; decydowania o tym, czy transakcja jest ważna lub nie; kształtowania podaży waluty, oraz zasad nią rządzących. W przypadku E-CNY jest dokładnie na odwrót – cała kontrola nad systemem spoczywa w rękach banku centralnego.

Cechami wspólnymi E-CNY i kryptowalut są natomiast:

  • Prawdopodobne wykorzystanie technologii Blockchain do stworzenia „dziennika”, w którym zapisywane są informacje o wszystkich dokonywanych transakcjach w sposób zapewniający integralność danych. Wyklucza to wprowadzanie zmian w nieuprawniony sposób. Dokładna architektura systemu DCEP jest objęta tajemnicą. Nie można więc z całą pewnością stwierdzić, w jakim stopniu oparty jest on na Blockchainie. Wiadomo natomiast, że jeśli technologia ta odgrywa rolę w systemie e-CNY to została poddana znacznym modyfikacjom, umożliwiającym spełnienie wymagań chińskich władz. Architektura e-juana będzie różnić się od tej znanej z Bitcoina, lecz pewne rozwiązania będą prawdopodobnie wspólne.
  • Zastosowanie kryptografii do zagwarantowania bezpieczeństwa i nienaruszalności zasad rządzących kryptowalutami i e-CNY.

Warto wspomnieć, że waluta tworzona przez firmę Facebook – Libra będzie z kolei oparta na koszyku globalnych walut, z których największą wartość (50%) będzie miał USD. Koszyk nie będzie zawierał za to juana. Z tego powodu Chińczycy uważają Librę za zagrożenie dla bezpieczeństwa państwa i stoją na straży poglądu, że waluty powinny być emitowane jedynie przez rządy i banki centralne.

Pekin, siedziba Banku Ludowego Chin
Siedziba Banku Ludowego Chin mieści się w Pekinie.

E-juan zagraża prywatności użytkowników

Dyskusji nad wprowadzaniem e-CNY towarzyszą zapewnienia dotyczące zalet nowej waluty w kontekście przeciwdziałania terroryzmowi i praniu brudnych pieniędzy. Narzędziami w tej walce mają stać się przede wszystkim deanonimizacja użytkowników oraz monitoring wszystkich transakcji.

DCEP posiada wbudowaną tzw. „kontrolowaną anonimowość”. Oznacza to, że użytkownik może założyć cyfrowy portfel o pierwszym stopniu uwiarygodnienia weryfikując go przy pomocy numeru telefonu komórkowego (te z kolei podlegają w Chinach rejestracji identyfikującej abonenta). Taki portfel posiadać będzie jednak limit transakcji. Dalsze uwiarygodnienie będzie wymagać karty bankowej lub dokumentu tożsamości. Przy użyciu tego ostatniego możliwe będzie dokonanie osobistej rejestracji, która pozwoli na zniesienie wszystkich ograniczeń w korzystaniu z portfela elektronicznego. Oznacza to, że bank centralny posiadać będzie bezpośredni wgląd we wszystkie transakcje finansowe obywatela, korzystającego z e-juana. Dane te nie będą jednak dostępne publicznie, a użytkownik będzie miał możliwość wyboru tego jakie informacje udostępnia stronom transakcji (poza tymi niezbędnymi do jej realizacji). Ma to zagwarantować wspomnianą „kontrolowaną anonimowość”.

Dane dotyczące użytkowników oraz transakcji dokonywanych przy pomocy e-CNY będą przechowywane w magazynach danych, składających się z trzech fundamentów:

  • Centrum Autentykacji. Będzie ono przechowywać i zarządzać danymi wszystkich użytkowników.
  • Centrum Rejestracji. Tutaj zapisywane będą dane dotyczące posiadanej przez użytkowników waluty oraz historia transakcji.
  • Centrum Analizy Big Data. Będzie ono odpowiedzialne za sposób działania waluty oraz analizę danych na potrzeby organów bezpieczeństwa i banku centralnego. Ma to ułatwić tym instytucjom odpowiednio – wykrywanie przestępstw finansowych oraz lepszą koordynację polityki monetarnej.

Pojawiły się również informacje mówiące o tym, że system DCEP składać się będzie jednak z czterech elementów (centralnego systemu zarządzania, systemu wydawania waluty, systemu kontroli jej podaży oraz terminala walutowego). Niezależnie od ostatecznej konstrukcji technicznej e-juana, funkcje które wykonywać będzie system pozostaną takie same.

Utrzymywanie przez władze Chin, że zbieranie i analiza tak ogromnej ilości danych ma na celu jedynie walkę z terroryzmem oraz zapobieganie nadużyciom finansowym jest co najwyżej częścią prawdy. Po pierwsze, tak duży stopień jawnej inwigilacji uczestników systemu e-CNY z góry zniechęci ewentualnych terrorystów do dokonywania za jego pomocą płatności. Natomiast aktorzy o wysokim stopniu zaawansowania organizacyjnego, posiadający czasem wsparcie organów państwowych będą go w stanie obejść. Nie będzie to łatwe, jednak przy odpowiednim zapleczu możliwe jest wytworzenie/zakupienie fałszywego dokumentu tożsamości, na który zostanie założone np. zagraniczne konto bankowe oraz zarejestrowany chiński telefon komórkowy. Z kolei mniej zaawansowane organizacje terrorystyczne korzystać będą z innych źródeł finansowania – np. gotówki lub kryptowalut.

Podobnie sprawa wygląda ze zwalczaniem prania brudnych pieniędzy – monitorowanie miliardów transakcji w poszukiwaniu tych podejrzanych przypomina szukanie igły w stogu siana, ma niską skuteczność i pozwala najczęściej „wyłowić” jedynie małych graczy lub oszustów skarbowych. Natomiast zorganizowane grupy przestępcze lub bogate osoby będą w stanie opracować zaawansowany schemat wprowadzania nielegalnych środków do obiegu (lub zrobią to za granicą, gdzie nie będzie używany e-CNY). Obrazuje to chociażby przykład słynnego rosyjskiego laundromatu, w którym w pranie brudnych pieniędzy zaangażowane były czołowe światowe banki, posiadające ogromne zespoły AML (odpowiedzialne za monitorowanie transakcji i zwalczanie nadużyć finansowych).

Wszystko to pozwala przypuszczać, że prawdziwe powody, dla których e-CNY posiadać będzie narzędzia do monitorowania transakcji i użytkowników na niespotykaną do tej pory skalę są inne:

  • Kontrola nad obywatelami w celu utrzymania władzy i stabilności wewnątrz Komunistycznej Partii Chin. Bank centralny będzie np. w stanie odciąć dysydenta od dostępu do środków, aby ukarać go lub wymóc na nim pożądane działanie. Już teraz w ramach Banku Ludowego Chin działa specjalny zespół – Centralna Komisja ds. Inspekcji Dyscyplinarnej, która zajmuje się w szczególności tropieniem korupcji politycznej nadużyć władzy.
  • Podwyższenie ściągalności podatków i ograniczenie szarej strefy (przy pomocy algorytmów AI monitorujących transakcje).
  • Rozbudowa możliwości zarządzania polityką monetarną. Posiadając dokładne dane dotyczące obiegu e-juana, bank centralny będzie mógł podnieść skuteczność prowadzenia polityki monetarnej. W szczególności dotyczy to utrzymania odpowiedniego kursu juana w stosunku do innych walut w celu poprawy konkurencyjności chińskiego eksportu kosztem innych państw. Szerzej pisaliśmy o tym w artykule dotyczącym wojen walutowych. Dodatkową korzyścią dla Banku Ludowego Chin będzie posiadanie dokładnych danych dotyczących podaży i przepływu pieniędzy w celu utrzymania inflacji na odpowiednim poziomie.
  • Stworzenie kolejnych narzędzi oddziaływania geoekonomicznego. W przypadku ekspansji e-CNY do innych krajów i jego upowszechnienia za granicą (np. w państwach zaangażowanych w inicjatywę OBOR) można sobie wyobrazić chociażby dwa sposoby oddziaływania związane z posiadaniem przez Chiny informacji finansowych o dokonywanych transakcjach. Po pierwsze DCEP posiada możliwość odpowiedniego „zaprogramowania” elektronicznego juana. Organ nadzorujący system jest w stanie spowodować, że pieniądze „znikną” z portfela, oraz nałożyć ograniczenia na transakcje i sposób użycia waluty. Daje to dodatkowe możliwości prowadzenia wojny walutowej, czy wręcz ekonomicznej. Drugi sposób polega na ulepszeniu kontroli nad chińskimi inwestycjami zagranicznymi. Chiny znane są z prowadzenia polityki handlowej oraz inwestycyjnej mającej na celu osiągnięcie określonych korzyści geopolitycznych lub nawet bezpośrednie wsparcie danej opcji politycznej. Za pomocą e-CNY Pekin będzie mógł dokładnie kontrolować jak wydatkowane są środki w państwach będących odbiorcami jego pomocy finansowej.

Żadna instytucja nie posiadała jeszcze tak dużego dostępu do danych finansowych obywateli jak będzie to miało miejsce w przypadku e-CNY i Banku Ludowego Chin.

E-CNY jest elementem rywalizacji geoekonomicznej pomiędzy USA i Chinami

Powstanie e-CNY można również analizować z perspektywy rywalizacji pomiędzy USA, a Chinami. W starciu tym obie strony wykorzystują m.in. narzędzia geoekonomiczne dla osiągnięcia korzyści geopolitycznych. Pekin od lat z powodzeniem stosuje tą metodę. Natomiast w coraz większym stopniu po geoekonomię sięga również Waszyngton (nakładając sankcje, bariery handlowe, czy osłabiając dolara). Nasilenie się rywalizacji na polu gospodarczym pomiędzy tymi państwami wynika z dwóch powodów:

  • Braku lepszej alternatywy. Starcie militarne lub nawet tzw. „proxy war” pomiędzy USA, a Chinami pociąga za sobą ogromne ryzyko i koszty. Ponadto, Chiny nie są obecnie w stanie całościowo podważyć dominacji militarnej Stanów Zjednoczonych. Mogą to robić jedynie punktowo i w wybranych rejonach świata (np. na Morzu Południowochińskim). Z kolei dyplomacja ma swoje ograniczenia. W tej sytuacji geoekonomia wydaje się być atrakcyjnym sposobem oddziaływania na przeciwnika.
  • Dużej ilości dostępnych narzędzi geoekonomicznych. Zarówno Chiny jak i USA posiadają olbrzymie rynki zbytu, siłę nabywczą, zasoby naturalne, technologie oraz operujące globalnie przedsiębiorstwa. Natomiast polityka handlowa, inwestycyjna, sankcyjna czy monetarna Pekinu i Waszyngtonu może mieć znaczny wpływ na poziom rozwoju innych krajów. Daje im to olbrzymie możliwości oddziaływania na inne kraje.

Dodatkowo, Chińczycy są świadomi tego, że gospodarki USA i Japonii są w dużym stopniu powiązane z ich własną ekonomią. Wiele państw azjatyckich jest ponadto wręcz uzależnionych gospodarczo od Pekinu. Takie przeświadczenie skłania Państwo Środka do podejmowania bardziej agresywnych działań. Wynika to z przekonania, że USA nie wypełnią swoich zobowiązań sojuszniczych, a inne państwa nie zdecydują się na eskalację sporu w obawie przed negatywnymi konsekwencjami gospodarczymi. Z kolei w Stanach narasta w ostatnich latach przekonanie o konieczności wykorzystywania polityki zagranicznej w celu wewnętrznej odbudowy gospodarczej.

W związku z nasilającą się rywalizacją geoekonomiczną pomiędzy USA, a ChRL, obie strony starają się zniwelować przewagę rywala. Siła gospodarcza Stanów Zjednoczonych wynika m.in. z wpływu polityki monetarnej Fedu na światową gospodarkę. Z kolei jej mechanizmami transmisji są zdolność amerykańskiego banku centralnego do wpływania na koszty zadłużania się innych państw oraz amerykański dolar. Jego status jako globalnej waluty rezerwowej zapewnia USA:

  • Większą siłę nabywczą waluty w czasach kryzysu ekonomicznej (w okresie recesji kapitał ma tendencję do „płynięcia” w stronę dolara).
  • Mniejszy koszt zaciągania i obsługi zadłużenia.
  • Możliwość zadłużania się we własnej walucie.
  • Utrzymywanie niekorzystnego bilansu handlu zagranicznego oraz znacznych deficytów budżetowych.
  • Lepszą możliwość egzekwowania sankcji finansowych.

Wprowadzenie e-CNY ma więc na celu ograniczenie roli dolara oraz oddziaływania USA na światowy system finansowy. Przyczyniłoby się to do zmniejszenia wpływów Stanów Zjednoczonych w Azji, uczynienia Pekinu mniej podatnym na presję geoekonomiczną ze strony Waszyngtonu oraz rozbudowało zdolności oddziaływania ekonomicznego Państwa Środka. Na jednej z konferencji w 2018 roku w Nowym Jorku Yao Qian, ówczesny dyrektor Instytutu Badań nad Walutą Cyfrową określił e-CNY właśnie jako element „the Next War”. Nawiązał w ten sposób do artykułu w magazynie The Economist, w którym dyskutowano nad rolą technologii w rywalizacji pomiędzy USA, a Chinami.

Więcej o konsekwencjach wprowadzenia e-juana dla światowego systemu finansowego, prymatu dolara i bezpieczeństwa ekonomicznego Polski w drugiej części artykułu, która będzie dostępna jeszcze w tym tygodniu.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Back To Top