Czym zajmuje się Biuro Spraw Wewnętrznych Policji? Czyli dlaczego wewnętrzne organy kontroli w służbach nie działają. Cz. 1

Biuro Spraw Wewnętrznych Policji

Paradoksem pracy w służbach jest to, że przynajmniej część funkcjonariuszy staje się po pewnym czasie do bólu cyniczna i pozbawiona złudzeń, co do funkcjonowania państwa. Pomimo tego, że wstępując do służby cechował ich idealizm, po pewnym czasie dochodzą oni do przekonana o tym, że tak naprawdę liczą się interesy poszczególnych grup, asprawiedliwość i racja stanu schodzą na dalszy plan.

Jednym z wielu źródeł takiego stanu rzeczy jest sposób w jaki działają organy kontroli wewnętrznej w poszczególnych służbach. Dziś przyjrzymy się funkcjonowaniu największego z nich – Biura Spraw Wewnętrznych Policji. W pierwszej części artykułu przedstawimy Wam prawdziwąhistorię funkcjonariusza, którego sprawą zajmowali się „bezpieczniacy”. Następnie postaramy się zdiagnozować problemy dotyczące ich pracy, a w dalszej kolejności zastanowimy się nad ich przyczynami, oraz potencjalnymi rozwiązaniami.

Historia pewnego funkcjonariusza

Bartek przebywał właśnie na zwolnieniu, gdy do jego domu zapukało Biuro Spraw Wewnętrznych. Przedstawiło szereg zarzutów, z których najpoważniejszy dotyczył korupcji, a następnie zatrzymało go na 48 godzin. Udało się uniknąć zakucia w kajdanki, lecz nie był to widok na jaki była przygotowana rodzina policjanta. Zatrzymanego przewieziono na przesłuchanie do prokuratury w Poznaniu. Był on doświadczonym funkcjonariuszem operacyjnym Centralnego Biura Śledczego.

Praca Bartka polegała w dużej mierze na pozyskiwaniu informacji dotyczących działalności przestępczości zorganizowanej. Jednym z obszarów jego odpowiedzialności był nadzór nad agencjami towarzyskimi, które uczestniczyły m.in. w handlu żywym towarem. W związku z tym, udało mu się pozyskać do współpracy ponad trzydziestu pracowników „burdeli”. W trakcie rozmów źródła wspominały, że część ich klientów była przedstawicielami władzy sądowniczej i organów ścigania. Bartek nie interesował się tym za bardzo, uznając że korzystanie z usług prostytutek jest sprawą prywatną.

Jego podejście zmieniło się jednak wtedy, gdy uzyskał informacje mówiące o tym, że prokuratorzy i sędziowie nie płacą za usługi. Są też hucznie przyjmowani przez właścicieli, którzy liczą w ten sposób na osiągnięcie własnych korzyści. Naczelnik wydziału Bartka zdecydował o wszczęciu sprawy operacyjnej, której celem było rozpoznanie skali korupcji wśród lokalnych sędziów, prokuratorów i prawników. Wiedza operacyjna funkcjonariuszy wskazywała na to, że zataczała ona szerokie kręgi.

W pewnym momencie, zupełnie niezależnie, tematem nadużyć w wymiarze sprawiedliwości i organach ścigania zaczęły interesować się lokalne media. Do prokuratury od pewnego czasu docierały przecieki mówiące o tym, że również CBŚ prowadzi czynności operacyjne w tym zakresie. Założono więc, że informacje na temat jednego z prokuratorów, którego działalność opisali dziennikarze, musieli przekazać funkcjonariusze. Postanowiono doprowadzić do spotkania pomiędzy policjantami z wydziału, który prowadził działania związane z korupcją w wymiarze sprawiedliwości i organach ścigania, a prokuratorami. W jego trakcie wywiązała się kłótnia. Ingerencji w prowadzone przez CBŚ sprawy najostrzej sprzeciwiał się Bartek, który stwierdził, że żaden oskarżyciel nie będzie mówić mu, co ma robić.

Wszystko wskazuje na to, że na dalsze losy wspomnianego funkcjonariusza wpłynęła w głównej mierze osobista chęć zemsty jednego z prokuratorów. Według części uczestników spotkania miał on powiedzieć po jego zakończeniu: „Nieważne co, ale coś się na niego znajdzie”. Większość osób, które pracowały kiedyś w służbach mundurowych wie, że osobiste porachunki i sympatie są tam bardzo istotnym czynnikiem determinującym politykę kadrową. Wykorzystywanie lub nawet przekraczanie uprawnień, wiążących się z danym stanowiskiem do osobistych „gierek” nie należy do rzadkości.

Jest to jeden z czynników wpływających na to, że najlepiej w takim środowisku odnajdują się osoby „bierne, ale wierne”. Dobrze funkcjonujące organizacje premiują za to osoby pracowite, posiadające pomysły i wizję, którą to są w stanie wcielić w życie. W służbach jest z reguły na odwrót – stawia się na „wyrobników”. Funkcjonariusze podsumowują to nawet czasem słowami: „za nic nie robienie jeszcze nikt pracy nie stracił”. Oczywiście można znaleźć wyjątki od nakreślonych przez nas reguł, lecz ogólna kultura organizacyjna jest właśnie taka. Skutkuje to również tym, że w każdej służbie istnieje spora grupa zdolnych pracowników, których potencjał jest wykorzystywany jedynie w niewielkim stopniu. Hamuje ich złe zarządzanie, utrata motywacji, czy brak możliwości rozwoju.

Prokurator, z którym Bartek pokłócił się wcześniej na spotkaniu wszczął przeciwko niemu sprawę. Oskarżyciel miał przy tym zapewne poparcie całego środowiska prawniczego, którego przedstawicielom zależało na tym, aby prawda dotycząca korupcji nie wyszła na jaw. Głównym zarzutem kierowanym wobec policjanta było rzekome otrzymywanie przez niego łapówek od właściciela agencji towarzyskiej, który miał oczekiwać w zamian za to protekcji. Oskarżenie oparte było na zeznaniach jednego świadka, który był przestępcą przebywającym w areszcie i mającym postawione zarzuty.

Według policjantów jeden z prawników posiadających kontakty w prokuraturze i sądownictwie zlecił zbieranie materiałów obciążających Bartka znanej osobie podającej się za detektywa, lecz nie mającej tak naprawdę licencji na wykonywanie tej profesji. To właśnie jemu udało się znaleźć osobę skłonną złożyć zeznania wymierzone w funkcjonariusza CBŚ. Był to przestępca, który przebywał w tamtym czasie w areszcie. Nie dopuszczano do niego nawet rodziny, a pomimo tego umożliwiono mu spotkanie z pseudo-detektywem. Świadek wskazywał także w jednym z pism, że w zamian za zeznania obiecano mu złagodzenie kary.

Co ciekawe, pseudo-detektyw który zajmował się szukaniem materiałów obciążających Bartka był wcześniej zatrzymywany przez funkcjonariuszy z jego wydziału. Postawiono mu zarzuty posiadania nielegalnej amunicji, oraz zlecania kradzieży aut w celu wyłudzenia odszkodowania. Detektyw bez licencji był więc kolejną osobą posiadającą osobisty motyw, aby mścić się na funkcjonariuszach CBŚ.

Za element uwiarygadniający wszczęcie sprawy przeciwko Bartkowi posłużyła historia jednego z byłych funkcjonariuszy wydziału. Wykonując czynności operacyjne poznał on jedną z prostytutek, w której się następnie zakochał. Zdawał sobie jednak sprawę, że będzie to wykorzystywane przeciwko niemu i może sugerować konflikt interesów. Dlatego zwolnił się ze służby. Po pewnym czasie policjant ożenił się ze wspomnianą pracownicą agencji. W międzyczasie przestała ona świadczyć usługi seksualne i zaczęła pracę w tym samym miejscu jako barmanka. Małżonek często zawoził ją i odbierał z pracy, co posłużyło do „udowodnienia” zbyt zażyłych relacji funkcjonariuszy całego wydział ze wspomnianą agencją.

Prokurator oskarżający Bartka zlecił prowadzenie czynności ABW i BSW. Pierwsza ze służb zajęła się badaniem działalności agencji towarzyskiej, z której właścicielami mieli rzekomo współpracować funkcjonariusze. Sprawdzano również kwestię tego, czy „zabawy” klientów lokalu nie były przepadkiem rejestrowane. Z kolei BSW „przyglądało się” działalności funkcjonariuszy. Spora część zebranych przez obie formacje informacji przeczyła stawianym policjantom oskarżeniom.

Jednak „wewnętrzni” starali się przede wszystkim „zadowolić górę”. Nawet kosztem rzetelnego wyjaśnienia sprawy. Żaden z „bezpieczniaków” nie zdobył się na to, aby głośno powiedzieć, że materiał dowodowy przeczy wersji przedstawionej przez prokuraturę. Nie dano również możliwości obrony samym funkcjonariuszom wydziału Bartka. Ich tłumaczenia mogłyby przecież rzucić zupełnie nowe światło na prowadzoną sprawę. BSW czuło, że przyjęta przez prokuraturę wersja wydarzeń jest tą „jedynie słuszną” i nie ma sensu ryzykować własnej kariery w imię sprawiedliwości.

Co więcej, „wewnętrzni” posunęli się nawet do tego, aby przetrzymywać w odosobnieniu dziewczyny pracujące w agencji w celu skłonienia ich do składania zeznań mających świadczyć o tym, że Bartek korzystał z usług płatnego seksu. Podczas zatrzymania prostytutek skonfiskowano także ich prywatne rzeczy, których nigdy im nie zwrócono. Zdjęcia z pozyskanych w ten sposób telefonów posłużyły do tego, aby uwiarygodnić wersję prokuratury, która starała się przedstawić pracę operacyjną funkcjonariuszy CBŚ jako „układ” z właścicielami agencji towarzyskiej. Fotografie policjantów wyciągnięte z ich akt osobowych BSW zestawiało np. z obrazami z imprez odbywających się w lokalu. Pochodziły one z komórek dziewczyn tam pracujących.

W taki sposób konstruowano prezentacje materiałów zebranych w sprawie Bartka, podczas gdy wątek korzystania z usług prostytutek przez przedstawicieli środowiska prawniczego kompletnie pominięto. „Wewnętrzni” nie rozumieli lub nie chcieli zrozumieć na czym polega praca operacyjna. Szybko weszli w posiadanie akt spraw prowadzonych przez oskarżonych funkcjonariuszy CBŚ. W ten sposób pozyskali wiedzę dotyczącą tożsamości informatorów, z którymi to zaczęli się spotykać. Nie silili się przy tym na to, aby „zalegendować” przed źródłami swoje pytania, czy powód udziału w rozmowie. Jednocześnie podważali uczciwość i kompetencje policjantów spotykających się ze współpracownikami. Rezultatem działań BSW było uzyskanie bardzo wątpliwego materiału procesowego przy jednoczesnej utracie przez CBŚ wielu informatorów.

Po roku i czterech miesiącach od wszczęcia śledztwa, prokurator je prowadzący wyłączył się z niego powołując się na chęć zachowania bezstronności (przyszło mu to do głowy po blisko półtorej roku!). Następnie wykluczył materiały przeczące oskarżeniom stawianym Bartkowi z dokumentacji sprawy. Resztę przekazał do prokuratury w Poznaniu. Otrzymała ona materiał dowodowy oparty w znacznej mierze na słowach znalezionego przez pseudo-detektywa świadka, oraz wymuszonych przez BSW zeznaniach prostytutek.

Obrońcy Bartka udało się doprowadzić jednak do tego, aby sprawa była rozpatrywana w Legnicy. Tamtejszy sąd uniewinnił zarówno jego jak i jego kolegę – byłego funkcjonariusza, który ożenił się z prostytutką, ze wszystkich stawianych im zarzutów. Sąd wydał przy tym druzgocącą opinię dotyczącą działania w tej sprawie prokuratury, BSW i ABW. Wskazał m.in. na szereg uchybień popełnionych w trakcie śledztwa:

  • Odwoływanie przez świadków zeznań, które ich zdaniem zostały wymuszone lub zmanipulowane.
  • Lekceważenie zeznań blisko 70 świadków, z których żaden nie potwierdził stawianych policjantom zarzutów.
  • Dopuszczenie do spotkania pseudo-detektywa ze świadkiem, który miał przebywać w izolacji.

Po oczyszczeniu z zarzutów w roku 2007 (po czterech latach od zatrzymania!) Bartek złożył zawiadomienie na działania prokuratury. Po pół roku śledztwo umorzono. Zarzuty korupcyjne postawiono za to sędziemu, który rozstrzygał w jego sprawie w Legnicy. Funkcjonariusza odwiedził też ówczesny szef CBŚ – Paweł Wojtunik, który namawiał go do wycofania zawiadomienia. Nie uznał jednak za stosowne, aby wcześniej chociażby wysłuchać wersji niesłusznie oskarżonego policjanta. Został on pozostawiony sam sobie. Nie mógł liczyć na lojalność ze strony przełożonych, a przynajmniej kierowanie się przez nich zasadą domniemania niewinności.

Śledztwa przeciwko trzem sędziom, wobec których koledzy z wydziału Bartka zgromadzili na tyle silny materiał dowodowy, że zdecydowano się na uchylenie im immunitetu i aresztowania, zostały umorzone lub zakończyły się uniewinnieniami. Badania korupcji w wymiarze sprawiedliwości i organach ścigania przez lokalną delegaturę CBŚ zaniechano. Funkcjonariusze czuli się zastraszeni. Pomimo uniewinnienia Bartka, a także wskazania przez sąd na szereg uchybień ze strony prowadzących śledztwo nikt z prokuratury, ani BSW nie poniósł z tego tytułu konsekwencji służbowych.

Do podobnych sytuacji dochodzi od czasu do czasu w każdej ze służb. Jedne z nich mają mniej dramatyczny przebieg – kończą się jedynie zmuszeniem funkcjonariusza do odejścia ze służby. Inne, mają znacznie poważniejsze konsekwencje – niesłusznie oskarżona osoba trafia do aresztu, co bezpowrotnie zmienia już nie tylko jego życie zawodowe, lecz również osobiste. Wspólnym mianownikiem wszystkich podobnych spraw jest to, że uczciwi i najczęściej wyróżniający się funkcjonariusze, kierując się poczuciem misji narażają się grupie osób posiadających wspólne interesy. Dąży ona następnie do dokonania osobistej zemsty, wykorzystując przy tym swoją uprzywilejowaną pozycję. Jednostka jest wtedy z reguły bezbronna w starciu z „systemem”.

Podobne przykłady odnajdujemy również w biznesie. Jednym z ostatnich jest chociażby historia zatrzymania Przemysława Krycha, który w areszcie spędził kilka miesięcy, a zarzuty przeciwko niemu nie potwierdziły się. Twierdzi on również, że stosowano wobec niego przeróżne formy nacisku w celu zmuszenia go do złożenia fałszywych zeznań. Daje to podstawy do twierdzenie, że organy kontrolne nie działają w sposób prawidłowy, a nadużywanie władzy wobec osób niewygodnych jest problemem systemowym. Postaramy się to zilustrować na przykładzie Biura Spraw Wewnętrznych Policji.

Powołanie Biura Spraw Wewnętrznych Policji

Zapobieganie podobnym sprawom jak ta, której bohaterem był Bartek, oraz zwalczanie współpracy funkcjonariuszy z przestępcami miały należeć do głównych zadań BSW Policji. W latach 90-tych podejrzenia o korupcję w tej formacji pojawiały się na porządku dziennym. Zdawali sobie z tego sprawę szczególnie pracownicy tworzonych od roku 1994 Biur do Walki z Przestępczością Zorganizowaną. Na podstawie docierających do nich informacji oraz własnych doświadczeń przypuszczali oni, że część z ich kolegów przeszła „na drugą stronę barykady”. Zdarzało się też, że po przekazaniu sprawy do prokuratury, zaczynało dochodzić do „dziwnych rzeczy”. W ich rezultacie niektóre śledztwa były albo umarzane, albo podejrzanych uniewinniano.

W związku z tym, w niektórych Biurach zaczęto prowadzić nawet oddzielne sprawy, w ramach których funkcjonariusze zbierali wiedzę operacyjną dotyczącą policjantów, sędziów i prokuratorów współpracujących z przestępcami. Powstały również specjalne zespoły krajowe, zajmujące się koordynacją takich działań. Należy pamiętać, że założeniem przyświecającym „starym PZ-tom” było to, „aby wiedzieć”. Funkcjonariusze koncentrowali się na wypełnieniu pustki informacyjnej dotyczącej działalności świata przestępczego, która w tamtych czasach była ogromna.

Oznaczało to konieczność rozbudowy pracy operacyjnej, zakładającej wykorzystywanie przestępców w charakterze źródeł. Była to gra, w ramach której obie strony dążyły do zmanipulowania siebie nawzajem w celu osiągnięcia określonych korzyści. Policjanci chcieli uzyskać jak najwięcej informacji, a następnie podejmować na tej podstawie działania skierowane przeciwko określonym przestępcom. Informatorzy z kolei liczyli na to, że użyją funkcjonariuszy do uzyskania ochrony przed wymiarem sprawiedliwości lub eliminacji konkurencji.

Dlatego praca operacyjna wymaga dokładnej weryfikacji uzyskiwanych informacji, a także doświadczenia i umiejętności ze strony prowadzącego źródło. Wraz z postępami w rozpracowywaniu przestępczości zorganizowanej, coraz bardziej oczywistym stawała się więc potrzeba systemowego zwalczania nieuczciwych policjantów współpracujących z bandytami, a także ochrony tych, którzy z racji wykonywanych zadań narażeni są na pomówienia z ich strony. Odpowiedzią miało być właśnie utworzone 27 marca 1998 roku Biuro Spraw Wewnętrznych Komendy Głównej Policji. Pomysł nie był zły. Wykonanie okazało się znacznie gorsze. Opowiemy o tym szczegółowo już jutro.

Jak Wam się podobała pierwsza część artykułu? W drugiej odsłonie omówimy jakie są naszym zdaniem główne objawy złego funkcjonowania BSW. Z kolei w trzeciej części tekstu zastanowimy się nad tym, z czego wynikają przedstawione wyżej problemy, oraz co należałoby zmienić, aby je rozwiązać.

Możecie z nami porozmawiać za pośrednictwem naszego profilu na twitterze lub poprzez maila: info@bezpieczenstwoistrategia.com. Zapiszcie się też na wysyłany przez nas co tydzień newsletter. Zawiera on informacje o nowych artykułach oraz ekskluzywne i prawdziwe anegdoty ze świata wojska i służb mundurowych.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Back To Top