Czy Polska powinna przygotowywać się na przyjęcie kolejnej fali uchodźców z Ukrainy?

Odkąd zaczęliśmy przygodę z blogowaniem „poznaliśmy” w sieci wiele ciekawych osób. Jedną z nich jest Ariel Drabiński, który od dłuższego czasu podnosi kwestię negatywnych zmian demograficznych, jakich doświadcza Ukraina. W skrócie: wojna znacznie przyspieszyła wyludnianie się tego kraju, a także ruchy migracyjne tamtejszych obywateli.

My na demografii się nie znamy. Dlatego właśnie zdecydowaliśmy się oddać na blogu „głos” Arielowi. Przybliży on Wam procesy demograficzne zachodzące obecnie na Ukrainie, a także ich implikacje dla Polski w postaci kolejnej, nadchodzącej fali migracyjnej. Zdajemy sobie przy tym sprawę, że wiąże się ona z wieloma zagrożeniami.

Należą do nich m.in. potencjalny wzrost przestępczości, ryzyko kontrwywiadowcze związane z tym, że wśród uchodźców znajdują się także współpracownicy ukraińskich służb, czy też ewentualność nasilenia się w Polsce sporów na tle historycznym. Po zakończeniu wojny do naszego kraju będą zaś napływać byli żołnierze, na których psychice wojna bez wątpienia pozostawi trwały ślad.

Uważamy jednak, że wszystkie te problemy są do rozwiązania, a potencjalne korzyści związane z migracją z Ukrainy uzasadniają starania na rzecz przezwyciężenia wiążących się z nią trudności. Zgadzamy się więc z Arielem w tym, że napływ uchodźców zza wschodniej granicy stanowi przede wszystkim ogromną szansę na oddalenie od Polski widma kryzysu demograficznego.

Ponowny wybuch wojny na Ukrainie w lutym tego roku sprawił, że Polska stanęła przed bezprecedensowym w jej najnowszej historii wyzwaniem demograficznym. Nasz kraj musi się zmierzyć z bardzo dużą falą migracyjną. Zastanówmy się więc nad tym, jak naprawdę wygląda napływ uchodźców zza wschodniej granicy i co nas czeka w tym aspekcie w przyszłości.

Sytuacja demograficzna Ukrainy przed rosyjską inwazją z lutego 2022 r.

W 2020 roku na Ukrainie przeprowadzono badanie z udziałem operatorów telefonii komórkowej, dotyczące liczby ludności tego kraju. Pokazało ono, że na terenie państwa przebywało wtedy 37,3 mln osób. Szczegółowa struktura populacji prezentowała się następująco:

  • 5 744 200 osób stanowiły dzieci poniżej piętnastego roku życia.
  • 25 289 400 osób znajdowało się pomiędzy piętnastym, a sześćdziesiątym piątym rokiem życia.
  • 6 266 400 osób stanowili ludzie powyżej sześćdziesiątego piątego roku życia.

W latach 2020-2021 różnica pomiędzy zgonami, a urodzeniami na Ukrainie przekroczyła ponadto 500 000 mieszkańców. Stąd, można przypuszczać, że w dniu wybuchu wojny z Rosją liczba ludności Ukrainy nie przekraczała 37 milionów osób. Kraj już wtedy cierpiał więc na problemy demograficzne, które uległy jeszcze znacznemu nasileniu w związku z inwazją Moskwy.

Migracja wewnętrzna na Ukrainie

Najważniejszym obecnie celem migracji uchodźców z Ukrainy jest… sama Ukraina. W zachodnich regionach tego państwa przebywa obecnie bowiem ponad 8 milionów uchodźców wewnętrznych. Niezwykle istotne jest jednak to, że aż 44% z nich rozważa zmianę miejsca pobytu ze względu na postępującą skalę kryzysu humanitarnego na zachodniej Ukrainie.

Oczywistym jest więc, że miejscem docelowym potencjalnej migracji wspomnianych osób nie będzie Ukraina wschodnia, a państwa ościenne. Oznacza to, że niebawem Unię Europejską czeka kolejna fala migracji, która może osiągnąć nawet poziom 4 mln osób. Co ich motywuje do dalszej ucieczki? Przede wszystkim bieda, głód, niedobór mieszkań i brak perspektyw edukacji dla dzieci.

To właśnie ta ostatnia kwestia może przesądzić o tym, że kolejna fala uchodźców rozpocznie się w połowie lipca, w okresie przerwy w nauce. Przewiadywanie to opiera się oczywiście na założeniu, że w międzyczasie na froncie nie dojdzie do przełamania.

Warto ponadto zwrócić uwagę na badanie przeprowadzone przez Kijowski Międzynarodowy Instytut Socjologii w dniach od 3 do 18 maja. Wynika z niego że:

  • 57,1% kobiet nie wiąże przyszłości swoich dzieci z Ukrainą, jeśli wojna będzie się przedłużać.
  • 45,3% kobiet nie wiąże przyszłości swoich dzieci z Ukrainą w przypadku zawarcia rozejmu z Rosją.
  • 23,2% kobiet nie chce wychowywać dzieci na Ukrainie nawet jeśli Rosja skapituluje i stanie się państwem demokratycznym.

Wraz z nastaniem ciężkiej zimy (podczas której zapewne wystąpią problemy z dostawami gazu i ropy, przerwy w dostawie elektryczności, a także trudności w dystrybucji żywności) wymienione wyżej proporcje ulegną zapewne zmianie. Niestety będzie to raczej zmiana na niekorzyść Ukrainy.

Uchodźcy emigrujący poza granice Ukrainy

Według danych ONZ na dzień 16.06.2022 poza granicami Ukrainy przebywało 5 137 933 uchodźców. Jest to oczywiście liczba szacunkowa, ponieważ nie wszystkie państwa w sposób rzetelny raportują o skali migracji. Co ciekawe, według ONZ państwem przyjmującym największą liczbą Ukraińców uciekających przed wojną jest… Rosja (1 230 800 uchodźców).

Na drugim miejscu zestawienia znajduje się Polska, do której trafiło 1 169 497 przybyszów zza wschodniej granicy (są to dane minimalne, w dużej mierze pokrywające się z liczbą Ukraińców, którzy otrzymali w naszym kraju numer PESEL). Trzecim w kolejności państwem, które przyjęło największą liczbą uchodźców z Ukrainy są Niemcy (780 000 osób).

Natomiast według szacunków Rady Unii Europejskiej w państwach UE i w Mołdawii przebywa obecnie 3,3 mln Ukraińców, uznawanych za uchodźców.

Kim są uchodźcy przybywający do Polski?

Według rejestru PESELw Polsce przebywa obecnie 1 176 830 Ukraińców. Szczegółowa struktura uchodźców prezentuje się następująco:

  • 265 963 osób z tej grupy stanowią kobiet w wieku poniżej 18 lat.
  • 546 341 osób to kobiety w wieku 18-65 lat.
  • 34 128 osób to kobiety w wieku powyżej 65 lat.
  • 264 786 osób stanowią chłopcy poniżej 18 roku życia.
  • 62 371 osób to mężczyźni w wieku 18-65 lat.
  • 94 146 osób to mężczyźni w wieku powyżej 65 lat.

Godnym odnotowania jest ponadto fakt, że już 42% uchodźców w wieku produkcyjnym podjęło w Polsce pracę. Według badania „Uchodźcy z Ukrainy w Polsce”:

  • Średnia wieku uchodźców znajdujących się w wieku produkcyjnym wynosi 38 lat.
  • 63% z nich przyjechało do Polski z dziećmi.
  • 53% posiada wykształcenie wyższe.
  • 56% chce jak najszybciej wrócić na Ukrainę.
  • 44% Ukraińców chce pozostać w Polsce przynajmniej rok.

Prognoza trendów migracyjnych na Ukrainie

Polska doświadcza obecnie pierwszej fali uchodźców, z którą państwo poradziło sobie w sposób względnie skuteczny. Nieuniknione są jednak kolejne ruchy migracyjne:

  • W przypadku przedłużania się wojny, na zachodniej Ukrainie pogłębiać się będzie kryzys humanitarny. Nieunikniona jest więc migracja uchodźców wewnętrznych do Państw UE. Rozpocznie się ona przed końcem lata, a swoje apogeum osiągnie w miesiącach zimowych.
  • Po zakończeniu wojny do przebywających w Polsce ukraińskich rodzin zaczną dołączać mężczyźni: mężowie, bracia, czy dorośli synowie. Wybór emigracji będzie dla nich o tyle prostszy, że nie będą oni musieli udawać się w nieznane, tylko do osiedlonych już na terytorium RP bliskich. Podobny proces odnotowano w pierwszych dniach wojny. Według danych Straży Granicznej zdecydowana większość uchodźców z tego okresu przybywała do swoich krewnych, którzy osiedlili się wcześniej w Polsce.
  • Tempa nabierać będzie emigracja czysto ekonomiczna. Jej powodem będzie kryzys gospodarczy na Ukrainie, który przyczyni się do zubożenia tamtejszego społeczeństwa. Już przed wojną PKB per capita w tym kraju wynosiło jedynie 3115 dolarów, co jest wynikiem znacznie niższym od średniej europejskiej.

Wystąpienie kolejnej fali migracyjnej pochodzącej z terenów Ukrainy jest nieuniknione niezależnie od ostatecznego wyniku wojny, czasu jej trwania i intensywności. Wspomniane czynniki będą miały jedynie wpływ na skalę napływu uchodźców.

O estymację finalnej liczby uchodźców pokusił się Profesor Maciej Duszczyk oraz Paweł Kaczmarczyk w ramach pracy „Wojna i migracja: napływ uchodźców wojennych z Ukrainy i możliwe scenariusze na przyszłość”. Przekonują oni, że w zależności od przebiegu wojny za prawdopodobne należy uznać trzy scenariusze:

  1. Przybycie 1 750 000 osób, jeśli konflikt zakończy się szybko i na warunkach dogodnych dla Ukrainy.
  2. Napływ 3 120 000 osób w przypadku przedłużającej się wojny.
  3. Emigracja 3 400 000 osób, w razie gdyby wojna za wschodnią granicą miała charakter wyniszczający, a jej intensywność utrzymała się na wysokim poziomie przynajmniej do I połowy 2023.

Zdaniem Ariela, prawdopodobieństwo tego, aby finalna liczba uchodźców trafiających do Polski okazała się niższa od 2,5mln osób jest skrajnie niskie. Stąd, niezbędne jest rozpoczęcie debaty na temat osadnictwa i integracji Ukraińców w ramach polskiego społeczeństwa. Jako państwo nie jesteśmy bowiem obecnie przygotowani na to wyzwanie od strony prawnej, ani instytucjonalnej.

Należy jednak pamiętać o tym, że sukces tego procesu może oddalić kryzys demograficzny w naszym kraju o przynajmniej dekadę. Wojna będzie za to miała tragiczne skutki dla samej Ukrainy, której liczba ludności może w roku 2030 spaść nawet do poziomu 30 mln. Utrudni to odbudowę gospodarki tego kraju, a także utrzymywanie wystarczająco licznej i zdolnej do obrony kraju armii.

Dlatego oprócz przemyślanej polityki wewnętrznej, również polityka zagraniczna RP na kierunku ukraińskim powinna brać pod uwagę znacznie szerszy zakres wyzwań, z którymi będzie się musiał mierzyć Kijów w nadchodzących latach. Już teraz należy to uwzględnić w ewentualnych planach Polski dotyczących odbudowy Ukrainy.

Tekst przygotował Ariel Drabiński we współpracy z naszą „paką”.

Możecie z nami porozmawiać za pośrednictwem:

Zapiszcie się też na wysyłany przez nas co tydzień newsletter. Zawiera on komentarz do wydarzeń bieżących oraz ekskluzywne i prawdziwe anegdoty ze świata wojska i służb mundurowych.

0 0 votes
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
Back To Top