Czy Europę czeka kryzys migracyjny, podsycany przez W. Putina?

Migranci na granicy z Polską

Ariel Drabiński spodziewa się, że w 2023 r. Europę może czekać potężny kryzys migracyjny. Jego obawy wynika z możliwości gwałtownego wzrostu napływu uchodźców z trzech różnych kierunków jednocześnie. Co ciekawe, w każdym z tych regionów istotną rolę w nawarstwianiu się problemów odgrywa Rosja.

Dlatego przygotowaliśmy dla Was tekst, w którym bazując na informacjach Ariela wskazujemy na kumulację czynników mogących wywołać odpływ ludności z terenów Ukrainy, Rosji, a także Afryki Północnej i Bliskiego Wschodu.

Obecna sytuacja migracyjna na Ukrainie

Szczegółowe prognozy dotyczące możliwego napływu migrantów z Ukrainy do Polski, a także wyzwań związanych z ich integracją, przedstawiliśmy już w poprzednich artykułach. Dlatego teraz ograniczymy się jedynie do przedstawienia najnowszych informacji z tego obszaru.

We wrześniu 2022 r. na Ukrainie przebywało około 7 milionów uchodźców wewnętrznych. Są to osoby, które już opuściły swoje domy, jednak nadal przebywają na terytorium kraju ojczystego. Możemy domniemywać, że przynajmniej cześć z nich ruszy w niedługim czasie w kierunku Europy.

Wynika to z pogarszającej się jakości życia na Ukrainie, spowodowanej rosyjskimi atakami na obiekty infrastruktury krytycznej. Najnowsze doniesienia wskazują na to, że uszkodzeniu uległo 40% sieci energetycznej kraju i 30% wszystkich elektrowni.

Opracowano również plany ewakuacji Kijowa na wypadek przerwania dostaw energii elektrycznej do miasta. Ukraińskie władze apelują ponadto do rodaków przebywających za granicą o to, aby ci nie wracali do kraju przed końcem zimy.

Dwa możliwe scenariusze rozwoju wypadków na Ukrainie

Zdaniem Ariela, istnieją dwa najbardziej prawdopodobne scenariusze rozwoju sytuacji migracyjnej na Ukrainie. Ten pozytywny zakłada, że Rosji zabraknie sił i środków do kontynuacji ataków na obiekty infrastruktury energetycznej Ukrainy. W takim wypadku możemy spodziewać się fali uchodźców na poziomie 2 mln.

Takie szacunki usłyszał radny Sejmiku Województwa Dolnośląskiego P. Wild od ukraińskich polityków podczas swojej niedawnej podróży na Wschód. Większym optymistą jest za to czeski Minister Spraw Wewnętrznych – V. Rakušan, który twierdzi że do UE może przybyć dodatkowe 700 tys. uchodźców pochodzących z Ukrainy.

Scenariusz negatywny zakłada z kolei, załamanie się infrastruktury energetycznej kraju i ewakuację Kijowa. Wówczas napływ migrantów zza wschodniej granicy RP do Europy byłby zapewne znacznie większy niż 2 mln. osób. Trudno jest jednak dokładnie oszacować wielkość tej fali.

Co istotne na dzień 15.11.2022 liczba uchodźców, którzy opuścili Ukrainę, wynosi aż 7 843 714 osób. W związku z tym, przybycie kolejnych dwóch milionów migrantów będzie stanowić nie lada wyzwanie dla państw, które staną się celami ich podróży. Zdolności absorpcyjne poszczególnych krajów nie są bowiem nieograniczone.

Należy również zwrócić uwagę na fakt, że obecna struktura rynku pracy w UE sprzyja dużej aktywizacji zawodowej uchodźców. W zależności od kraju, proces ten przebiega jednak w zróżnicowanym tempie. W Polsce jest on najszybszy. W Niemczech tak dobrze już jednak nie jest.

Bariera językowa jest tam trudniejsza do przeskoczenia. W związku z tym, absorpcja Ukraińców przez niemiecki rynek pracy zajmuje więcej czasu. Od tego, czy migranci będą mogli znaleźć zatrudnienie, czy nie zależy zaś szybkość osiągnięcia przez nich samodzielności.

Tyczy się to zwłaszcza zdolności do opłacania rachunków. Jest to szczególnie istotne w sytuacji szalejącej w Europie inflacji. Wielu gospodarzy z państw UE, którzy zapewniają uchodźcom dach nad głową za darmo lub w zamian za niewielką opłatę może nie być stać na utrzymanie dodatkowych domowników.

Sytuacja migracyjna w rejonie Afryki Północnej i Bliskiego Wschodu

Państwa położone na terenie Afryki Północnej i Bliskiego Wschodu (MENA) są szczególnie podatne na okresowe odpływy ludności do krajów UE. Wynika to m.in. z występowania tam znaczących niedoborów wody pitnej, a także uzależnienia wielu obszarów Afryki Północnej i Bliskiego Wschodu od importu żywności.

Spodziewane niedobory wody pitnej na świecie w 2040.
Źródło: Biuro Narodów Zjednoczonych ds. Koordynacji Pomocy Humanitarnej

Duża grupa ekspertów uważa nawet, że wzrost kosztów żywności na rynku światowym był jednym z głównych powodów wybuchu Arabskiej Wiosny. Kilka lat później, gdy problem ten nadal pozostawał nierozwiązany, wspomniana inflacja spowodowała zaś migrację z terenów MENA do Europy.

Z tych zależności świetnie zdają sobie sprawę władze na Kremlu. Co więcej, obecne uwarunkowania sprzyjają wykorzystywaniu ruchów ludności do wzmocnienia presji na państwa UE. Po rozpoczęciu rosyjskiej inwazji na Ukrainę odnotowano bowiem ogromny wzrost światowych cen żywności.

2021 rok przyniósł również rekordową suszę w regionie Afryki Północnej i Bliskiego Wschodu. Trwa ona do dziś. Moc oddziaływania narzędzi, które trzyma w swoich rękach W. Putin, widać więc na przykładzie ukraińsko-turecko-rosyjskiego układu dotyczącego eksportu ukraińskiego zboża.

Od momentu jego podpisania ceny żywności zaczęły sukcesywnie spadać. Jeśli jednak Rosja zablokowałaby eksport ukraińskiego zboża, to przyczyniłaby się najprawdopodobniej do wywołania dużej fali migracji z Bliskiego Wschodu i Afryki Północnej do Europy.

Mogłaby ona zostać dodatkowo wsparta napływem ludności z kierunku Obwodu Kaliningradzkiego, Białorusi i Finlandii. Trudno jest oszacować skalę powstałego w ten sposób naporu uchodźców na zewnętrzne granice Unii. W 2015 r., w wyniku podobnych ruchów do Europy dotarło co najmniej milion osób.

Od tego czasu zwiększyła się jednak liczba mieszkańców regionu MENA, a także presja migracyjna w bezpośrednim otoczeniu UE. Tylko w samej Turcji przebywa aktualnie 3,3 mln uchodźców z Syrii. Zdaniem Ariela, ewentualna fala migracyjna z regionu MENA byłaby więc znacznie większa niż ta, z którą mieliśmy do czynienia w 2015 r.

Migracja z terenów Rosji

Obecnie mamy również do czynienia ze sporą falą emigracji z terenów Rosji. Władze Gruzji podały, że od momentu ogłoszenia mobilizacji, do ich kraju przybyło ponad 700 tys. Rosjan. Większość z nich, udała się następnie do innych państw, m.in. do Turcji i krajów europejskich.

Nie jest przy tym znana liczba Rosjan, którzy przekroczyli granicę z Kazachstanem. Jednak możemy się spodziewać, że wraz z pogarszaniem się sytuacji gospodarczej w Rosji, oraz kolejnymi falami mobilizacji, liczba migrantów z tego kraju będzie rosła.

Na wyjazd decydują się przede wszystkim przedstawiciele klasy średniej. Kreml ma przy tym świadomość, że to właśnie oni są tą grupą społeczną, z której płynie największe zagrożenie dla stabilności władzy W. Putina. Dlatego też z wyjątkiem osób pracujących w branży IT, nie podejmuje on kroków mających na celu ograniczenie odpływu ludności.

Podsumowanie

Kreml posiada więc narzędzia oddziaływania, które mogą zwiększyć ryzyko wystąpienia, a także intensywność potencjalnego napływu ludności z terenów Ukrainy, regionu MENA, a także z samej Rosji. Migracja pochodząca z tych kierunków może potencjalnie wynosić ponad milion osób z każdego z nich.

Stanowi to wyzwanie zarówno dla Polski jak i dla całej Unii Europejskiej. Naszym zdaniem, nadal zbyt wiele mówi się o „wojnie hybrydowej”, a zbyt mało robi się w kierunku przeciwdziałania zagrożeniom ze strony Rosji. O tym, jak to robić pisaliśmy zaś w ostatnim felietonie.

Ps: Ariel chciałby w tym miejscu podziękować Kamilowi Całusowi z Ośrodka Studiów Wschodnich za wiele cennych uwag dotyczących aktualnej sytuacji w Mołdawii.

Spodobał Wam się artykuł? Wierzycie w to, co robimy? Jeśli tak, to możecie wykupić dostęp do cotygodniowych felietonów, w których komentujemy wydarzenia bieżące. To dzięki pomocy subskrybentów i patronów możemy tworzyć więcej artykułów, podcastów i newsletterów, a także myśleć o kolejnych, ciekawych projektach.

Możecie też z nami porozmawiać za pośrednictwem:

5 1 vote
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
1 Komentarz
najnowszy
najstarszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
BRAWNDO
8 dni temu

Artykuł spodobał mi się

Back To Top