Aktywny Strzelec: analiza przypadków masowych strzelanin

Aktywny Strzelec

Kontynuujemy serię artykułów dotyczących aktywnego strzelca. W poprzednim wpisie przybliżyliśmy Wam podłoże tego zjawiska. Dziś przeanalizujemy konkretne przypadki działania napastnika. Posłuży nam to jako punkt wyjścia do oceny stopnia przygotowania polskiego systemu bezpieczeństwa na zagrożenia związane z działalnością masowego mordercy, czym zajmiemy się w kolejnym tekście.

Wybraliśmy dla Was osiem przypadków wydarzeń z udziałem aktywnego strzelca. Dobraliśmy je w taki sposób, aby pochodziły z kilku krajów, różnych okresów czasowych i charakteryzowały się nieco odmiennym sposobem działania napastnika. Ważnym kryterium doboru było również to, jak dużo informacji można było znaleźć na temat określonego incydentu.

Nasza analiza uwzględnia zbyt małą ilość przypadków, aby być reprezentatywna dla całego zjawiska. Pokazuje jednak kilka podobieństw oraz elementów wspólnych, którymi charakteryzują się masowe strzelaniny. Świadomość odnosząca się do prawdopodobnego przebiegu takich zdarzeń jest pomocna przy wypracowywaniu odpowiednich metod działania służb bezpieczeństwa. Powinna również stanowić podstawę do kształtowania odpowiednich postaw wśród uczestników incydentów z udziałem aktywnego strzelca.

Masakra w Columbine High School

Pierwszą masową strzelaniną, na którą warto zwrócić uwagę jest ta, do której doszło w 1999 roku w Columbine High School w Stanach Zjednoczonych. Nie był to ani pierwszy, ani najkrwawszy przypadek aktywnego strzelca na świecie, ale jego wpływ na społeczeństwo i służby bezpieczeństwa był ogromny. W USA zaczęto nawet określać przypadki strzelanin w szkołach wspólnym mianem „Columbine”. To właśnie do tego incydentu odnosili się ponadto inni aktywni strzelcy, jak np. W. Roslakow z Krymu, o którym piszemy w dalszej części artykułu. Oprócz tego w wyniku incydentu z 1999 roku opracowano i wdrożono specjalny zestaw procedur dla tzw. „first responders” – patroli policyjnych, które jako pierwsze znajdą się w rejonie zagrożenia trwającego incydentu z udziałem aktywnego strzelca.

Sprawcami zdarzenia w Columbine High School byli dwaj nastolatkowie – E. Harris i D. Klebold (obaj urodzeni w roku 1981, mieli odpowiednio 18 i 17 lat). Motyw zbrodni nie został ostatecznie ustalony, jednak w toku śledztwa uwagę zwróciły szczególnie uwarunkowania psychologiczne sprawców. Klebold odczuwał w przeszłości stany depresyjne i miewał myśli samobójcze. Harris z kolei cierpiał na zaburzenia obsesyjno-kompulsywne. Miał też urojenia dotyczące poczucia wyjątkowości własnej osoby, które to pojawiły się u niego wskutek przepisanych mu leków antydepresyjnych. Oprócz tego, obaj napastnicy dopuścili się w przeszłości czynów kryminalnych (dokonali włamania z kradzieżą) i doświadczyli najprawdopodobniej przemocy psychicznej ze strony innych uczniów.

Harris i Klebold sami uczęszczali do Columbine High School, znali zatem dobrze rozkład pomieszczeń w szkole i plan zajęć. Do zdarzenia szykowali się od dłuższego czasu – mieli przygotowany plan działania zakładający odwrócenie uwagi służb ratowniczych i podłożenie improwizowanych ładunków wybuchowych w najbardziej zatłoczonych miejscach szkoły oraz na parkingu. Uciekające z liceum osoby miał zostać następnie oskrzydlone przez napastników, co miało umożliwić zabicie jak największej ilości ofiar.

Plany sprawców zostały pokrzyżowane przez to, że podłożone w stołówce ładunki wybuchowe „domowej roboty” nie eksplodowały. W związku z tym, strzelcy skierowali się do wnętrza budynku szkoły i tam otworzyli ogień do przypadkowych osób. Harris i Klebold nie posiadali planu zapasowego, co widać po tym jak chaotycznie poruszali się po terenie liceum w poszukiwaniu potencjalnych celów. Największą liczbę ofiar odnotowano w bibliotece, której ograniczona przestrzeń uniemożliwiała ucieczkę. Do strzelaniny doszło tam w okolicach 10-15 minut od rozpoczęcia incydentu.

Budynek został już wtedy otoczony przez policję, a napastnicy poruszając się po różnych częściach szkoły prowadzili wymianę ognia z funkcjonariuszami. Liczba ofiar byłaby prawdopodobnie mniejsza, gdyby nie to, że z uwagi na obowiązujące wówczas rozwiązania taktyczne policjanci nie zdecydowali się na interwencję w pomieszczeniach. Dopiero po incydencie w Columbine zaczęto wprowadzać nowe procedury dla tzw. „first responders” mające na celu jak najszybszą neutralizację zagrożenia.

Ostatecznie Harris i Klebold powrócili na teren biblioteki i tam popełnili samobójstwo. Do przeprowadzenia strzelaniny wykorzystali strzelby, pistolet maszynowy i karabinek. W ciągu godziny zabili 13 osób (ranili 24).

Strzelanina w Kerczu

W 2018 roku doszło do masakry w jednym z techników w mieście Kercz, położonym na wschodzie Półwyspu Krymskiego. Napastnikiem okazał się 18-letni uczeń wspomnianej szkoły, W. Roslakow. Na jego stan psychiczny wpływ miało to, że padł wcześniej ofiarą przemocy w domu i szkole. Trudności w stosunkach z rówieśnikami mogły wynikać m.in. z przynależności matki napastnika z Kerczu do Świadków Jehowy i doznawanego przez niego ostracyzmu na tym tle. Najprawdopodobniej to właśnie poczucie izolacji społecznej i doznanej krzywdy emocjonalnej wzmogły u
W. Roslakowa nienawiść do otaczającego świata oraz chęć zemsty.

Roslakow wzorował się na incydencie w Columbine High School i odczuwał emocjonalną więź ze sprawcami tamtych wydarzeń. W momencie popełniania zbrodni wszyscy trzej napastnicy byli w zasadzie równolatkami oraz doświadczyli przemocy w szkole. Ponadto, w dniu ataku Rosjanin był ubrany podobnie jak jeden ze sprawców wspomnianej masakry w USA.

Plan strzelca z Kerczu również wzorowany był na działaniach Harrisa i Klebolda. Sprawca podłożył improwizowany ładunek wybuchowy w stołówce szkoły, a po jego wybuchu zaczął przemierzać ze strzelbą korytarze w poszukiwaniu przypadkowych ofiar. W jego dalszym działaniu trudno dopatrzeć się celowości – poruszał się po pomieszczeniach, które były łatwo dostępne, nie próbował forsować zamkniętych drzwi. Gdy nie mógł już znaleźć kolejnych ofiar, rozpoczął strzelanie do znajdujących się w szkole komputerów i gaśnic. Ostatecznie, po około piętnastu minutach od podłożenia ładunku, napastnik popełnił samobójstwo. W wyniku jego działań śmierć poniosło 20 osób, a 70 zostało rannych.

Atak na szkołę w Kazaniu

Do ataku aktywnego strzelca doszło również niedawno (11.05.2021 r.) w gimnazjum numer 175, w rosyjskim Kazaniu. Wiele aspektów tej zbrodni, w szczególności motyw sprawcy, jest obecnie badanych przez śledczych. Jednak już teraz można wskazać na kilka charakterystycznych elementów w postępowaniu napastnika, którym był 19-letni I. Galjawiew.

Około rok przed dokonaniem zbrodni zdiagnozowano u niego encefalopatię, czyli uszkodzenie mózgu prowadzące m.in. do zaburzeń świadomości, którym towarzyszą iluzje i omamy mogące wpływać na zachowanie chorego. Rodzina zaobserwowała również u Gajlawiewa agresję, narastającą w czasie poprzedzającym strzelaninę. W sądzie sprawca zeznał jednak, że nie cierpi na żadną z chorób psychicznych. Wątpliwości w tej kwestii rozwieje zapewne zarządzona przez sąd ewaluacja psychiatryczna.

Przed wydarzeniami w kazańskim gimnazjum, napastnik opublikował na swoim kanale w serwisie Telegram wiadomość, w której podkreślał nienawiść do innych osób. Podawał się w niej również za boga. We wcześniejszych wpisach groził z kolei dokonaniem masowego zabójstwa. Kanał został upubliczniony tuż przed rozpoczęciem strzelaniny. Prawdopodobnie sprawca obawiał się, że wcześniejsze ujawnienie jego planów może doprowadzić do ich udaremnienia.

Galjawiew jest byłym uczniem szkoły, w której dokonał masakry. Znał więc rozkład pomieszczeń w budynku. W dniu popełnienia zbrodni posiadał ze sobą improwizowane ładunki wybuchowe, które naszym zdaniem planował podłożyć w jednym z zatłoczonych miejsc szkoły. Przy wejściu, został jednak zatrzymany przez ochronę, co uniemożliwiło mu realizację wcześniej opracowanego planu.

Wtedy napastnik wyjął strzelbę i zaczął strzelać w kierunku ochroniarza, który zdołał jednak wcisnąć tzw. „panic button”. To zaalarmowało uczniów i nauczycieli, którzy zabarykadowali się w klasach. Galjawiew podłożył ładunek wybuchowy przy jednej z nich, po czym skierował się na wyższe piętra. Wkroczył do sali 310, która prawdopodobnie jako jedyna była otwarta. Następnie poruszał się chaotycznie po korytarzu. Ponieważ inne pomieszczenia były zamknięte lub zabarykadowane, wrócił do sali 310 i strzelał do osób próbujących uciec przez okno.

Po tym gdy zabrakło mu amunicji, strzelec skierował się na parter (prawdopodobnie aby wydostać się ze szkoły) i został ujęty przez policję. Taki rozwój wydarzeń uniemożliwił mu popełnienie wcześniej planowanego samobójstwa, czego próbował następnie dokonać podczas przesłuchania.

Galjawiew, podobnie jak Roslakow, posługiwał się strzelbę zakupioną niedługo przed planowaną strzelaniną. Poszukiwał również w internecie informacji na temat tworzenia improwizowanych ładunków wybuchowych. Komponenty potrzebne do ich wytworzenia zostały znalezione w jego mieszkaniu w czasie przeszukania, do którego doszło po incydencie w gimnazjum nr 175. W ciągu piętnastu minut napastnik pozbawił życia 9 osób (ranił 23), z czego większość zamordował we wspomnianej sali 310.

Tragedia w Dunblane

Do najkrwawszego incydentu z udziałem aktywnego strzelca w Wielkiej Brytanii doszło w Dunblane (Szkocja),
13 marca 1996 roku. Trudno w tym przypadku o ustalenie dokładnego motywu działania sprawcy – T. Hamiltona.
W mediach często wspomina się o jego osobowości psychopatycznej, a także „niezdrowym zainteresowaniu młodymi chłopcami” przez co miał on zostać zawieszony w działalności w organizacjach społecznych.

Napastnik postrzegał siebie jako ofiarę rządowego spisku i oskarżał niektórych polityków oraz sąsiadów o upadek prowadzonego przez Hamiltona osiedlowego sklepiku. Prawdopodobnie do popełnienia zbrodni pchnęło go poczucie osamotnienia, doznanej krzywdy i niesprawiedliwości, a także brak zaufania do instytucji publicznych.

43-letni T. Hamilton dokonał zbrodni w szkole podstawowej, zabijając 17 osób i raniąc 15, głównie uczniów najmłodszych klas. We wszystkich trzech opisanych wcześniej incydentach mieliśmy do czynienia ze sprawcami mordującymi głównie swoich rówieśników. Przypadek szkockiej strzelaniny z 1996 roku przełamuje jednak ten schemat. Strzelec z Dunblane odróżniał się również tym, że nie posiadał ze sobą ładunków wybuchowych ani dwuręcznej broni palnej.

Hamilton dysponował za to pistoletami i rewolwerami (łącznie czterema sztukami broni) oraz setkami sztuk amunicji. Prawdopodobnie zaplanował swoje działania jedynie do momentu rozpoczęcia strzelaniny. Po tym gdy zaparkował samochód niedaleko szkoły, przeciął nożycami kable słupa telegraficznego – być może po to, aby uniemożliwić innym osobom wezwanie służb ratunkowych. Następnie wszedł do budynku i skierował się do sali gimnastycznej, gdzie dzieci przygotowywały się do zajęć. W trakcie pięciominutowego szału napastnik poruszał się chaotycznie po pobliskich pomieszczeniach, strzelając do napotkanych osób. Nie ścigał większości ofiar ale dobijał te, które albo nie zdecydowały się na ucieczkę, albo nie miały takiej możliwości. Następnie Hamilton wrócił do sali gimnastycznej i popełnił samobójstwo.

Strzelanina w Washington Navy Yard

W 2013 roku doszło do strzelaniny w centrum administracyjnym marynarki wojennej Stanów Zjednoczonych, znajdującym się na terenie nieczynnej stoczni Washington Navy Yard. Ataku dokonał były pracownik wspomnianych zakładów, 34-letni A. Alexis.

Motyw sprawcy nie został ostatecznie ustalony, lecz najczęściej wskazuje się w tym kontekście na zaburzenia psychiczne spotęgowane przez zażywane leki oraz poczucie krzywdy wywołane wydaleniem z armii. Wcześniej Alexis był już dwukrotnie aresztowany w związku ze swoim agresywnym zachowaniem, w tym oddaniem strzałów z broni palnej w kierunku osób, z którymi wszedł w konflikt. Napastnik twierdził także, że w przeszłości padł ofiarą dyskryminacji rasowej. Mogło to potęgować w nim poczucie izolacji społecznej.

Z reguły do zdarzeń z udziałem aktywnego strzelca dochodzi w budynkach i miejscach użyteczności publicznej. Strzelanina w stoczni Washington Navy Yard jest pod tym względem wyjątkowa ponieważ doszło do niej na terenie strzeżonym, na którym teoretycznie ryzyko wystąpienia podobnych incydentów powinno być ograniczone.

Wydaje się, że plan Alexisa – podobnie jak wcześniej opisywanych sprawców – obejmował jedynie okres do momentu rozpoczęcia strzelaniny. Jako były pracownik stoczni, a w 2013 roku zewnętrzny kontraktor centrum administracyjnego US Navy, napastnik znał obowiązujące tam procedury bezpieczeństwa. Dzięki przepustce bez trudu dostał się na teren Washington Navy Yard bez przechodzenia kontroli bagażu. Przemycił w nim rozłożoną na części strzelbę, którą zakupił dopiero dwa dni wcześniej.

Po wejściu na piętro, na którym znajdowało się jego biuro, Alexis udał się do łazienki, aby złożyć broń. Następnie zaczął strzelać do przypadkowych osób na korytarzach i w przylegających do nich pomieszczeniach. Strzelanina trwała nieco ponad godzinę. W tym czasie napastnik poruszał się po kilkupiętrowym budynku stoczni, poszukując potencjalnych ofiar. Ostatnie kilkanaście minut strzelaniny to zażarta wymiana ognia z dwoma policjantami, którzy przybyli na miejsce zdarzenia. Ostatecznie jeden z nich zdołał zabić Alexisa, trafiając go w głowę. Sprawca masakry zastrzelił do tego czasu dwanaście osób i ranił osiem.

Aktywny Strzelec2i
Aktywny strzelec kierujący się motywami osobistymi to zazwyczaj młody mężczyźna cierpiący na zaburzenia psychiczne i posiadający cechy osoby działającej w amoku lub tzw. pseudo-komandosa.

Strzelanina dokonana za pomocą broni stworzonej w drukarce 3D

Do niezwykłego incydentu doszło w Niemczech w 2019 roku. 27-letni S. Balliet zaatakował synagogę w Halle i turecki sklep w Landsbergu przy użyciu broni palnej stworzonej przez siebie domowymi metodami za pomocą drukarki 3D. Przeprowadził też transmisję na żywo z zamachu.

Za motyw zbrodni przyjęto poglądy neonazistowskie – sprawca przed atakiem opublikował w Internecie wpisy świadczące, między innymi, o jego antysemickich i rasistowskich przekonaniach. Prawdopodobnie narastająca w nim od dłuższego czasu frustracja i poczucie bezsilności wynikały także z braku zaufania do niemieckich władz. Zdaniem napastnika prowadziły one błędną politykę niezgodną z jego światopoglądem.

Spośród wszystkich dotychczas opisanych sprawców, Balliet jako jedyny nie był bezpośrednio związany z miejscem zbrodni, a na co dzień mieszkał ok. 45 kilometrów od Halle. Słabe rozpoznanie poskutkowało tym, że po rozpoczęciu ataku na synagogę napastnik nie był w stanie sforsować żadnego punktu wejścia. Uchroniło to od niebezpieczeństwa przebywające wewnątrz budynku osoby. Śmierć poniosła za to kobieta przechodząca przypadkowo obok miejsca zdarzenia, na której napastnik wyładował swoją frustrację związaną z niepowodzeniem zamachu.

Po tym, jak nie udało mu się dostać do środka synagogi, Balliet udał się do położonego niedaleko sklepu tureckiego, w którym to odpalił improwizowany ładunek wybuchowy, a następnie zaczął strzelać. Podczas całego zajścia zabił łącznie dwie osoby i ranił trzy inne. Ilość ofiar byłaby zapewne zdecydowanie większa, gdyby nie powtarzające się zacięcia domowej produkcji broni. W odróżnieniu od większości wcześniej opisanych strzelców Balliet nie popełnił samobójstwa i został zatrzymany przez policję. Na wypadek gdyby sprawca próbował opuścić swój kraj, na granicę polsko-niemiecką ściągnięci zostali również funkcjonariusze CPKP BOA.

Zamachy na meczety w Christchurch

W marcu 2019 roku 28-letni Australijczyk B. Tarrant wtargnął do dwóch meczetów w miejscowości Christchurch (Nowa Zelandia), w których otworzył ogień ze strzelb i karabinków szturmowych do zebranych w środku ludzi. Atak miał podobne podłoże i został dokonany mniej więcej w tym samym czasie co opisywany wyżej przypadek S. Ballieta w Niemczech.

Australijski napastnik aktywnie uczestniczył w dyskusjach internetowych, prezentując w nich radykalne poglądy i określając siebie jako skrajnego prawicowca. Pozostawiony przez niego manifest pełen był treści rasistowskich. Atak Tarranta miał być przygotowywaną od dłuższego czasu zemstą za zamachy dokonywane przez muzułmańskich terrorystów, w wyniku których śmierć poniosło wielu obywateli państw Zachodu.

Strzelanina w Christchurch rozpoczęła się z chwilą napotkania przez napastnika pierwszych osób przy wejściu do meczetu Masdżid Al-Nur. Następnie Tarrant wszedł do budynku i otworzył ogień do znajdujących się w środku wiernych. Strzelał wielokrotnie do tych samych osób, dobijał rannych i tych, którzy próbowali uciec. Nie podejmował jednak pościgu za tymi ostatnimi. Poruszał się jedynie wzdłuż głównych pomieszczeń meczetu.

Po zakończeniu pierwszego ataku, sprawca wsiadł do samochodu i ruszył w kierunku drugiego celu, strzelając przy tym w kierunku przejeżdżających obok pojazdów. Po dotarciu do meczetu Masdżid Linwood, zablokował dojazd do niego swoim Subaru, co miało uniemożliwić innym przedostanie i wydostanie się z terenu miejsca zbrodni. Początkowo Tarrant nie mógł wejść do wnętrza budynku. Strzelał więc do osób znajdujących się na zewnątrz oraz przez otwory okienne, kierując ogień do środka meczetu. Napastnik nie próbował sforsować zamkniętych drzwi, strzelał głównie do osób znajdujących się w zasięgu jego wzroku. Następnie oddalił się z miejsca strzelaniny.

Co ciekawe, sprawca posiadał w samochodzie ładunki wybuchowe i kanistry z benzyną, przy pomocy których planował wzniecić pożar. Najprawdopodobniej jednak w wyniku stresu… zapomniał tego zrobić. Ostatecznie policja zatrzymała Tarranta taranując jego samochód. W wyniku masakry w Christchurch zginęło łącznie 51 osób, a 49 zostało rannych. Same strzelaniny w meczetach trwały po kilka minut.

Atak terrorystyczny w Nairobi

Na koniec opiszemy zamach terrorystyczny, do którego doszło w centrum handlowym Westgate w Nairobi w 2013 roku. Był on zemstą islamistów z fundamentalistycznej organizacji Asz-Szabab, której powodem była polityka zagraniczna kenijskiego rządu. Chodziło zwłaszcza o udzielenie poparcia USA oraz obecność kenijskiego wojska w Somalii. Nieprzypadkowo atak rozpoczęto 21 września, która to data uznawana jest za Międzynarodowy Dzień Pokoju.

Do przeprowadzenia zamachu sprawcy wykorzystali karabiny szturmowe i granaty. Wkraczając do centrum handlowego rzucali granatami i strzelali do znajdujących się wewnątrz osób. Rozmieścili również ładunki wybuchowe na terenie centrum handlowego. Celem napastników było zabicie jak największej ilości „niewiernych”. Dlatego w pierwszej kolejności strzelano głównie do osób nieznających języka arabskiego i Koranu. Tym, którzy zostali zidentyfikowani jako muzułmanie terroryści pozwalali opuszczać miejsce ataku.

Zamach uznano za całkowicie opanowany dopiero po niespełna czterech dniach od rozpoczęcia działań przez terrorystów. W trakcie oblężenia zginęło czterech zamachowców z organizacji Asz-Szabab, choć ich dokładna ilość i dalsze losy budzą spore kontrowersje.

Operacja antyterrorystyczna często oceniana jest jako klęska rządu Kenii, jak i również jego sojusznika – USA. Trwające kilka dni oblężenie naraziło zakładników na utratę zdrowia i życia, a w trakcie przeprowadzania operacji policjanci i żołnierze strzelali do siebie nawzajem. Ostatecznie w wyniku ataku na centrum handlowe Westgate zginęło co najmniej 67 osób, a 175 innych zostało rannych.

Wyniki analizy incydentów z udziałem aktywnego strzelca

Analizując zdarzenia z udziałem aktywnego strzelca warto zwrócić uwagę na to, że z reguły dzielą się one na dwie grupy. Pierwsza to akty terroru kryminalnego, w których to napastnik kierując się osobistą motywacją otwiera ogień do przypadkowo napotykanych osób. Natomiast druga grupa obejmuje zdarzenia o charakterze terrorystycznym, gdzie strzelec lub grupa strzelców dokonuje zamachu z powodów ideologiczno-politycznych. W obu przypadkach zauważalne jest dążenie do:

  • Zabicia jak największej ilości osób w jak najkrótszym czasie. Dlatego napastnicy poruszają się głównymi korytarzami i z reguły unikają forsowania zamkniętych/zabarykadowanych pomieszczeń.
  • Rozpoczęcia ataku od eksplozji ładunków wybuchowych, często domowej roboty. Nie zawsze się to jednak udaje z powodu ograniczonej wiedzy z zakresu pirotechniki napastnika.

Sprawcami aktów terroru kryminalnego są najczęściej młodzi mężczyźni cierpiący na zaburzenia psychiczne i posiadający cechy osoby działającej w amoku lub tzw. pseudo-komandosa. Ich modus operandi zazwyczaj prezentuje się następująco:

  • Brak jest z góry określonego typu ofiary. Skutkuje to otwarciem ognia do każdej przypadkowo napotkanej osoby.
  • Dobre rozpoznanie terenu ataku. Strzelcy odczuwający osobistą urazę za poniesione w przeszłości krzywdy z reguły dokonują zbrodni w miejscach, które są im dobrze znane.
  • Krótki i gwałtowny przebieg zdarzenia (maksymalnie kilkanaście minut).
  • Zakończenie ataku popełnieniem samobójstwa.
  • Czas dokonania zbrodni determinuje moment uzyskania przez napastnika dostępu do broni palnej. Atak następuje najczęściej krótku po tym jak strzelec wchodzi w jej posiadanie.

Wydarzeń o charakterze zamachu terrorystycznego nie należy oddzielać grubą kreską od pierwszej grupy, szczególnie pod kątem aspektów psychologicznych. Pamiętajmy, że jedną z głównych motywacji do wstąpienia w szeregi ugrupowania ekstremistycznego jest chęć zemsty, a poczucie izolacji społecznej sprzyja radykalizacji. Jednak w przypadku terrorystów na ich psychikę zostaje “nałożona” dodatkowo warstwa ideologiczna, a ponieważ stoi za nimi dodatkowo zaplecze organizacyjne modus operandi sprawcy w tym przypadku jest odmienny:

  • Dłuższy czas trwania ataku. Napastnik będzie zabijać dopóki nie zostanie powstrzymany lub nie zaistnieje czynnik uniemożliwiający mu dalsze działanie (np. wyczerpanie się amunicji, zacięta broń, itd.).
  • Agresja jest skierowana na określone grupy społeczne o odmiennych od napastnika cechach/poglądach.
  • Mniejsza skłonność do popełnienia samobójstwa. Podczas konfrontacji z Policją często dochodzi do poddania się strzelca, choć liczy się on również z możliwością utraty życia w wyniku strzelaniny.
  • Atak poprzedzony jest długą fazą bardziej szczegółowego planowania. Nie wyklucza to tego, że w momencie trwania incydentu napastnik będzie momentami działał chaotycznie w wyniku odczuwanego stresu lub w przypadku gdy jeden z elementów planu się nie powiedzie.
  • Większe prawdopodobieństwo zadziałania ładunków wybuchowych. Na skutek lepszego planowania (A. Breivik gromadził np. materiały potrzebne do wytworzenia ładunków latami) i większej wiedzy napastnika, eksplozje częściej dochodzą do skutku i pochłaniają więcej ofiar.
  • Wykorzystywanie broni i ładunków wybuchowych w celu zabicia funkcjonariuszy organów bezpieczeństwa. Osoby z pierwszej grupy nie są z reguły nastawione na konfrontację z interweniującymi służbami. Natomiast terroryści, szczególnie islamscy, traktują to jako część planu działania. Starają się przy tym zadać maksymalne straty i utrudnić funkcjonariuszom neutralizację zagrożenie. W tym celu stosują nie tylko domowej roboty ładunki, lecz także m.in. tzw. „odciągi”, czyli granaty do których przytwierdzona jest żyłka. Jej naprężenie przez osobę wchodzącą do pomieszczenia powoduje detonację.
  • Częstsze posiadanie podstawowego przeszkolenia taktycznego. Skutkuje to efektywniejszą realizacją planu i mniejszą liczbą „wpadek” w rodzaju braku amunicji, które to uniemożliwiają kontynuację ataku. Osoby przeszkolone częściej uwzględniają również w swoich planach wystąpienie nieprzewidzianych okoliczności i sposób działania w takich przypadkach. Odróżnia ich to od amatorów z pierwszej grupy. Aczkolwiek należy przy tym brać pod uwagę, że nawet przeszkolony terrorysta może mieć ograniczone zdolności intelektualne.
  • Ofiary są jedynie środkiem do osiągnięcia celu politycznego, a nie obiektami skupiającymi agresję napastnika. Ataki charakteryzują się przez to większą skalą. W połączeniu z lepszym planowaniem, wyszkoleniem i nastawieniem na konfrontację z organami ścigania z reguły zwiększa to liczbę ofiar zamachów. Utrudnia to również neutralizację zagrożenia.

W kolejnym artykule wykorzystamy wnioski z analizy do dokonania oceny przygotowania polskiego systemu bezpieczeństwa na zagrożenia związane z działalnością aktywnego strzelca. Jak zawsze, dajcie nam znać co myślicie w komentarzach lub na naszym profilu na twitterze. A jeśli chcecie otrzymywać informacje o nowych artykułach oraz ekskluzywne i prawdziwe anegdoty ze świata wojska i służb, zapiszcie się na nasz dwutygodniowy newsletter tutaj.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Back To Top