Activision Blizzard: w jaki sposób lekceważenie zarzutów o nadużycia może doprowadzić do konfliktu z pracownikami?

Nadużycia w Activision Blizzard

Wjeżdżamy z drugim artykułem dotyczącym bezpieczeństwa korporacyjnego. Opisywaliśmy już przypadek nieodpowiedniego zarządzania ryzykiem w firmie AirBnB. Tym razem przeanalizujemy zawirowania wokół giganta gier komputerowych – Activision Blizzard.

Obszar wirtualnej rozrywki jest tak naprawdę ogromnym i bardzo konkurencyjnym rynkiem, na którym niełatwo jest się utrzymać. Dlatego skandale i ludzkie tragedie, które przewijają się w historii amerykańskiego holdingu zadały olbrzymi cios wieloletnim wysiłkom firmy z zakresu tzw. Employer Brandingu. Ostatnie wydarzenia mające miejsce w Activision Blizzard mogą również przyczynić się do utraty przewagi konkurencyjnej firmy nad rywalami.

O co chodzi? Kilka miesięcy temu oskarżono korporację o nadużycia na tle seksualnym i stosowanie dyskryminujących praktyk wobec zatrudniachy osób, zwłaszcza kobiet. Zarząd giganta obrał w tej sytuacji dosyć nietypową linię obrony, która została odebrana przez pracowników jako lekceważenie zarzutów.

Skutkiem tego było zaognienie konfliktu zarówno z własnym personelem, jak i wiernymi fanami. Nieodpowiednie działania kierownictwa doprowadziły do kryzysu wizerunkowego firmy, a być może również nadchodzących kłopotów finansowych. Jesteście gotowi na tą skomplikowaną i ciekawą historię? No to zaczynamy!

Activition Blizzard cieszył się wizerunkiem znakomitego pracodawcy

Activision Blizzard, Inc. to amerykański holding z branży gier komputerowych. Powstał w 2008 roku w wyniku połączenia kilku firm, których korzenie sięgają początku lat 90-tych. XX wieku. Obecnie jest to jeden z największych twórców gier komputerowych na świecie, a od 2018 roku – największy producent w Europie.

Firma zatrudnia ponad 9000 pracowników, natomiast jej kapitalizacja rynkowa wynosi ponad 63 miliardy USD. Przez wiele lat korporacja odnosiła sukcesy nie tylko finansowe, ale również PR-owe. Prestiżowy magazyn „Fortune” pięciokrotnie umieszczał Activision Blizzard na swojej liście stu najlepszych pracodawców (ostatni raz miało to miejsce w 2019 roku).

Jako ogromne zalety pracy w firmie wymieniano m.in. „epicki” klimat, brak ograniczeń, oraz fizyczny i psychiczny „dobrostan” odczuwany przez osoby zatrudnione. Jeszcze w styczniu 2021 roku Activision Blizzard chwalony był za nieszablonowe i godne pochwały podejście do pracowników w trakcie panującego od roku 2020 reżimu sanitarnego.

Korporacja postrzegana była jako kierunkowskaz dla innych przedsiębiorstw w zakresie ułatwień dotyczących łączenia obowiązków rodzinnych i domowych z pracą zdalną. Oficjalnie opóźniono np. premiery gier i odwołano słynną konferencję BlizzCon, aby nie doszło do zachwiania tzw. work-life balance pracowników.

Wszystko wskazywało na to, że Activision Blizzard jest swoistą „gwiazdą polarną”, przyćmiewającą inne korporacyjne giganty. Nie tylko świetnie radził sobie w produkcji i globalnej sprzedaży gier komputerowych, ale najwyraźniej kierował się również moralnym kompasem w prowadzeniu swojej działalności gospodarczej.

W ostatnim czasie doszło jednak do zachwiania wspomnianego wizerunku w związku z pojawiającymi się zarzutami o nadużycia i dyskryminację pracowników.

Zarzuty o dyskryminację w stosunku do Activision Blizzard

W lipcu b.r. kalifornijski Departament ds. Uczciwego Zatrudnienia i Mieszkalnictwa (DFEH) wystosował pozew przeciwko Activision Blizzard. Zarzuty okazały się o tyle szokujące, że przedstawiały firmę w zupełnie innym świetle, niż wynikało to z dotychczasowego wizerunku, jakim cieszyła się ona w mediach.

Oskarżenia dotyczyły m.in. utrudniania kobietom awansów na wyższe stanowiska (zwłaszcza menedżerskie, gdzie ich udział sięga około 20%). Niektóre z pracownic miały być np. pomijane w promocjach z obawy o to, że kiedy zaczną lepiej zarabiać to „zajdą w ciążę i pójdą na wolne”.

Ponadto, zatrudniane przez Activision Blizzard kobiety miały zarabiać mniej niż ich męscy odpowiednicy na równorzędnych stanowiskach. Przełożeni mieli też tolerować nadużycia w stosunku do podwładnych, w szczególności niestosowne komentarze i zachowania kierowane pod adresem przedstawicielek płci żeńskiej.

Jako jeden z przykładów skandalicznych praktyk obowiązujących w korporacji wymieniono to, że mężczyźni zmuszali swoje koleżanki do wykonywania ich zadań. Sami mieli natomiast „pykać” w tym czasie w gry komputerowe i pojawiać się w pracy „na kacu”.

Najcięższy z zarzutów dotyczył jednak samobójstwa popełnionego przez zatrudnioną w Activision Blizzard kobietę. Doszło do niego podczas wyjazdu służbowego, na którym przebywała ona wraz z menedżerem.

Śmierć miała być konsekwencją tego, że w przeszłości osoby te łączyła rzekomo relacja intymna, a mężczyzna najwyraźniej liczył w trakcie delegacji na „coś więcej”. Sytuację pogarszał fakt, że na świątecznej imprezie firmowej zorganizowanej przed wyjazdem „wypłynęły” nagie zdjęcia ofiary, które krążyły potem wśród pracowników.

DFEH zarzucił również gigantowi branży gier brak udzielenia wsparcia poszkodowanym pracownicom, lekceważenie pojawiających się skarg, a nawet nieoficjalną ochronę osób dopuszczających się nadużyć. Taki charakter miało mieć bowiem „zachęcanie” ofiar mobbingu do odejścia z firmy lub przenoszenie ich na inne stanowiska bez uprzedzenia.

DFEH na początku lipca b.r. próbował nawet wpłynąć na politykę Activision Blizzard w taki sposób, aby uniknąć długotrwałego procesu sądowego. Starania te okazały się jednak bezskuteczne.

Nieprzemyślana linia obrony zarządu korporacji

Uwzględniając dotychczasową reputację giganta branży gier komputerowych, trudno było uwierzyć w to, że mogło tam dochodzić do aż tylu przypadków nadużyć. Nie znaczy to jednak, że takie sytuacje nie miały miejsca. Pierwszą odpowiedzią firmy na postawione przez DFEH zarzuty było natomiast… całkowite zaprzeczenie.

Najpierw rzecznik Activision Blizzard przesłał do redakcji czasopisma PC Gamer oświadczenie, w którym oskarżenia formułowane pod adresem swego pracodawcy określił mianem zniekształconych i nieuwzględniających szerszej perspektywy.

Firma próbowała też „odbić piłeczkę” i wyraziła oburzenie tym, że w pozwie DFEH uwzględniono sprawę samobójstwa kobiety, do którego doszło podczas wyjazdu służbowego. Zdaniem korporacji miało to świadczyć o braku szacunku dla pogrążonej w żałobie rodziny ofiary.

Następnie publicznie wypowiedziała się wiceprezes ds. korporacyjnych, Frances Townsend, która stwierdziła, że zarzuty stawiane Activision Blizzard przedstawiają nieprawdziwy obraz koncernu, a poszczególne sytuacje zostały wyrwane z kontekstu. Ówczesny szef Blizzard Entertainment, J. Allen Brack określił z kolei oskarżenia DFEH jako nieakceptowalne.

Komu wierzyć w tym sporze? Korporacyjnemu gigantowi cieszącemu się do tej chwili reputacją świetnego pracodawcy, który broni swoich racji, czy też stanowemu organowi, który przez dwa lata śledztwa zbierał dowody nadużyć, do jakich miało dochodzić w Activision Blizzard?

Z doświadczenia wiemy, że każde oskarżenie o mobbing, molestowanie i dyskryminację należy potraktować z pełną powagą i wyjątkowym wyczuciem sytuacji. W przeciwnym razie korporacja ryzykuje skrzywdzeniem niewinnej osoby, niezależnie od tego, która strona sporu ma rację.

Dlatego też dziwi nas reakcja rady dyrektorów Activision Blizzard, która zamiast zlecić zewnętrznemu podmiotowi przeprowadzenie śledztwa, zlekceważyła powagę sytuacji i poparła zarząd, który „w ciemno” zaprzeczył wysuwanym pod adresem korporacji zarzutom. Nie trudno było więc przewidzieć, że wywoła to kryzys wizerunkowy.

Reakcja pracowników Activision Blizzard

Zaraz po tym, jak kadra zarządzająca z całą stanowczością odparła stawiane przez DFEH zarzuty, pracownicy Activision Blizzard wpadli w szał. Wystosowali list, podpisany przez ponad 3000 osób, w którym skrytykowali stanowisko swoich szefów. Zagrozili również strajkiem.

Co ciekawe, gniew zatrudnionych osób spowodowany był nie tyle ciężarem samego pozwu, ile właśnie reakcją zarządu, który w ich opinii nie chciał odpowiednio zbadać stawianych korporacji zarzutów. Autorzy podkreślali, że takie zachowanie tworzy atmosferę, w której z góry odmawia się racji ofiarom, co nie sprzyja zgłaszaniu nieprawidłowości w przyszłości.

Wystosowany przez pracowników list skupiał się również na konieczności stworzenia warunków, w których ustalenie prawdy i sprawców ewentualnych nadużyć jest możliwe. Z ich perspektywy wyglądało to tak, jakby przełożeni stawiali swoje interesy ponad dobro zatrudnionych i dążyli do jak najszybszego „wyciszenia” sprawy i powrotu do codzienności.

Takie postępowanie i brak empatii powoduje u personelu spadek zaufania do pracodawcy i wzbudza lęk, że jeśli znajdą się oni w trudnej sytuacji w przyszłości, nie będą mogli liczyć na wsparcie i zrozumienie swoich przełożonych.

Stanowiska zarządu korporacji, pracowników i DFEH

Otwarty sprzeciw pracowników firmy wobec przełożonych doprowadził do sytuacji, w której zarząd Activision Blizzard zdecydował się nieco ustąpić. Zanim jednak przejdziemy do analizy dalszego rozwoju sytuacji, warto przyjrzeć się celom każdej ze stron – DFEH, zarządu korporacji, a także jej pracowników.

DFEH. Organ stanowy zabiegał przede wszystkim o wyrównanie szans i długofalową poprawę warunków pracy. Urzędnicy mieli nadzieję na wprowadzenie bardziej transparentnych zasad dotyczących zwłaszcza polityki wynagradzania i awansów kobiet, które zdaniem DFEH były jawnie dyskryminowane przez kierownictwo firmy.

Pozew i skazujący wyrok sądowy miały doprowadzić m.in. do nałożenia na Activision Blizzard kar finansowych i uzyskania nakazu zadośćuczynienia poszkodowanym. Miałoby to stanowić impuls do głębszych zmian wewnątrz korporacji.

Zarząd Activision Blizzard. Zarządy firm często nie doceniają potencjału do przerodzenia się określonej sytuacji w szerszy kryzys wizerunkowy. Pragną „ugasić pożar” jak najszybciej i jak najmniejszym kosztem. Gigant branży gier liczył prawdopodobnie na to, że „rozmiękczy” zarzuty i osiągnie szybką ugodę z DFEH.

Przy pomocy kosmetycznych zmian w polityce kadrowej korporacji uda się też „wyciszyć” wrzawę medialną, a następnie odrobić spodziewany, okresowy spadek cen akcji firmy. „Business as usual”.

Przeprowadzenie wewnętrznego śledztwa i ewentualna mediacja z reprezentantami pracowników nie leżały w interesie zarządu Activision Blizzard. Obawiał się on spadku efektywności przedsiębiorstwa, strat finansowych i tego, co jeszcze mogłoby ujawnić takie postępowanie.

Pracownicy Activision Blizzard. Lekceważąca postawa zarządu wywołała gniew pracowników. Ich postulaty obejmowały wyjaśnienie stawianych firmie zarzutów, udzielenie większego wsparcia ofiarom rzekomych nadużyć, a także rozpoczęcie dialogu na linii kierownictwo-pracownicy. Celem miała być poprawa środowiska pracy i zapobieganie występowaniu podobnych zdarzeń.

Kolejnym postulatem było zwolnienie Frances Townsend ze stanowiska sponsora wykonawczego wewnętrznej platformy firmowej zrzeszającej kobiety (ABK Women’s Network). Dla pracowników nie do przyjęcia było to, że jedna z niewielu kobiet zajmujących w korporacji wysokie stanowisko, odrzuca bezkrytycznie zarzuty formułowane przez DFEH.

Generalnie, znane są nam sprawy, w których oczekiwania wszystkich stron sporu były znacznie bardziej rozbieżne. Przypadek Activision Blizzard wydawał się więc być „do ogarnięcia”…

Narastający konflikt pomiędzy zarządem, a pracownikami giganta branży gier

W odpowiedzi na list pracowników kierownictwo Activision Blizzard podjęło próbę rozwiązania sporu. Głos zabrał CEO firmy, Bobby Kotick, który wystosował list do wszystkich osób zatrudnionych w firmie. Zawierał on m.in. pięciopunktową deklarację zmian, które miałyby wpłynąć na długookresową poprawę warunków pracy.

Problem w tym, że propozycje Koticka niekoniecznie odnosiły się do postulatów rozgniewanych pracowników, którzy ponownie poczuli się zignorowani. Pod siedzibą korporacji wybuchł strajk. Pojawiły się obawy, że proponowane zmiany będą jedynie „kosmetyką” mającą na celu powierzchowne rozwiązanie kryzysu.

Strajkujący przekazali więc kierownictwu konkretne postulaty:

  • Zaprzestanie korzystania z procedury przymusowego arbitrażu w przypadku sporu pomiędzy pracownikiem, a pracodawcą.
  • Współudział pracowników w nadzorowaniu procesu zatrudniania i wynagradzania członków zespołu.
  • Wdrożenie zasad transparentności płac w celu wyrównania nierówności pośród personelu.
  • Przeprowadzenie audytu przez zewnętrzny podmiot wskazany przez pracowników.

W odpowiedzi na strajk firma podjęła kolejne kroki. Ze stanowiska szefa Blizzard Entertainment odszedł J. Allen Brack, a zastąpili go ex aequo Jen Oneal i Mike Ybarra. Frances Townsend została z kolei zmuszona do rezygnacji ze stanowiska sponsora wykonawczego, zachowując jednak pozycję wiceprezes ds. korporacyjnych.

Zaczęto również usuwać z gier komputerowych elementy, które mogły być źle odebrane przez społeczność gamingową. Do przeprowadzenia audytu zakontraktowano też podmiot zewnętrzny. Okazał się on być jednak powiązany w przeszłości z Activision Blizzard, a Frances Townsend nadal posiadała wśród jego pracowników wielu znajomych.

W związku z tym, perspektywy zażegnania konfliktu coraz bardziej się oddalały. Zmiany zaproponowane przez zarząd miały zapewne uspokoić pracowników i zachęcić ich do zakończenia strajku. Problem jednak w tym, że kierownictwo Activision Blizzard nie odniosło się do większości stawianych przez członków zespołu postulatów i unikało z nimi dialogu.

Personel firmy był więc coraz bardziej zdeterminowany do kontynuacji sporu. Nie stworzono protestującym możliwości zakończeniu konfliktu w sposób pozwalający im na wyjście z niego „z twarzą”. Pracownicy obawiali się też reperkusji za udział w strajku, a także poczucia bezkarności, które mogło wywołać wśród członków zarządu jednostronne wycofanie się z postulatów.

Odpowiednie zasady ładu korporacyjnego są instrumentem zapobiegającym konfliktom

Opisywana przez nas sytuacja pokazuje, że nawet zarządy firm cieszących się z pozoru świetną reputacją nie są do końca świadome funkcjonujących na niższych szczeblach organizacji praktyk. Mogą one jednak stanowić zarzewie poważnego kryzysu uderzającego w wyniki finansowe firmy.

Dlatego im większa organizacja, tym bardziej istotny jest dopływ do kierownictwa informacji dotyczących faktycznej sytuacji w przedsiębiorstwie. Pomóc w tym może m.in. wdrożenie tzw. systemu whistleblowingu, czyli ochrony sygnalistów alarmujących o ewentualnych nadużyciach.

W rozwiązywaniu sporów, w których stroną jest zarząd firmy pomocne są ponadto dobre praktyki z zakresu ładu korporacyjnego i aktywniejsza rola rady dyrektorów. Może ona np. wymóc na kierownictwie zatrudnienie zewnętrznych konsultantów, odgrywających rolę mediatora w konflikcie i proponujących możliwe wyjścia z sytuacji.

O dalszym rozwoju wydarzeń w firmie Activision Blizzard i rozwiązaniach z zakresu bezpieczeństwa korporacyjnego mogących pomóc w zapobieganiu podobnym kryzysom opowiemy Wam w drugiej części artykułu.

Jeśli interesują Was szkolenia z zakresu bezpieczeństwa w biznesie, odezwijcie się do nas na adres info@bezpieczenstwoistrategia.com. Możecie również z nami porozmawiać za pośrednictwem:

Zapiszcie się też na wysyłany przez nas co tydzień newsletter. Zawiera on komentarz do wydarzeń bieżących oraz ekskluzywne i prawdziwe anegdoty ze świata wojska i służb mundurowych.

One thought on “Activision Blizzard: w jaki sposób lekceważenie zarzutów o nadużycia może doprowadzić do konfliktu z pracownikami?

  1. Warto wspomnieć, że na rodzimym podwórku też mamy afery godne wzięcia na tapetę:
    – jeśli chodzi o stosunki panujące firmie to kłania się CD Projekt Red
    – a jeśli chodzi o głupią linię obrony to mamy nawet perełkę… Chodzi o aferę usercrypta, gdzie producent pozwał nawet portale z branży bezpieczeństwa informatycznego za… przynależność do zorganizowanej grupy przestępczej… https://www.ciemnastrona.com.pl/2021/03/11/usecrypt-afera

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Back To Top